Reklama

Bielsk Podlaski w epoce Zygmunta Augusta

04/07/2014 10:16

Czy konferencja historyczna musi być nudna? Niekoniecznie, zwłaszcza kiedy towarzyszy jej widowisko historyczne przeplatane muzyką z epoki w wykonaniu zespołu Aqua Profunda z Mińska na Białorusi. Udało się to m.in. Doroteuszowi Fionikowi, który w ostatnią sobotę wspólnie z bielskim Muzeum w Ratuszu zorganizował konferencję poświęconą 450. rocznicy Sejmu Wielkiego w 1564 roku, który miał miejsce w Bielsku.

Na konferencji zebrali się historycy z Polski i Białorusi, którzy oprócz omawiania spraw tego sejmu wiele uwagi poświęcili miastu w XVI w. Szkoda tylko, że nie wszyscy uczestnicy konferencji dotarli na miejsce i trochę zabrakło głosów polemicznych, aby ożywić dyskusję.

Reklama

- Na ten Sejm zjechało razem około 1500 osób. Zamieszkali, albo w domach pobliskiej szlachty, albo obozowali w namiotach pod miastem, zwłaszcza, że było lato. Mieli się gdzie zabawić, bo w Bielsku w tym czasie funkcjonowało 70 karczm - tłumaczył białoruski historyk, Hienadź Siemieńczuk.

Jak wyjaśniali historycy, głównym tematem obrad Sejmu Bielskiego była wojna z Moskwą oraz przygotowania do unii Korony z Litwą. Według kronikarza Marcina Bielskiego zwolennikami unii miała być szlachta średnia i drobna, zaś przeciwnikami możne rody litewskie, w tym ród Radziwiłłów - wówczas już protestancki. Tymczasem według zachowanych źródeł były różne opinie na ten temat. Inny możny ród litewski Chodkiewiczów, który miał rozległe dobra na Podlasiu, był zwolennikiem unii. Zresztą, jeden z Chodkiewiczów był wówczas starostą bielskim i brał aktywny udział w przygotowaniach do Sejmu. Obecny w Bielsku król Zygmunt August poświęcił wiele czasu swojego pobytu także kwestii losu uchodźców z ogarniętej wojną Litwy oraz roztrząsaniu spraw majątkowych rodu Chodkiewiczów.

Reklama

Inną sprawą, którą omówili historycy był zapis z kroniki Marcina Bielskiego o pożarze na zamku w Bielsku i obecności przy nim króla Zygmunta Augusta, który ponoć wówczas rzewnie płakał. Dziś już wiadomo, że ten zapis powstał po śmierci kronikarza Marcina Bielskiego i jest dziełem jego syna, Joachima. Po za tym źródła wskazują, że w czasie kiedy miał być pożar na bielskim zamku, króla Zygmunta Augusta w Bielsku już nie było - znajdował się wówczas w Parczewie.

- To piękna opowieść, ale tylko opowieść - tłumaczył Tomasz Sulima, współorganizator konferencji. - Źródła historyczne nie potwierdzają obecności króla przy pożarze, ale otwierają szerokie pole do spekulacji, w tym teorii spiskowych. Być może bielski zamek spalili agenci moskiewscy. W tym czasie Litwa broniła się przed najazdem wojsk Iwana Groźnego.

Reklama

Jak zauważył Doroteusz Fionik w referacie "Bielsk w epoce Sejmu Wielkiego" miasto w XVI w. zaczęło wyróżniać się na tle innych miast Podlasia. - Mimo tego, że stolicą Podlasia został Drohiczyn, to gospodarczo Bielsk odgrywał większe znaczenie. Świadczyły o tym płacone przez Bielsk podatki i inne świadczenia. Praktycznie, tylko stołeczne Wilno płaciło więcej. Bielsk należał do takich miast jak Brześć czy Grodno, które w największym stopniu zasilały kasę wielkoksiążęcą. Większość podatków związana była z obroną granic. Litwa oraz wspomagająca ją Korona prowadziły nieustanną wojnę z Moskwą, m.in. z Iwanem Groźnym, a miasta księstwa opłacały się Chanowi Krymskiemu, aby zapobiec najazdom Ordy. Niestety, dawni historycy piszący o Bielsku, jak np. Jaroszewicz, nie podawali szczegółów architektonicznych. Z zachowanych fragmentów lustracji Bielska z 1563 r. wiadomo, że Bielsk zamieszkiwało blisko 5 tys. obywateli. Najwięcej było rzemieślników. W Bielsku istniała 1 parafia rzymskokatolicka i 4 prawosławne. Działało 5 młynów. Istniały komory celne, którą dzierżawił Żyd Ezofowicz. Największe zyski pochodziły z handlu, zwłaszcza z Gdańskiem. Wiadomo też, z metryk litewskich, że po początkowym okresie współpracy między Ezofowiczem a zamożnym miejscowym rodem kupieckim Siehieniów doszło do konfliktu o pieniądze, w wyniku którego Ezofowicza oskarżono o przywłaszczenie znacznej sumy pieniędzy i pozbawiono intratnej dzierżawy. Rok przed Sejmem w Bielsku było 830 domów, w tym podobno wiele murowanych. Stanowiło to olbrzymi kontrast np. z Bielskiem XIX-wiecznym, który opisywał Józef Tokarzewicz w powieści "Pan Ślepy Paweł". Pisze on, wspominając Bielsk, m.in.: "Gdzie się podziało nasze kupiectwo otyłe, gdzie murowane kamienice?" Zwłaszcza, że np. w XIX w. w Bielsku zostało tylko kilka murowanych budynków. Jako ciekawostkę można podać, że np. pod koniec XVIII w. najlepiej rozwijającym się miastem Podlasia były Siemiatycze, dzięki działalności księżnej Anny Jabłonowskiej.

W tych czasach tzn. w XVI wieku w Bielsku, oprócz mieszczan, żyli ziemianie, dla których punktem honoru było wystawienie sobie dworu. Ze źródeł znany jest konflikt takiego ziemianina Wahanowskiego z Fryderykiem Sapiehą, którego słudzy w 1541 r. dokonali zajazdu dworu i poczynili szkód na kwotę 3 tys. kóp groszy. Inną kategorią ludności byli jeńcy wojenni z Moskwy i Pskowa, których trzymano na zamku. Karmiono ich, otrzymywali ekwiwalent pieniężny, z czasem część z nich wróciła do siebie, a część wtopiła się w miejscową społeczność. Być może ich potomkowie żyją po dzień dzisiejszy. Nie brakowało również uchodźców z ogarniętych wojną wschodnich terenów Litwy. Dlatego nie należy się dziwić, że Bielsk był na tyle zamożnym miastem, że mógł przyjąć delegatów Sejmu w XVI w.

Reklama

Jacek Prokopiuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JaC

Fot: Muzyka epoki Sejmu Bielskiego w wykonaniu zespоłu Aqua Profunda z Mińska (Białoruś), i Plac Ratuszowy – odczytanie fragmentu Przywileju Bielskiego z 1564 r.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama