Reklama

Wichury

30/06/2002 19:01
Powyrywane z korzeniami drzewa, połamane gałęzie, pozrywane przewody linii energetycznych, połamana dachówka ? to efekty kilkunastominutowej wichury, która przeszła nad przygranicznymi miejscowościami gminy Nurzec Stacja w niedzielne popołudnie 23 czerwca.
          Siemichocze
          Jeszcze przez kilka dni po przejściu wichury, tuż przy wjeździe do wsi Siemichocze widać było efekty żywiołu. Na poboczu drogi leżały gałęzie i grube konary drzew. We wsi, jednemu z mieszkańców powalone przez wiatr drzewo połamano płot. - Dobrze, że na chatę nie poleciało. Jeszcze by kogo zadusiło ? mówi poszkodowany mieszkaniec o potężnej topoli, która rosła obok jego domu.
          - Wyrwało prosto z korzeniami. Kto by spodziewał się. I kable na słupach porwało. U niektórych prąd był, a u innych dopiero po dwóch dniach światło połączyli ? dodaje mężczyzna.

          Litwinowicze
          Tuż przed wsią Litwinowicze ogrom zniszczeń spowodowanych wichurą jest jeszcze większy.. - Świata nie było widać. Tak wiało ? mówi napotkany przez nas w Litwinowiczach mężczyzna ? Topole przy drodze to aż do samej ziemi uginały się. Kilka drzew połamało na pół, a inne z korzeniami powyrywało. I to jakie grube.
          Jedziemy w kierunku Klukowicz. Na trasie od strony Litwinowicz wiatr zebrał chyba największe żniwo. Co kilkaset metrów na poboczu drogi leżą powalone z korzeniami potężne topole. Niektóre znajdują się jeszcze w całości, natomiast część z nich jest już pocięta na mniejsze kawałki, które mieszkańcy okolicznych wsi zabierają do swoich gospodarstw.

          Klukowicze
          Wjeżdżając do Klukowicz od strony Milejczyc, tuż na początku wsi nie sposób nie zauważyć złamanej potężnej wierzby, której górną część wiatr powalił na płot i sad jednego z mieszkańców.
          - Nie wiem. co z tym będę robił ? mówi mężczyzna, na którego posesji rosła wierzba ? Sam tego sam nie porżnę. Będę dzwonił, niech przyjeżdżają i zabiorą..., a może z sąsiadami jakoś sobie poradzimy. - Burza był okropna. Wicher wiał niesamowity i grad wielkości kurzego jajka padał. Złamana gałąź uderzyła w okno mojego domu i szybę wybiła. A z dachu aż eternit zerwało. Taki był żywioł ? dodaje zrozpaczony mężczyzna.

          Wólka Nurzecka
          Część mieszkańców Wólki Nurzeckiej przez 2 dni nie miała prądu. Największa szkoda w tej wsi to powalona przez wichurę stodoła. Poza tym u kilku mieszkańców wiatr pozrywał z domów dachówkę. Wśród nich poszkodowaną jest 80 ? letnia kobieta. Z jej domu zerwało dachówkę z połowy jednej strony szczytu dachu. Zrozpaczona kobieta siedziała na schodach swego domu.  - Musiałam sąsiadów prosić, żeby pomogli... -  powiedziała.

          - To była siła. Aż pól chaty rozkryło. ? dodają pracujący na dachu mężczyźni ? A teraz trzeba pomóc. Oprócz nas nikt losem tej kobiety się nie zainteresuje. Udaliśmy się do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nurcu Stacji akcentując problem poszkodowanej w Wólce Nurzeckiej kobiety.
          - Wprawdzie każdy emeryt przeważnie posiada źródło utrzymania przekraczające minimum, które kwalifikuje do otrzymania pomocy z naszego ośrodka, ale w tej wyjątkowej sytuacji, ze względu na spore straty materialne, możemy mówić o przyznaniu zasiłku specjalnego. Pojedziemy do tej pani na wywiad i wówczas okaże się, w jakim zakresie można będzie jej pomóc ? powiedziały panie pracujący w GOPS.
          Nie wytrzymały nawet słupy
          Wichura nie uszkodziła w poważny sposób linii energetycznych na terenie działania Posterunku Energetycznego z Siemiatycz. Tuż po jej przejściu prądu nie było na ulicy Wysokiej w Siemiatyczach i w kilku domostwach w najbliższej okolicy miasta. Awarie te usunięto w ciągu dwóch godzin. Natomiast we wsiach: Siemichocze, Klukowicze, Wólka Nurzecka i Litwiniowicze szkody usuwał Posterunek Energetyczny z Kleszczel, jednak niezbędna była pomoc pracowników Posterunku z Siemiatycz oraz brygady Eltoru. W tych miejscowościach skutki wichury, do których należały pozrywane linie oraz powywracane słupy, usuwano nawet przez dwa dni.

          Pieniądze już wypłacone

          W ciągu dwóch dni po zgłoszeniu szkód, PZU w Siemiatyczach wypłaciło poszkodowanym pieniądze z ubezpieczenia. Najwięcej poszkodowanych osób zgłosiło się z Klukowicz, Wólki Nurzeckiej i Nurca Stacji. Poza tym szkody likwidowano w Romanówce oraz w Krynkach Sobolich. Łącznie zlikwidowano 32, głównie drobne i częściowe szkody, z czego 22 pochodziły z obowiązkowego ubezpieczenia rolniczego, 10 z ubezpieczenia dowolnego. Najwyższa wartość wypłaconego przez PZU ubezpieczenia to 5 tys. zł.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. jsw
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama