Reklama

Siemiatycze - Cresovia – Jagiellonia 0:5

15/06/2016 21:16

Wynik nie był najważniejszy. To pierwszy mecz kontrolny dla białostoczan przed nowym sezonem, zaś dla siemiatyckiej drużyny wymarzony przeciwnik, o którym piłkarze Cresovii będą kiedyś mogli powiedzieć, że zagrali przeciwko zespołowi z ekstraklasy. Jagiellonia wygrała 5:0, do przerwy prowadziła 2:0. Bramki: Karol Świderski (dwie), Przemysław Frankowski, Karol Mackiewicz i Paweł Kaczmarczyk. W Jagielloni zagrało m.in. trzech zawodników testowanych, poza tym: Ukrainiec Taras Romańczuk, Brazylijczyk Tomelin, Gruzini Gugeszaszwili i Asatiani.

Początek spotkania to niewielka przewaga gości, która przybierała na sile z każdą minutą, ale nie była przytłaczająca. Szczególnie groźne i ładne dla oka były akcje oskrzydlające Jagielloni, ale Rafał Karolczuk, bramkarz Cresovii, do przerwy dał się zaskoczyć tylko dwa razy. W tej części meczu, głównie w grze obronnej, siemiatyczanie nie popełniali rażących błędów. Gorzej było w ataku, bo to tylko dwa dośrodkowania. Po przerwie gospodarze wyraźnie opadali z sił i gra toczyła się głównie w środku pola i pod bramką Cresovii. Jagiellończycy dołożyli trzy gole, przetestowali 23 graczy, trener Stypułkowski też dał zagrać wszystkim, których miał do dyspozycji, zaś gościnnie w siemiatyckiej drużynie zagrał jej były zawodnik A. Barwiejuk.

Reklama

Mecz oglądało ponad 300 widzów. Obecni byli przedstawiciele zarządu Jagielloni i nowy prezes Podlaskiego ZPN-u Sławomir Kopczewski. Sędziowali: Paweł Swajda, Kamil Niewiński, Daniel Germaniuk.

Paweł Radziszewski, Cresovia: - Przede wszystkim szkoda, że graliśmy ten mecz w tak ważnym dla nas okresie, przed decydującym spotkaniem sezonu. Ale ze względu na przeciwnika, to warto było grać. Na pewno to wyjątkowe wydarzenia, aczkolwiek grałem wcześniej przeciwko kilku graczom Jagielloni, jak jeszcze oni występowali w drużynach młodzieżowych. Wynik nie jest najgorszy, ale odstawaliśmy od przeciwników wyraźnie, szczególnie w drugiej połowie.

Reklama

Michał Nowicki, Cresovia: - Szczególne przeżycie, bo nie na co dzień można zmierzyć się z zespołem ekstraklasy. Pierwszą połowę mieliśmy możliwą, szczególnie niezły był początek, kiedy to dosyć łatwo rozbijaliśmy ataki Jagielloni. Jednak z biegiem czasu, a głównie w drugiej połowie, nie nadążaliśmy za atakami, prowadzonymi przede wszystkim bokami. Różnica klas była spora. Ale będę pamiętał, że założyłem siatkę nie byle komu, bo Karolowi Świderskiemu, jednemu z czołowych napastników ekstraklasy.

Marcin Stypułkowski, trener Cresovii: - Cieszę się, że doszło do takiego meczu. Dla zawodników to spore przeżycie, bo prawdopodobnie był to jedyny taki mecz podczas ich piłkarskiej przygody, poza tymi, którzy w 2003 r. grali w Białej Podlaskiej z Legią, a takich w kadrze jest góra trzech. Dla mnie to też wyjątkowy mecz, bo prowadziłem drużynę przeciw świetnemu trenerowi, którego wiele razy wymieniano nawet jako kandydata do objęcie reprezentacji Polski. Oceniając zaś spotkanie ze sportowego punktu widzenia, to cieszę się, że żaden z moich graczy nie ucierpiał, bo przed nami ważny mecz ligowy. Zaś wynik miał tu drugorzędne znaczenie. Zagrali amatorzy przeciwko piłkarzom zawodowym. Na pewno ten dzień i ten pojedynek będę wspominał.

Reklama

Przemysław Frankowski, Jagiellonia: - Rzadko mamy możliwość grania z taką drużyną. Przeciwnicy robili co mogli, ale wraz z upływającymi minutami tracili siły. Wynik nie ma dużego znaczenia. To nasz pierwszy sparring przed nowym sezonem. Życzę Cresovii, by utrzymała się w czwartej lidze.

Krzysztof Brede, II trener: - Jesteśmy na takim etapie przygotowań, że sparingpartner z takiej ligi był dla nas idealny. Trenujemy ciężko, dwa razy dziennie, około pięć godzin dziennie. Zawodnicy są zmęczeni, dlatego taki pojedynek zawsze jest na początku okresu przygotowawczego. Szacunek dla Cresovii za to, że zawodnicy tej drużyny nie spinali się zbytnio, grali fair, nie polowali na naszych zawodników, nie trzeszczały kości.

Reklama

Cresovia: Karolczuk – A. Kobus, W. Moczulski, Piotrowski, Nowicki – Weremczuk, P. Radziszewski, Kellas, Jurczuk – K. Jaszczołt, Gołubkiewicz. Na zmiany wchodzili: A. Barwiejuk, Brzeziński, Olendzki, Malewski, K. Niewiarowski, F. Malinowski, P. Krasowski.

Jagiellonia: Gostomski, Romańczuk, Szymonowicz, Sołowiej, Tomelin, Pajnowski, Kaczmarczyk, Smolarczyk, Szymański, Alon, Świderski, Niemczynowicz, Wasiluk, Burliga, Straus, Frankowski, Grzyb, Góralski, Polkowski, Mackiewicz.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama