Budżet na 2019 rok gminy Milejczyce został przegłosowany większością głosów (10 głosów za, 1 głos przeciw Piotra Łobodzińskiego oraz 4 głosy wstrzymujące się Adama Aleksiejuka, Piotra Bojarskiego, Zygmunta Szczepanowskiego i Eugeniusza Tokajuka) budżet gminy Milejczyce na 2019 r. zakłada dochody w wysokości 9.417.215 zł, z czego dochody bieżące stanowią 7.521.534 zł, zaś majątkowe 1.895.681 zł.
Wydatki budżetu gminy opiewają na kwotę identyczną jak dochody, z czego wydatki bieżące stanowić będą 7.186.733 zł, zaś majątkowe 2.285.482 zł. Na pokrycie deficytu budżetu w wysokości 55.000 zł (różnica między przychodami – 180.000 zł a rozchodami – 125.000 zł) zostanie zaciągnięty kredyt.
Skromne inwestycje
Skromny budżet, to i inwestycje na jego miarę. Wśród zadań inwestycyjnych przewidzianych do realizacji w 2019 r. znalazły się: zakup i montaż kolektorów słonecznych dla mieszkańców gminy za kwotę 357.357 zł, zakup dwóch strażackich wozów bojowych za kwotę 1.376.000 zł, budowa świetlicy środowiskowej w Wałkach (424.000 zł), przebudowa świetlicy wiejskiej w Sobiatynie (128.124 zł). Na najczęściej pożądane przez mieszkańców inwestycje drogowe ani złotówki. Prawdopodobnie stąd wniosek radnego Piotra Bojarskiego o stworzenie programu rozwoju i utrzymania sieci dróg gminnych oraz sieci dróg powiatowych na terenie gminy.
Lider aktywista
Wspomniany radny zapowiada się na największego aktywistę w tej radzie, sądząc po częstotliwości zabierania głosu podczas obrad, jednak formułowane przez niego wnioski i postulaty często spotykały się z nierozumieniem ich treści przez kolegów radnych czy samego wójta. Ten ostatni zresztą nie krył poirytowania, odpowiadając na pytania radnego. Same odpowiedzi wójta na pytania Bojarskiego też zostawiały trochę do życzenia, bo nie jest żadną odpowiedzią zarzucenie pytającego kolejnym pytaniem, np.: „czy pan radny siebie słyszy”. Od gospodarza gminy (lub jego podwładnych pracowników, bo nie na wszystkim musi znać się sam wójt) wymaga się rzetelnego i spokojnego wyjaśnienia nawet najbardziej niedorzecznych kwestii. Ta wymiana zdań, w moim odczuciu, bardziej niż merytoryczną rozmowę przypominała „pyskówkę” dwóch kolegów z podwórka, z których jeden proszony o wyjaśnienie tego, co miał na myśli, uparcie powtarzał to samo sformułowanie, nie chcąc lub nie potrafiąc użyć innych słów, a drugi, z nieskrywaną dezynwolturą, zdawkowo odpowiadał. Poniżej fragment rozmowy:

Radny Bojarski: Bojarski ma wolny wniosek. Żeby stworzyć plan, program rozwoju i utrzymania sieci dróg gminnych i do tego podpunkt a – plan rozwoju sieci dróg powiatowych na terenie gminy Milejczyce.
Jerzy Iwanowiec, wójt: Czy pan radny zdaje sobie sprawę z kosztów stworzenia takiego programu sieci dróg gminnych?
Radny: Nie, tylko wyborcom sprzykrzyło się jeździć po żwirówkach. (Dalsza część wypowiedzi jest niezrozumiała, ale sens jej chyba był taki, że radny chciałby, aby coś z pracy tej kadencji zostało na drogach gminnych i powiatowych na terenie gminy).
Wójt: A tutaj to już trzeba by prosić pana starostę. Zaproszenie wiem, że poszło, ale pan starosta się nie pojawił. Jeżeli chodzi o drogi powiatowe, przecież należą one do zarządu powiatu.
Radny: Tu wystarczy tylko dobra wola wójta o napisanie do starosty o przekazanie planu rozwoju dróg powiatowych na terenie gminy i starosta musi takie coś dostarczyć.
Wójt: Oczywiście, dostarczyć musi, tylko trzeba mieć na względzie to co jest w planie. Są tutaj radni, którzy byli ze mną nieraz u pana starosty, wicestarosty i rozmawiali na temat modernizacji dróg powiatowych i, jak dotąd, nic te rozmowy nie dały. Zapraszam pana radnego razem z nami następnym razem, może coś zdziałamy.
Radny: Może co do starosty to i tak. Ale na szczeblu gminnym, to sądzę, że nie jest to takie trudne. Żeby stworzyć coś takiego, że ta i ta droga, będzie robiona czy odśnieżana w taki i w taki sposób, tego i tego. I tylko tyle.
Wójt: Jeżeli chodzi o drogi powiatowe…
Radny: Gminne!
Wójt: I gminne, to są na bieżąco odśnieżane.
Radny: Ja w to w ogóle nie wątpię. Chodzi mi o plan lub program rozwoju i utrzymania sieci dróg gminnych. Tylko i wyłącznie. Nie w jaki sposób będzie wykonywana, jak będzie robiona, tylko po prostu napisane czarno na białym gdzie, kiedy i jaka droga będzie robiona.
Przewodniczący rady, Jerzy Galimski: Plany można na wszystko napisać, tylko kwestia pokrycia finansowego. Bo papier wszystko przyjmie.
Radny: To proszę to zrobić.
Przewodniczący: To skoro mowa o planach, to może bym poprosił o jakieś informacje odnoście źródeł finansowania.
Radny: W budżecie są pieniądze.
Przewodniczący: W budżecie są pieniądze na odśnieżanie, na utrzymanie też.
Radny: No właśnie. Żeby nie było jakiejś samowolki robienia tych dróg, tylko żeby był na to jakiś plan.
Wójt: Czy pan radny siebie słyszy? O tym, która droga będzie roniona decyduje rada gminy. Są różnego rodzaju projekty, programy rządowe i to nie jest tak, że można zrobić drogę, którą się chce, tylko tą, która najwięcej punktów dostanie w danym programie.
Radny: Nie mam tutaj na myśli planu wykonawczego, tylko plan i program.
Wójt: A pan powiedział o rozwoju dróg gminnych.
Radny: Plan sieci dróg i rozwoju.
Wójt: Tak jest.
Radny: Program, plan…
Wójta: Zgadza się.
Radny: I bardzo bym prosił w imieniu swoim i swoich wyborców.
Wójt: Jeśli pan wskaże środki w budżecie, to będzie zrobione. Tylko kosztem czego? Może świetlicy w Sobiatynie, albo świetlicy w Wałkach? Bo to się nie da ot tak.
Radny: No to właśnie zgłaszam wniosek o przedyskutowanie.
Wójt: Oczywiście, no i właśnie dyskutujemy.
Taka nic nie wnosząca wymiana zdań, niewiele mająca wspólnego z dyskusją, trwała jeszcze dobrych kilka minut, a jej uczestnicy ewidentnie się nie rozumieli. Jednemu chodziło o stworzenie dokumentu, kawałka papieru, z listą ustalającą kolejność dróg branych pod uwagę w następnych latach, a drugi kazał szukać pieniędzy. Podobne niezrozumienie, czasem rażące błędy w nazewnictwie, pojawiło się w jeszcze kilku innych kwestiach. Przy odrobinie chęci, będzie nad czym pracować przez najbliższe 5 lat.
Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze