Reklama

Siemiatycze - Raciborski Rajd Rowerowy

24/07/2013 20:06

Jerzy Sowiński z Wałbrzycha ma 73 lata. W środę 17 lipca rowerem wraz z grupą innych osób, młodszych od niego, przyjechał do Siemiatycz. Był uczestnikiem XV Raciborskiego Rajdu Rowerowego Środowisk Trzeźwościowych dokoła Polski im. Jana Pawła II.

- Rowerem zacząłem jeździć w szkole podstawowej. Później była przerwa. Długa. Jako emeryt znów siadłem na siodełku. Jadę między innymi po to, aby nauczyć innego życia tych, którzy byli zaangażowani w picie alkoholu. Poza tym dopiero teraz chcę się wyżyć. Dopiero teraz poczułem co to swoboda. Może niekiedy na trasie jest ciężko, ale wspólnymi siłami da się wszystko przezwyciężyć. To mój 8 rajd.

Reklama

Tego dnia uczestnicy rajdu gościli w Domu Rycerza w klubie „Ignis” w Siemiatyczach. Zasłużona Nysa, zwana pogotowiem technicznym, po raz jedenasty służyła jako zaplecze. Komandorem był Marian Banaś z Jastrzębia Zdroju.

- Raciborski rajd nazwę bierze od tego, że pierwszym komandorem, a zarazem inicjatorem rajdów trzeźwościowych był świętej pamięci Marian Niewiadomski z Raciborza. Przed 15 laty. Po raz pierwszy wyjechało w Polskę tylko trzech uczestników. Na składakach z bagażami. Z roku na rok koło rozpędowe nabierało tempa. Coraz więcej osób chciało w ten sposób zwiedzać Polskę. Obecnie jedzie 25 rowerzystów w różnym wieku. W rajdzie może uczestniczyć każdy. Jadą także nasi sympatycy. Ale głównie to dotyczy osób mających w przeszłości problemy alkoholowe. Jest jeden warunek. Podczas trwania nie może być alkoholu. Ani grama. W każdej postaci, czy to piwa, czy czegoś mocniejszego. Inaczej następuje wykluczenie. Do tego jesteśmy użytkownikami dróg publicznych. Jesteśmy więc odpowiedzialni za to, co na tych drogach się dzieje. Zatrzymujemy się w różnych miejscach, po przejechaniu dziennie około 100 km. Nawet więcej. Noclegu użyczają nam różne stowarzyszenia, kluby, samorządy. Nocleg przede wszystkim. Wieziemy ze sobą karimaty, śpiwory, inne bagaże. W tym roku jest 46 etapów, czyli ok. 3600 km do przejechania. Kto jedzie? Ten kto chce, kto chce się sprawdzić. Sami czują potrzebę ruszenia w Polskę. W miejscach postoju są mityngi. Chcemy pokazać, że można żyć bez alkoholu, że warto zrezygnować z tego wcześniejszego życia. Ta choroba, której nie wyleczy się, ale tylko zaleczy, nie jest przeszkodą dla tego co robimy teraz. Jadą ludzie z Wałbrzycha, Rybnika, także z Wybrzeża. Pytasz o pieniądze. Więc na co wydawać, gdy się nie pije, nie pali. Myślę, że na taki cały rajd 250 zł od osoby wystarczy.

Reklama

W środę Ignis częstował gości sałatką warzywną, kiełbaskami znad ogniska, napojem z miętą i imbirem. Następnego dnia uczestników czekał etap do Białegostoku z postojem w Bielsku Podlaskim.

Jacek Piotrowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. JP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama