W dniach 1-2 sierpnia z plaży w Drohiczynie, z nocnym przystankiem w Grannem, do Nura popłynęli kajakarze w III edycji spływu "500 kajaków". Głównym organizatorem spływu jest dyrektor MGOK Drohiczyn, Rafał Siwek, który tak podsumowuje to przedsięwzięcie:
- Przepłynęliśmy 29 kilometrów. W spływie popłynęło 215 kajaków z 11 wypożyczalni. 15 osób obsługi, 400 uczestników, najstarszy miał 77 lat, a najmłodszy 4 lata. W Grannem mieliśmy przystanek, pierwsi kajakarze dotarli tam w czasie 3 godz. 40 min., ostatni po 7 godzinach. Tegoroczny spływ zaplanowaliśmy na dwa dni, drugiego dnia popłynęliśmy do Nura. Nie wszyscy, bo część kajakarzy wróciła do domów, do Nura popłynęło 80 osób, tam oficjalnie zakończyliśmy spływ. W Grannem nocowaliśmy na polu namiotowym przy Centrum Informacji Turystycznej, mieliśmy biesiadę, przygrywał nam zespół. Serdecznie dziękuję uczestnikom spływu za udział, przyjaciołom - kajakarzom za pomoc i wsparcie w logistyce spływu, wójtowi gminy Perlejewo za pomoc w organizacji. I już dziś zapraszam za rok.
Zapytaliśmy o mariny, które miały pływać, a nie pływają, miały ułatwiać zejście na ląd, a raczej utrudniają, wg obserwatorów są umocowane zbyt krótką liną:
- Mariny są przywiązane, bo inaczej po prostu by odpłynęły. Jak jest wysoka woda, jest OK, a teraz, jak szybko opada, trzeba byłoby codziennie wzywać koparkę i popuszczać liny (stalowe, grube liny, nie poluzuje ich człowiek) i zsuwać niżej marinę. Pytanie tylko gdzie niżej, jak właściwie i tak stoi ona na dnie, pod kątem do brzegu. Jest bardzo niski poziom wody. Dziś (rozmawiamy w czwartek 6 sierpnia - AK) jest 45 cm, a codziennie spada o 1 cm. W sobotę było 48 cm... W Drohiczynie nie pływa statek wycieczkowy, nie pływa katamaran, a promy przewożą tylko ludzi i to być może na dniach przestaną.
Siwek uważa spływ za udany.
- Fajnie, że było dużo ludzi z Polski - Kraków, Gdańsk, Łódź Lublin, Chełm, Olsztyn, no i bliżej nas - Warszawa, Białystok. Było też sporo osób, które od lat pływają na kajakach i w tym roku wybrali sobie nasz spływ. Była Izabela Książek, prezes Stowarzyszenia Instruktorów i Trenerów Kajakarstwa, które jest członkiem Polskiego Związku Kajakowego. Fajna atmosfera, fajni ludzie. Owszem ogrom pracy, organizacji, zmęczenie po spływie nie mniejsze, ale warto.
xxxxxxxxxxxxxxxx
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze