W piątek, 9 września do Siemiatycz przyjechał Marszałek Sejmu RP Grzegorz Schetyna. Przyjechał na zaproszenie posła Roberta Tyszkiewicza i lokalnych działaczy PO. Bez wątpienia wizyta miała związek ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi i była częścią kampanii wyborczej posła Tyszkiewicza.
Około godz. 14.00 na płycie boiska przy dużym zalewie wylądował pierwszy wojskowy helikopter Sokół, który przyleciał z Warszawy. Tylko niewielka ilość osób wiedziała, że marszałek ma odlecieć z Siemiatycz do Warszawy rządową maszyną. Zadaniem pilotów z wojskowego helikoptera było sprawdzenie warunków atmosferycznych oraz kierunku, z którego najlepiej lądować na boisku. Przyleciało nim dwóch pilotów - porucznik Paweł Rokicki i porucznik Andrzej Ryczkowski. Podszedłem do obu pilotów i za chwilę jeden z nich mnie zaskakuje mnie tym co mówi. - Czuję się jak u siebie, a obok „Polonez” i „Cezar”, zalewy itd. - mówi uśmiechając się tajemniczo porucznik Andrzej Ryczkowski. Jak się okazuje pilot Andrzej Ryczkowski pochodzi z Milejczyc i tam mieszkają jego rodzice, a żona pochodzi z Siemiatycz. Pan Andrzej dość często bywa w Siemiatyczach i mówi, że lubi to miasteczko. Na co dzień pracuje w 36 specjalnym pułku lotnictwa transportowego, który odpowiada za transport tzw. VIP-ów. Około godz. 14.30 nad Siemiatyczami pojawił się rządowy helikopter pomalowany w barwy narodowe. Piloci z pierwszego helikoptera naprowadzają maszynę i przekazują ważne informacje o sile i kierunku wiatru itp. Po wylądowaniu teren zabezpiecza policja i Biuro Ochrony Rządu. Od tej pory maszyny można podziwiać tylko z bezpiecznej odległości. Około godz. 17.00 samochodem z Bielska Podlaskiego przyjechał pod synagogę Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. Wita go starosta i burmistrza. Na sali zebrało się kilkadziesiąt osób, ale tłumów o dziwo nie ma. Czyżby mieszkańcy mieli już dość polityki? Marszałek z uśmiechem wita przybyłych mieszkańców miasta. - Przyjechałem, by dowiedzieć się jak Cresovia radzi sobie obecnie - mówił w pierwszych słowach marszałek Grzegorz Schetyna. - Jak kiedyś byłem w Siemiatyczach, to dostałem szalik od działaczy i kibiców tego klubu. Mam go do dziś we Wrocławiu. Musiałem swojej córce opowiedzieć o tutejszym klubie i skąd akurat mam ten szalik klubowy. Mam nadzieję, że klub idzie do przodu i rozwija swoją piłkarską działalność. Nie ukrywajmy tego, przyjechałem też z tego powodu, że wkrótce czekają nas wybory i trzeba będzie zdecydować, która formacja polityczna będzie odpowiedzialna za przyszłość Polski. Uważam, że poseł Tyszkiewicz odpowiedzialnie i co ważniejsze skutecznie reprezentuje interesy Podlasia i ziemi siemiatyckiej. Przed nami trudne czasy, gdyż kryzys gospodarczy ponownie uderzył w USA i Europę. Potrzeba nam współdziałania wszystkich formacji politycznych, by spokojnie i z nadzieją w przyszłość przejść przez ten niełatwy okres. Musimy uwierzyć w to, że wiele od nas samych zależy. A wiem, że siemiatyczanie są zaradni, o czym świadczą między innymi słynne wyjazdy do Brukseli. Mieszkańcy mieli możliwość zadania kilku pytań. Wypowiadali się między innymi: Henryk Boguszewski w sprawie wysokich cen paliw w zakupie od producentów i dużej akcyzie na paliwa, Zbigniew Radomski prosił o pomoc przy zapewnieniu odpowiedniej ilości energii elektrycznej i gazu ziemnego dla powstającego zakładu „Pronar”, Janina Drozdowska w sprawie niezrealizowanej obietnicy PO w sprawie podatku liniowego, a burzliwe i nerwowo stało się na sali, kiedy przemawiał Józef Lachowski, który twierdził, że zakład energetyczny nielegalnie postawił słupy na jego działce doprowadzając prąd do zakładu „Ikea” w gminie Orla. Marszałek obiecał, że spotka się w tej sprawie z poszkodowanymi rolnikami.
Komentarze