W komendzie powiatowej siemiatyckiej straży pożarnej powstaje centrum zarządzania kryzysowego. Celem jego jest zapobieganie powstawaniu oraz minimalizowanie strat w środowisku naturalnym w przypadku wystąpienia zagrożeń cywilizacyjnych i naturalnych, głównie w układzie transgranicznym.
O projekcie rozmawiamy z brygadierem Edwardem Krasowskim, komendantem powiatowym PSP w Siemiatyczach. - Czy do powstania tego centrum przyczyniły się zagrożenia występujące na naszym terenie? - Jak już niejednokrotnie podkreślałem powiat siemiatycki, tuż po białostockim, należy do najbardziej zagrożonych. Zagrożenia po pierwsze wynikają z uwarunkowań środowiska naturalnego, po drugie - to zagrożenia, które nazwałbym techniczno - technologicznymi. W przypadku tych pierwszych mamy na uwadze rzekę Bug i siemiatyckie zalewy. Jeśli zaś chodzi o zagrożenia technologiczne, to mówimy o rurociągu "Przyjaźń" i dużej ilości zmagazynowanej ropy naftowej, o gazociągu oraz sporych ilościach amoniaku znajdującego się w siemiatyckich przedsiębiorstwach. W skali województwa jest to duża ilość tych substancji. W przypadku rozszczelnienia zbiornika z takimi środkami i jeżeli posłuszeństwa odmówią systemy zabezpieczające te instalacje, bo przecież nie możemy wykluczyć awarii, może to spowodować zagrożenie na szeroką skalę. - Istnieje dokument "Strategia rozwoju ochrony przeciwpożarowej województwa podlaskiego". Jest związany z realizowanym projektem. - Ta strategia zakłada tworzenie w komendach zlokalizowanych blisko granicy centrów, których rolą będzie zarządzanie sytuacjami kryzysowymi na pograniczu. Przecież kataklizmy naturalne oraz zagrożenia technologiczne nie honorują granic ani podziałów administracyjnych. W przypadku więc zagrożeń o dużej skali, my - jako służby polskie, będziemy musieli współpracować z białoruskimi. Strategia ta zakłada więc powstanie takiego centrum w Siemiatyczach. - Jakie zagrożenia występują po stronie białoruskiej? - Nie do końca mamy rozpoznane tamte zagrożenia. Owszem, nawiązaliśmy współpracę z komendami straży w Kamieńcu, Próżanach i Swisłoczu, ale to jeszcze nie to, na co liczymy. Przewidziane są nasze wizyty w tych miastach. Chcemy przedstawić stronie białoruskiej zagrożenia występujące po naszej stronie, bo one nie są żadną tajemnicą. Uważamy, że strona białoruska powinna o nich wiedzieć. Liczymy też na to, że Białorusini otworzą się na te kwestie i zechcą nam powiedzieć o zagrożeniach po ich stronie. - Potrzeba rozbudowy bazy magazynowej siemiatyckiej komendy istniała od dawna. Przybywa wam pojazdów. - Nasz sprzęt nie mieścił się w dotychczasowych boksach garażowych, mimo że mamy ich aż osiem. Konstrukcja garaży była dobra na lata 80-te, kiedy gabaryty pojazdów były dużo mniejsze. M.in. dlatego część sprzętu garażujemy w Adamowie. W związku z tym na dole powstającego obiektu będą dwa duże boksy garażowe na cztery pojazdy, zaś na górze cała infrastruktura na potrzeby zarządzania kryzysowego - m.in. pomieszczenia operacyjne, konferencyjne, socjalne. - Jakie są koszty projektu? - Całość kosztuje 1.174.000 zł. Beneficjentem jest nasza komenda i formalnie to my zabezpieczamy na to środki. Oczywiście nie mamy tych pieniędzy, więc zabezpieczył je komendant wojewódzki straży w wysokości 293.000 zł. Pozostałe 75 procent, sumę 881.000 zł, zgodziło się zabezpieczyć starostwo w Siemiatyczach. Tym samym starostwo zrobiło w naszym kierunku bardzo miły ukłon, zgadzając się na prefinansowanie tego projektu. Zależało nam na tym, żeby inwestycja ta przebiegała szybko i sprawnie i tak przebiega. Plac budowy przekazaliśmy w listopadzie, a jeszcze w tym miesiącu planujemy oddanie obiektu do użytku. - A wyposażenie centrum? - Rozmawiałem o tym z komendantem wojewódzkim. Zapewniał, że jakieś środki na to pozyska. Będzie to raczej wyposażenie podstawowe. Chodzi o to, żeby zespół ludzi, który się zbierze mógł pracować w normalnych warunkach. - Dziękuję za rozmowę. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze