6 lutego policja wszczęła dochodzenie w sprawie bójki, do której doszło w sobotę, 2 lutego w Mielniku. Wieczorem tego dnia kilku napastników zaatakowało młodzież z ZSR Czartajew, przebywającą w Mielniku na obozie.
Trudno powiedzieć o co poszło. Krąży w o tym kilka wersji. Ostateczną ustali policja. Niewątpliwie jednak, jak wynika z relacji poszkodowanych, zdarzenie jest dosyć drastyczne i bulwersujące. Napastnicy pobili kilka osób. Dwóch poszkodowanych karetka zabrała do szpitala. Na szczęście skończyło się tylko szwach. Dzień po zdarzeniu kilku innych poszkodowanych - uczniów ze szkoły w Czartajewie, skarżąc się na bóle, też zgłosiło się do lekarza. to wynik tego, że dzień wcześniej w ruch poszły nie tylko pięści, ale i kije. Relacja jednego z poszkodowanych: - To był wieczór. Część z nas kończyła zajęcia w hali. Dowiedzieliśmy się o pobiciu jednego z naszej grupy. Wyszliśmy z hali, udając się w stronę zakwaterowania. Po drodze czekało na nas kilka osób - młodzi ludzie. Zdziwiło mnie to, że wśród nich są dziewczyny. "Odeskortowali" nas tam, gdzie mieszkaliśmy, tzn. szli za nami, wyzywając nas. Usłyszałem, że jeden z nich dzwoni do kogoś mówiąc: "już wyszli". Przed miejscem, do którego zmierzaliśmy dopadło nas kilku starszych. Tak jakby czekali na nas. Nasi praktycznie nie bronili się. Bili nas również m.in. kijami. Gdzieś spadła szklanka albo kufel. Wezwaliśmy policję i karetkę.
Policja ustaliła uczestników bójki. Trwają teraz czynności dotyczące m.in wyjaśnienia przyczyny zajścia. Wkrótce okaże się też, kto odpowie za pobicie. Na razie trwa postępowanie o naruszenie przepisów z art. 158 kodeksu karnego - par 1: "Kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia (...) podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Komentarze