Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji „Hładyszka” realizuje pomysł upiększenia przestrzeni Kleszczel za pomocą „pająka”. Jak powstają tradycyjne „pająki” ze słomy, uczyła artystka ludowa, Zoja Majstrowicz ze wsi Reduty. Teraz przyszedł czas na przeniesienie sztuki ludowej do współczesnej. Tworzeniem w Kleszczelach współczesnego „pająka” kieruje dr sztuk plastycznych Eliza Proszczuk z Warszawy.
- Gdy zrobiliśmy „pająka” ze słomy, powstał pomysł, żeby stworzyć „pająka” do przestrzeni publicznej w Kleszczelach – mówi Eliza Proszczuk. - Miesiąc temu mieliśmy warsztaty i zrobiliśmy „pająka” z czarno – białych słomek. Wyszedł ładnie, ale był taki koronkowy, za cienki. Teraz pojechaliśmy po bandzie. Kolory jak wstążki w wiejskich kaplicach. Każdy kolor będzie wzbudzał emocje.
Gdy w niedzielę, 22 kwietnia 2018 r. zajechałam do Kleszczel, na placu przy „Hładyszce”, uczestnicy „pająkowych” warsztatów malowali odpowiednio pocięte rurki hydrauliczne, po czym składali zgodnie z regułą pani Majstrowicz. Wszystkie kolory energetyczne, pozytywne.
- Wspólne malowanie jest fajnym elementem tego wszystkiego – dodaje Eliza Proszczuk. - Nie komponuje się z czegoś gotowego, ale ma się wpływ na każdy etap. Składamy, malujemy, potem ludzie bardziej o to dbają, bo się napracowali. Nie widziałam i nie słyszałam, żeby gdziekolwiek wisiał taki wielki, mega kolorowy „pająk”. Być może nowoczesny „pająk” będzie „podróżował” po Kleszczelach i zawiśnie tam, gdzie będzie potrzebna jego opieka, bo „pająk” jest symbolem życia domowego, spokoju, równowagi.
Pomysłodawczynią „pająka” w Kleszczelach jest Eliza Proszczuk, artystka wizualna. Ukończyła ona Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, jest doktorem sztuki, pracuje na uczelni. Dlaczego „pająka” realizuje akurat w Kleszczelach?
- Są to tereny, z których pochodzę – stwierdza Eliza Proszczuk. - Mam ciocię w Pogrebach, po sąsiedzku, rodzinę w Siemiatyczach. To są też moje tereny. Ciągnie w swoje strony. „Pająk” jest też stąd. W zeszłym roku Gosia zaproponowała, żeby zrobić warsztaty, ale nie miałam czasu, przełożyłyśmy na teraz i wymyśliłam „pająka”. Sama chciałam się nauczyć, jak to się robi, stąd było spotkanie z panią Zoją. Widać można tradycyjną sztukę przełożyć na współczesną.
„Pająk” w Kleszczelach, chociaż wiąże się z tradycją, starością, jest bardzo młody, bo bardzo kolorowy, nowoczesny. Małgorzata Klimowicz jest młodą dyrektorką ośrodka kultury „Hładyszka”, miejscową animatorką kultury.
- Pomysł „pająka” wyszedł od Elizy – opowiada Małgorzata Klimowicz. - Elizę odnalazłam w internecie. Wiedziałam czym się zajmuje. Początkowo chciałam ją zaprosić na ul. Akacjową, tam realizowałam inny projekt. Potrzebowałam artystów, animatorów z zewnątrz, by popracowali z lokalną społecznością, pokazali to miejsce jakby z innej strony. W tamtym roku się nie udało, ale czekałam. Kilka miesięcy temu Eliza powiedziała, że chce zrobić „pająka”. Wow! Super! Tak się też stało. To nasze trzecie dwudniowe spotkanie. Na zajęcia przychodzą nie tylko mieszkańcy Kleszczel. Wczoraj przyjechał do „Hładyszki” pan z córeczką, zapytał czy coś się w okolicy dzieje, dołączyli do nas. Fajne, że można dołączyć w różnych momentach. Mam nadzieję, że dzisiaj skończymy. Ważne, gdzie się pojawi nasz „pająk” i jak go zamontować.
Krystyna Kościewicz, fot KK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze