Reklama

Siemichocze, gm. Nurzec Stacja - Rodzice uczniów nie chcą likwidacji szkoły

01/03/2011 22:48
Nie milkną echa decyzji rady gminy Nurzec Stacja odnośnie uchwały intencyjnej w sprawie likwidacji szkoły w Siemichoczach. Nie spodobało się to rodzicom dzieci. Stąd spotkanie władz gminy w rodzicami, 18 lutego, w szkole w Siemichoczach. Jeszcze raz padły argumenty za zamknięciem szkoły i za jej utrzymaniem. Dyskusja była burzliwa i nerwowa.

          Wójt gminy jako korzyści za zamknięciem szkoły wymienia: spadek kosztów utrzymania gminnej oświaty, polepszenie warunków nauki dla dzieci z Siemichocz, brak łączonych klas, dodatkowy autobus dla dzieci i dorosłych. Rodzice nie chcą słyszeć o tych korzyściach.
          Oto najciekawsze fragmenty dyskusji:
          Wójt Piotr Jaszczuk: - Wolałbym spotkać się z państwem w sprawie rozbudowy szkoły, a nie jej likwidacji. Do zamknięcia zmusza nas ekonomia. Musielibyśmy do wszystkich szkół dołożyć 970 tysięcy zł. w Poza tym nie ma dzieci, więc nie ma przyszłości dla tej szkoły. Chyba, że państwo zadeklarujecie duży wzrost w zakresie urodzeń. Utrzymanie szkoły w Siemichoczach spowoduje również podniesienie kosztów na funkcjonowanie budynku.
          Z sali: - Na zeszyt nie kapie, dzieci nie cisną się w klasie. I tak zawsze będzie brakować pieniędzy.
          Wójt: - Nie mogę patrzeć tylko na szkołę w Siemichoczach. Muszę patrzeć na całą gminę. Co inni mieszkańcy mają powiedzieć?
          - Niech pan pensje tnie i diety.
          Wójt: - Na diety idzie 35 tysięcy. Co to się ma do tego?
          - Ile budżet wzrośnie po likwidacji?
          Wójt: - Nie wzrośnie. Dwa i pół miliona pozostanie na wydatki, ale na inwestycje będzie pół miliona więcej.
          - Jakie były słowa wójta? Mówił wójt, że utrzymamy szkołę. I co?
          Wójt: - Jeśli i państwo wykażecie, że szkołę w Siemichoczach da się utrzymać za 100 tysięcy zł, to utrzymamy ją.
          - A co tu będzie? Restauracja?
          Wójt: - Na dziś niestety nie mamy żadnej propozycji odnośnie zagospodarowania szkoły. Ale wierzę w waszą społeczność. I że nie dopuścicie do dewastacji.
          - A jak wójt wyobraża sobie dziecko razem z dorosłym w autobusie?
          Wójt: - W autobusie będą dwa wejścia. Tylnym wejdą dzieci, a przód pozostanie dorosłym. Opiekunka będzie od razu sadzała dzieci i pilnowała je.
          - Nie puścimy dzieci do autobusu.
          Wójt: - To w takim razie rezygnujemy z trzeciego autobusu i dzieci będą jeździć dotychczasowymi. A dorośli nie będą mieli połączenia.
          - A ile obiad będzie kosztował? Tutaj dajemy swoje ziemniaki.
          Wójt: - Tyle samo, co u was.
          - A jak nie będzie szkoły, to może chociaż drogi będą? Kosztem szkoły?
          Wójt: - Nie kosztem szkoły. W tym roku będą nowe drogi w Moszczonie Pańskiej i Werpolu. Na wkład własny gminy, aby ubiegać się o dofinansowanie muszę brać kredyt. Czym go spłacę?
          - A może przetrzymamy szkołę do następnych wyborów?
          Wójt: - Nie widzę takiej możliwości. Nie widzę też swojej działalności jako wójta, kiedy zabraknie pieniędzy.
          - A diety? Jak ciąć, to po równo. W gminie pozwalniać.
          Wójt: - Pracownicy w gminie zarabiają mniej niż nauczyciele. W tamtym roku z budżetu wypłaciliśmy 120 tysięcy zł jako wyrównanie na oświatę w gminie.
          - Referendum trzeba zrobić. Czemu pięć osób ma decydować o szkole, a nie wszyscy?
          Wójt: - Takie są kompetencje rady.
          Teraz gmina będzie czekać na opinię kuratora oświaty. Aby szkołę zamknąć opinia wcale nie musi być pozytywna. Potem ostateczne głosowania radnych – prawdopodobnie w czerwcu. Wójt wspomniał też, że być może w jakiś sposób uda się zagospodarować część pracowników.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama