Reklama

Co GOPS może a czego nie może

25/03/2016 20:36

Na ostatniej sesji radnych gminy Drohiczyn ponad półgodzinną dyskusję wywołało sprawozdanie z działalności Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Drohiczynie.

Poniekąd byliśmy sprawcą tej dyskusji, ponieważ powołano się na tekst, w którym opisaliśmy losy rodziny z Putkowic Nadolnych. Abstrahując od rzeczywistej sytuacji tej rodziny, która jak się okazało - nie do końca wygląda tak, jak nam opowiedziano, sołtysi mieli zastrzeżenia do pracy opieki społecznej.

Najpierw jednak wszyscy dowiedzieli się, że MGOPS w Drohiczynie jest przygotowany do wypłat pieniędzy z tytułu programu 500+:

Reklama

- Jesteśmy przygotowani - mówiła Bożena Chrząstowska, kierownik MGOPS - i od 1 kwietnia zapraszamy do nas. Na miejscu będziemy wypełniać wnioski. Co będzie można wykorzystać z dokumentów składanych jesienią do zasiłków rodzinnych, wykorzystamy.

Zaczął sołtys Krzysztof Chendoszka, najpierw wychwalając kierowniczkę i cały MGOPS:

- Słowa uznania do pani kierownik, za realizację tych wszystkich projektów, za te różne działania. Chciałbym jeszcze zapytać, czy złożyć taką propozycję, a chodzi o tę rodzinę, co była opisana w Głosie - czy istnieje możliwość dowozu obiadów do nich. Bo jak wozicie obiady do Miłkowic Janek do szkoły, to czy im po drodze nie można dowieźć. Już nie chodzi o to, czy są biedni czy nie, ale skoro są nieporadni? Tacy sami nieporadni żyją też w Drohiczynie i korzystają z takiej pomocy.

Reklama

- Dowozić posiłki możemy tylko do punktów wydawania posiłków, które są zorganizowane zgodnie z wymaganiami sanepidu. Nie możemy robić cateringu. W Miłkowicach szkoła spełnia takie warunki, tak samo jak ten punkt w Drohiczynie. Jeszcze raz podkreślę, nie może to być dowolne miejsce, punkt musi spełniać wymogi sanepidu, tak samo jak auto do przewozu tych posiłków. Nie mamy prawnej możliwości, by ten obiad zawieźć do Putkowic.

Chendoszkę wsparł sołtys z Obniża, Józef Daniluk:

- Może radni mogą jakoś pomóc tym niezaradnym. Może zorganizować jakiś transport tych obiadów. Nie za darmo, skoro opieka nie może. W każdej wsi są tacy jak ci, co ich opisali. Może do świetlicy we wsi wozić takie obiady?

Reklama

- Świetlica niestety nie spełnia wymogów - odpowiadała Chrząstowska.

- Jak już jadą z tym obiadem z opieki, to czemu nikt nie przyjdzie do sołtysa, nie zapyta czy komuś trzeba pomóc - kontynuował Daniluk.

- Nie możemy rozmawiać o innych osobach, korzystających z pomocy czy wypytywać o kogoś, kto tej pomocy by potrzebował. Jest ochrona danych osobowych. Nie mogę przyjechać do pana i wypytywać, nie możemy też panu opowiadać o podopiecznych. Reagujemy jeśli wpłynie do nas podanie czy inne pismo, nawet anonimowe. Rozumiem czego pan od nas oczekuje, ale nie mamy takich uprawnień.

Reklama

- To po co wysyłacie do sołtysów te pisma, by was informować?

- Chodzi o sytuacje nagłe, kryzysowe, o zimę, o osoby pozostawione bez opieki, ale to też nie tak, że potem dyskutujemy z osobą zgłaszającą o tej, której udzielamy pomocy. Poza tym wszystko musi być na piśmie, udokumentowane.

- Jak opieka społeczna nie może, to Zamkowa może zawieźć taki obiad, pomoc społeczna niech tylko zapłaci - podrzuciła pomysł Krystyna Wojtkowska, przewodnicząca Zarządu Mieszkańców Drohiczyna.

- Nie mogę płacić restauracji za obiady dla podopiecznych, nie mogę też, nawet jeśli by ten ktoś chciał zapłacić za taki obiad, nakazać nikomu, by kupował go w Zamkowej. Poza tym nam obiady gotuje szkoła, za czterokrotnie niższa cenę niż w Zamkowej - to raz, a dwa jesteśmy ograniczeni przetargiem na dostawę obiadów - odpowiadała kierownik MGOPS.

Reklama

- Mówimy o ludziach biednych. Po to jest opieka społeczna, żeby im pomagać, żeby zebrać te dane czy im należy pomóc czy nie. Jeśli macie samochód przystosowany do przewozu obiadów, pracownika, który też spełnia wymogi, a pani się orientuje w przepisach, ustawach, unijnych i krajowych, to bardzo proszę, by pani coś zrobiła, by dowozić te obiady. Potrzebujący na terenie gminy mają takie same prawa, jak ci mieszkający w Drohiczynie - prosił sołtys Chendoszka.

- Już się orientowałam i nie mamy prawnie żadnej możliwości. Ogranicza nas ustawa. Rozumiem państwa pomysły, niepokoje, ale niestety możemy działać wyłącznie tak, jak to określone w ustawie. Do policjanta przecież nie powie pan, że proszę zrobić inaczej niż nakazuje prawo.

Reklama

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama