Reklama

Cmentarz w Sarnakach - Zgoda na osiem drzew – kilkadziesiąt ocalało

28/01/2011 11:48
Jest zgoda na wycięcie 8 drzew z sarnackiego cmentarza. Zdecydowana większość ocalała. Przynajmniej na razie.
          Wracamy do sprawy, którą poruszaliśmy w poprzednim numerze, a którą mieszkańcy Sarnak i okolic żyli przez ostatnie półtora miesiąca. Rzecz dotyczy sarnackiego cmentarza i rosnących na nim drzew. Parafia rzymskokatolicka złożyła w urzędzie gminy wniosek o wydanie pozwolenia na usunięcie drzew z cmentarza. Wniosek dotyczył kilkudziesięciu drzew, w tym 13 świerków z głównej alei.
          Sprawa znalazła zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników, dlatego wywołała żywiołową dyskusję społeczeństwa. Tamtejsze władze wstrzymały się z wydaniem ostatecznej decyzji do czasu zapoznania się z tzw. „głosem ludu” w tej sprawie. Decyzją Wójta Gminy Sarnaki, wydaną w ubiegłym tygodniu, wnioskodawca otrzymał pozwolenie na wycięcie tylko 8 drzew z terenu cmentarza.
          - Uważam, że sprawę rozstrzygnięto właściwie. Te kilka drzew, na wycinkę których wydano zgodę, to są drzewa bez szans na właściwy wzrost (bo np. rosną nisko w cieniu), drzewa chore, uszkodzone bądź takie, które naprawdę mogą zagrażać pomnikom – np. mają silnie wrośnięte korzenie. Cała ta sprawa była dla mnie bardzo pozytywnym doświadczeniem. Pokazała, że mieszkańcy interesują się lokalnymi problemami i co najważniejsze reagują na nie. Okazało się, że nie tylko mieszkańcy Sarnak, ale także innych miejscowości – wiadomo, cmentarz to takie szczególne miejsce. Myślę, że społeczna dyskusja, która wynikła w związku z tą sprawą, spowoduje, iż każdy, kto w przyszłości będzie chciał wystąpić o takie pozwolenie, zrobi to rozważnie – skomentował decyzję wójt Sarnak, Andrzej Lipka.
          O komentarz poprosiliśmy również Agatę Wasilewską, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Sarnackiej.
          - To jest bardzo trudna sprawa, budziła wiele różnych emocji. Zależy nam na tym, by jak najwięcej tych drzew ocalało. Opinia społeczeństwa była podzielona. Część osób chciała wycięcia tych drzew - bo brudzą, bo się rozrastają, bo grożą przewróceniem. Jednak duża część uważa, że te drzewa trzeba ocalić, by to miejsce w dalszym ciągu miało swój niepowtarzalny klimat. Ja uważam, że trzeba ocalić te drzewa – tyle, ile jest to możliwe. Ostatnio nawet pozyskałam zdjęcie z lat 40, które pokazuje czasy, kiedy te drzewa były sadzone. Małe drzewka, ludzie z łopatami. To jest jednak kawałek naszej historii.

          Ewa Magdalena Iwaniak, tygodnk Głos Siemiatycz, fot jsw

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama