W szkole podstawowej nr 1 w Siemiatyczach nowoczesność z każdym kącie. Wspólnymi siłami rodziców, dyrekcji i nauczycieli uczniowie z tej szkoły mogą zdobywać wiedzę w ciekawy sposób.
- Ważny jest wygląd szkoły, ale jej podstawowym zadaniem jest uczyć. Inwestujemy w efektywne nauczanie, w nowe technologie. W tej chwili mamy 6 sal multimedialnych - opowiada dyrektor „jedynki” Radosław Kondraciuk. - Dwie to już sale z prawdziwego zdarzenia, z tablicami multimedialnymi, z przystawkami interaktywnymi, w zestawie z komputerem i projektorem, co daje to możliwość przeprowadzania interaktywnych zajęć. Uczeń może pisać, rysować po tablicy, zaznaczać przeróżne rzeczy, które „nadzoruje” komputer. Jedną z sal ufundowali Beata i Arkadiusz Płotka, jedną wyposażyliśmy z własnych środków. Oprócz tego mamy salę z kompletnych sprzętem audiowizualnym, z zestawem kina domowego. No i sale z tablicami multimedialnymi. W prawie całej szkole działa WiFi. - Po co to wszystko? - Po to żeby uatrakcyjnić dzieciom zdobywanie wiedzy. Świat się zmienia. Szkoła nie może być miejscem gdzie się sucho przedstawia fakty. Nie chodzi o „wbijanie” wiedzy do głowy, chodzi o zainteresowanie i pokazanie gdzie ta wiedza jest, gdzie jej szukać. I rzecz polega na tym by zrobić to w sposób ciekawy, taki, by uczeń się nie znudził po kilku minutach. Świat idzie do przodu. Niejedno dziecko bardziej zna się na komputerze telefonie komórkowym niż jego rodzice. Chcemy wykorzystać to, że dzieci w ten sposób chcą zdobywać wiedzę. - A po co WiFi? - Dzięki bezpośredniej łączności z internetem nauczyciel omawiając jakąś lekcję będzie mógł skorzystać ze zdjęć czy filmów dostępnych w sieci. - Jak reagują nauczyciele na nowinki techniczne? - Pozytywnie. Mam w sumie młodą kadrę, która garnie się do takich rzeczy. Widzę, że wszyscy chcemy tego samego. Nauczyciele zdają sobie sprawę z tego, że zmiany w tym kierunku są niezbędne. Że powinno nam zależeć na tym, by dobrze kształcić dzieci, by uczyły się one w lepszych warunkach. Żartują, że teraz mają czyściejszą pracę, bez wycierania tablicy. - A dzieci? Wyjście by zamoczyć gąbkę było swoista atrakcją. - Szczerze powiedziawszy, to dzieci podpowiadały co i gdzie trzeba włączyć. Tak się mówi, że oni są tubylcami, a my to przybysze. Oni bardzo często lepiej znają się na nowinkach technicznych i niestety, taka zwykła lekcja nudzi. Za kilka lat dzieci ze zdziwieniem będą patrzyły na papierowe mapy, na kredę i zielone tablice. A dzięki temu w co inwestujemy dzieci przyswajać będą wiedzą z zainteresowaniem, szybciej, łatwiej. Moim planem jest za dwa, trzy lata wyposażyć w takie sale całą szkołę. - Jedna salę wyposażyli państwo Płotka. - Tak, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni, a jednocześnie chcielibyśmy apelować do innych rodziców - włączcie się, bo działacie na rzecz swoich dzieci. Próbuję pozyskać pieniądze z zewnątrz, złożyłem projekt w sprawie dotacji unijnej. I na pewno się uda, ale dłużej potrwa. Stąd prośba, by rodzice włączyli się w czynną pomoc szkole. - Ale można powiedzieć, że… szkoła jest bezpłatna, składka na komitet nieobowiązkowa, a szkoła nieodnowiona itd. - A tu muszę powiedzieć, że od księgowej mam informacje, że całkiem nieźle nam wychodzi spłacalność składki na komitet. W tym roku udało się już zakupić rolety do okien w całej szkole. Poza tym ja nie proszę o wstawienie nowych okien, wymianę dachu, czy właśnie odnowienie elewacji starej części szkoły. Na to znajdziemy fundusze. I też wiem, że nie od wszystkich rodziców mogę oczekiwać pomocy, ale... nawet drobnymi kwotami, drobną pomocą inwestują w swoje dzieci. To nie tak, że dyrektor wymyślił sobie zabawkę. Tak jak wspomniałem – będę starał się wyposażyć wszystkie sale, ale dłużej to potrwa. A tak skorzystają wszystkie dzieci.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot AK
Komentarze