Według urzędników starostwa powiatowego nie istnieje rzeka Muchawiec, bowiem… nie figuruje w urzędniczym wykazie. Wynika zatem, że mieszkańcy ulicy Kilińskiego, Dąbrowskiego i 3 Maja od setek lat mieszkają przy „rowie”, a nie rzece.
W sierpniu mieszkańcy ulicy Dąbrowskiego skierowali pismo do starosty, w którym piszą: „Jesteśmy właścicielami działek położonych przy ulicy Dąbrowskiego, wzdłuż rzeki Muchawiec od strony południowej na odcinku pomiędzy ulicami Ciechanowiecką i 3 Maja. Od strony północnej znajduje się jedna działka należąca do parafii prawosławnej. Rzeczka jest wyjątkowo zaniedbana: od wielu lat nieczyszczona, nie wykaszane są pobocza. Prace te właściciele działek wykonują we własnym zakresie, chociaż rzeczka i pobocza są własnością skarbu państwa. Kilkakrotnie w ciągu roku mają miejsce wylewy na oba brzegi, a woda zalewa budynki (około 30 metrów od koryta rzeki). Według proboszcza parafii prawosławnej na wiosnę przyszłego roku planowane jest ogrodzenia działki. W tej sytuacji nasze działki będą narażone na jeszcze większe zalewanie, ponieważ nadmiar wody będzie się wylewał tylko na jedną, to jest naszą stronę. W sytuacji, jeśli wzdłuż północnego brzegu rzeki będzie postawione ogrodzenie, nie będzie możliwości dojechania do brzegów rzeki żadnym sprzętem, a tylko stąd jest obecnie swobodny dostęp. Zarośnięta i zanieczyszczona rzeczka przy obu mostkach (droga do cerkwi, na cmentarz, na działki, nad zalew) i to w centrum miasta, w pobliżu zabytków często odwiedzanych przez turystów, jest złą wizytówką naszego miasta. Zwracamy się zatem z prośbą o niezwłoczne podjęcie decyzji i spowodowanie pogłębienia i poszerzenia rzeczki”. Zza biurka nie widać rzeki Marek Kałucki, naczelnik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Siemiatyczach odpowiada mieszkańcom w następujący sposób: „W odpowiedzi w sprawie pogłębienia i poszerzenia rzeczki przy ulicy Dąbrowskiego informuję, że starosta nie jest kompetentny w podjęciu takiej decyzji. Prawo własności wód reguluje ustawa z 2001 roku Prawo Wodne, które określa, kto wykonuje prawa właścicielskie w stosunku do wód publicznych stanowiących własność Skarbu Państwa. Rzeka Muchawiec nie znajduje się w wykazie śródlądowych wód powierzchniowych stanowiących własność publiczną istotnych do regulacji stosunków wodnych na potrzeby rolnictwa. W związku z tym rzekę Muchawiec według prawa wodnego należy zakwalifikować do rowów. Przemawia za tym to, że górna część w okolicy ulicy Kilińskiego nie jest wyodrębniona jako samodzielna działka, lecz jako rów wchodzi w skład działek przylegających. Do 2005 roku konserwacją tego rowu do zalewu, który figurował w ewidencji spółki, zajmowała się gminna spółka wodna „Wspólna sprawa” w Siemiatyczach. W dniu 28 grudnia 2004 roku walne zgromadzenia spółki zadecydowało, że od 2005 roku roboty konserwacyjne urządzeń melioracyjnych wykonywane będą poprzez świadczenia członków spółki we własnym zakresie. Zgodnie z ustawą utrzymanie urządzeń melioracji wodnych szczegółowych należy do zainteresowanych właścicieli gruntów, a jeżeli urządzenia te są objęte działalnością spółki wodnej, to do tej spółki”. Miasto popiera rzekę - Zgłosiliśmy się z naszym problemem do urzędu miasta. W sprawę zaangażował się burmistrz. Rzeka już jest pogłębiana i czyszczona. Jesteśmy wdzięczni burmistrzowi za pomoc w załatwieniu sprawy - mówi Beata Saniewska, mieszkanka ulicy Dąbrowskiego. - Jestem tylko trochę zaskoczona, że zdaniem urzedników mieszkamy przy rowie, a nie nad rzeką Muchawiec. Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM PS: Siemiatycze od wieków leżą nad brzegami trzech rzek: Kamionki, Mahometa i Muchawca. I tak będzie przez kolejne stulecia. I nie ma znaczenia co tam sobie wyprodukują urzędnicy w swoich papierkach (w dzisiaj i w komputerkach). Nazwa rzeki Muchawiec występuje w najstarszych istniejących dokumentach związanych z Siemiatyczami. Nie damy pogrześć Muchawca! - JN
Komentarze