10 lutego odwiedziłam zalew Opaty- Kiersnówek w pobliżu Brańska, aby spotkać się z brańskimi morsami. Już trzecią niedzielę z rzędu o godzinie 13.00 stawiają się w tym miejscu, by korzystać z kąpieli w lodowatej wodzie. Ich grupa w niedzielę liczyła 13 osób, w tym 4 kobiety.
- Najważniejsze jest to, że nas ciągle przybywa, a jeżeli ktoś raz do nas dołączy, to już nie rezygnuje. Na początku myśleliśmy z kolegą Andrzejem, że uda nam się zachęcić jedynie nasze rodziny, ale teraz dołączają kolejni znajomi i jest coraz fajniej. Dobrze, że coś się dzieje - mówi jeden z pomysłodawców Sławomir Grzeszczuk.
Najmłodszą osobą w tym gronie, która po raz drugi zdecydowała się na zanurzenie w zimnej wodzie był 13-letni Szymon. Najstarszym członkiem grupy jest pan Janusz, który ma 58 lat. Poza mieszkańcami Brańska nad zalew przyjeżdżają także ich znajomi z Bielska Podlaskiego. Wydarzenie gromadzi nad zalewem wielu widzów. Niekiedy z niedowierzaniem patrzą na morsów, a zapytani czy sami by się na coś takiego zdecydowali mówią, że nie mieliby raczej tyle odwagi. Brańskie morsy mają wsparcie wójta gminy, Krzysztofa Jaworowskiego. To dzięki pomocy gminy jest co tydzień odśnieżony dojazd do zalewu i plac przy nim. Prawdopodobnie już w przyszłym roku uda się oficjalnie założyć Klub Morsów Gminy Brańsk. Możliwe, że będzie on funkcjonował przy Gminnym Ośrodku Upowszechniania Kultury w Kalnicy.
Rozmawiałam z morsami o tym, co jest najważniejsze w tej pasji i jakie im przynosi korzyści.
- Jak już się zacznie zanurzać, nie można przerwać. Najważniejsze jest pamiętać o prawidłowym oddychaniu, bo w momencie zanurzenia jest moment, że brakuje tchu, zatyka. Najtrudniejszy jest pierwszy raz. I wbrew pozorom im zimniej, tym lepiej jest zanurzać się w lodowatej wodzie. Jest wtedy dziwne dla nas uczucie, że woda jest cieplejsza. I wiadomo, że zanurzając się wspólnie z rodziną znajomymi jest dużo łatwiej - powiedziała pani Ewa.
A co daje wam ta pasja?
- Na pewno poprawia wydolność organizmu. Dużo biegam i zauważyłem, że mniej się męczę pokonując te same dystanse. Po dłuższym czasie daje to także odporność organizmowi. Jest to dla nas duże wyzwanie. Podczas zanurzeń wydziela się dużo endorfin, czyli tzw. hormonu szczęści. Jak widać wszyscy są uśmiechnięci -mówi pan Cezary z Bielska.
Jak często można zanurzać się w wodzie?
- Nie ma żadnych ograniczeń częstotliwości. Jeżeli osoba jest zdrowa i dobrze się czuje w wodzie, nie ma żadnych przeciwwskazań. My już w tygodniu czekamy, kiedy przyjdzie niedziela. Możliwe, że w tygodniu zorganizujemy dodatkowe spotkania - dodaje pan Andrzej.
Jak reagują inne osoby, znajomi?
- Czasami mówią, że mamy nie tak w głowie, ale my się nie przejmujemy. Do odważnych świat należy - dodała pani Ewa.
I tak powinno być, że nie przejmujemy się gadaniem innych. Nikt się bowiem nie przekona, zanim czegoś nie spróbuje. Kibicujemy morsom i wspieramy ich odważne inicjatywy.
Joanna Lange, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JL
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze