Reklama

Ciechanowiec - Święto Chleba

21/08/2014 20:53

Podlaskie Święto Chleba, które od 14 lat odbywa się w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, jest największą imprezą folklorystyczną w regionie i z każdą edycją przyciąga coraz więcej uczestników. W tym roku przybyło ponad 20 tysięcy turystów. W czym tkwi sekret tak udanej imprezy?

Święto Chleba w Ciechanowcu to nie tylko jarmark z regionalnymi wypiekami, rękodziełem i sztuką ludową, ale także możliwość poznania jak również przypomnienia obrzędów związanych ze żniwami i pieczeniem chleba. Ogromną popularnością cieszyły się stragany z najróżniejszymi wypiekami i napojami, gdzie można było skosztować specjałów podlaskiej kuchni. Uwagę przyciągały stoiska z makatkami, czyli ozdobnymi tkaninami do zawieszenia na ścianie, a ponieważ było bardzo gorąco kramiki z wachlarzami i stoiska z lodami nie narzekały na brak zainteresowania.

Parada ciągników

Reklama

Widowiskowa parada zabytkowych ciągników z największej kolekcji w Polsce była wielką atrakcją nie tylko dla koneserów starych pojazdów, ale także dzieci, które z wielkim zaciekawieniem oglądały pokaz. Pokaz tym bardziej ciekawy, że traktory prowadziły też kobiety, pokazując z uśmiechem i gracją ich maksymalną prędkość. Wszystkie ciągniki, lokomobile i odrestaurowane silniki można było obejrzeć na wystawach stałych przy XIX-wiecznych stajniach.

Zawijanie brody i oborywanie przepiórki

Kolejną atrakcją był pokaz dawnych obrzędów żniwnych i dożynkowych na polu. Pracownice Państwowego Białoruskiego Muzeum Kultury Ludowej i Życia Codziennego w Ozercach koło Mińska zaprezentowały „białoruski obrzęd zawijania brody”, a pracownicy muzeum „oborywanie przepiórki”. - Według tradycji, gdy żniwowanie dobiegało końca, należało zostawić na polu kilka niezżętych kłosów. Ich końce trzeba było związać, tworząc rodzaj czapki ze słomy, zwanej "przepiórką". Miejsce z "przepiórką" przystrajano a potem "oborywano", czyli ciągnięto po rżysku pupą najmłodszej uczestniczki żniwowania, dokonując w ten sposób symbolicznego "oborania przepiórki". Ten obrzęd miał sprawić, że w kolejnym roku będą dobre plony – opowiadał Antoni Mosiewicz, etnograf z Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. – Kiedyś to ciężko było, wszystko ręcznie trzeba było robić, a teraz młodzi mają lepiej. Raniutko wychodziło się w pole, a w południe odpoczywało, żeby znów wieczorem pracować – wspominała 72- letnia Irena z Bogut.

Reklama

Kura i pies

Ciekawym, starodawnym obrzędem był pokaz poświęcenia zwierząt. Zgodnie z tradycją i w określonej kolejności przeszły kuce i osły, a kozy pędem pobiegły zostawiając w tyle pasterzy. Każdy mógł uczestniczyć w tej ceremonii przyprowadzając swoje zwierzę. I tak poświęcona została gospodyni z kurą i gospodarz z psem.

Oczywiście nie zabrakło pokazu wypieku chleba w plenerowym piecu chlebowym oraz występów kapel ludowych i zespołów folklorystycznych. Gwiazdą wieczoru była Budka Suflera.

Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. KDN

Miejsce zdarzenia mapa Podlasie - Kurier Podlaski
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama