W południe 17 sierpnia palił się las przy ul. Drohiczyńskiej, za Unipaszem, w Siemiatyczach. Silny wiatr, wysuszona ściółka, wokoło suche ściernisko i trawa nie rokowały szybko zakończonej akcji. Kiedy na miejsce dotarł pierwszy samochód siemiatyckiej straży, płomienie były dwa - trzy razy wyższe od drzew, zaś cała okolica tonęła w dymie.
Nie było czasu na rozwijanie linii, dlatego dowódca zmiany, Andrzej Kowalczuk, zdecydował że trzeba od razu użyć armatek wodnych. I to szybko pozwoliło stłumić ogień, przynajmniej w miejscach, gdzie się najszybciej rozprzestrzeniał - w kierunku Krupic. Zaraz dojechały jednostki OSP ze Słoch Annopolskich, Kajanki i Drohiczyna. Ogień szybko udało się ugasić, zaś pogorzelisko zlać wodą.
Na miejsce wezwano policję, bo tuż przed pożarem ktoś coś wypalał na pobliskich ogródkach działkowych i tam było źródło ognia. Część jednostek musiała przerwać dogaszanie, by pojechać gasić las koło Borysowszczyzny (gm. Nurzec Stacja).
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. Jacek S. Wasilewski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze