Stan zagrożenia afrykańskim pomorem świń (ASF - zakaźnej choroby wirusowej śmiertelnej dla świń i dzików, bez możliwości leczenia) został ogłoszony przez wojewodę podlaskiego na terenie dziewięciu powiatów - augustowskiego, białostockiego, bielskiego, hajnowskiego, monieckiego, sejeńskiego, sokólskiego, suwalskiego, siemiatyckiego.
Na tych obszarach zakazane jest organizowanie targów z udziałem świń i ich ubój na własny użytek. Zwierzęta muszą być przetrzymywane w zamkniętych pomieszczeniach, w chlewniach należy wyłożyć maty dezynfekcyjne.
O szczegóły pytamy Mirosława Tołwińskiego, Powiatowego Lekarza Weterynarii w Siemiatyczach.
- Jaka jest sytuacja na dziś? Rozporządzenie wojewody ma charakter tylko prewencyjny?
- Do dziś nie stwierdzono w Polsce afrykańskiego pomoru świń - mówi Mirosław Tołwiński. - Wprowadzone ograniczenia i obowiązki wynikające z rozporządzenia Wojewody Podlaskiego są działaniami wyłącznie prewencyjnymi. Mają one na celu zabezpieczenie hodowli świń znajdujących się w powiatach pasa przygranicznego przed zawleczeniem choroby, a w przypadku jej pojawienia się będą służyć szybkiemu wykryciu i likwidacji.
- Ale hodowców trzody obejmują ograniczenia.
- Nie tylko ich. Ograniczenia, nakazy i zakazy zawarte w rozporządzeniu skierowane są do hodowców świń, myśliwych, podmiotów zajmujących się obrotem zwierząt oraz prowadzących skup zwierzyny łownej. Hodowcy zostali zobligowani do trzymania świń w zamknięciu i wyłożenia mat dezynfekcyjnych przed wejściami do chlewni. Wprowadzono obowiązek zaopatrywania w świadectwa weterynaryjne świń przeznaczonych do wywozu z gospodarstw oraz informowania powiatowego lekarza weterynarii o wszystkich przypadkach padnięć trzody. Wprowadzono zakaz uboju świń na użytek własny w gospodarstwach. Nie ma natomiast żadnych ograniczeń związanych z zakupem mięsa w sklepach.
- Choroba nie stanowi zagrożenia dla człowieka?
- Nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi, ale powoduje duże straty ekonomiczne. Wynikają one z padnięć świń, kosztów zwalczania choroby, odszkodowań dla hodowców oraz wstrzymania eksportu świń, mięsa i przetworów mięsnych przez długi okres. Taka sytuacja negatywnie odbiłaby się na całym przemyśle mięsnym oraz cenach żywca.
- Skąd wzięła się ta choroba?
- Choroba rozprzestrzenia się w związku z wędrówkami dzików. Zwierzęta te mogą przemieszczać się na znaczne odległości. Do przenoszenia wirusa dochodzi podczas bezpośredniego kontaktu chorego zwierzęcia ze zdrowym, przez zanieczyszczoną karmę i wodę, wydalinami i wydzielinami chorego zwierzęcia. Innym źródłem zakażenia może być mięso pochodzące z chorych sztuk. Resztki takich produktów, jeśli zostaną zjedzone przez świnie, mogą doprowadzić do zachorowania.
- Podobno chorują już dziki w innych powiatach.
- Śledzę na bieżąco sytuację epizootyczną tej choroby i nie mam żadnych informacji o jej stwierdzeniu na terenie sąsiednich powiatów.
- Do powiatowych lekarzy weterynarii mają docierać informacje m.in. o padłych dzikach. Czy ktoś rzeczywiście je dostarcza?
- W celu pozyskiwania tych informacji zacieśniliśmy współpracę z kołami łowieckimi i służbą leśną. Są to organizacje, które na bieżąco śledzą sytuację na obszarach występowania dzików. Dotychczas otrzymaliśmy jedno zgłoszenie o znalezieniu w lesie padłej świni, której właściciel nie jest znany. Pobrane próby przekazaliśmy do badania w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach. Każde znalezione zwłoki dzika lub świni muszą być przekazywane do zakładu utylizacyjnego, a zgłaszają to do podmiotów utylizacyjnych zarządcy terenu, na którym znajduje się padłe zwierzę.
- A czy zaszła potrzeba pobrania próbek krwi z jakiejkolwiek hodowli trzody?
- Dotychczas nie pobieraliśmy prób w związku z licznymi padnięciami świń w gospodarstwach, ani też nie zgłoszono nam przypadku znalezienia padłego dzika. Pobranie prób miało miejsce tylko w związku ze znalezieniem martwej świni w lesie.
- Świnie powinny być trzymane w zamknięciu. Czy tak w rzeczywistości jest?
- Tak powinno być. Utrzymywanie świń w zamknięciu ma na celu uniemożliwienie im kontaktu z dzikami, ich wydalinami, które pozostawione na paszy czy w wodzie mogą być źródłem zakażenia. Obecnie chów świń praktycznie w całości prowadzony jest w obiektach zamkniętych. Jeśli będą jednak stwierdzane przypadki utrzymywania świń na wybiegach, wtedy hodowcy naruszający rozporządzenie Wojewody Podlaskiego będą karani na postawie art. 78 pkt 2 ustawy z 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych. Przepis przewiduje sankcje w formie grzywny, kary ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat trzech.
- Tabliczka z informacją o sytuacji czy strefie zagrożenia przy moście na Bugu - wjeździe do powiatu siemiatyckiego może przerażać. Ile czasu może potrwać obecny stan?
- Oznaczenie obszaru nie powinno przerażać, gdyż choroba nie jest groźna dla ludzi. Stanowi informację, która zmusza do zachowania szczególnej uwagi przez osoby stale i czasowo przebywające na terenie naszego powiatu. Zagrożenie związane z możliwością wystąpienia afrykańskiego pomoru świń będzie uzależnione od sytuacji na Białorusi. Biorąc pod uwagę rozprzestrzenianie się choroby w Rosji, wydaje się, że i na Białorusi trzeba liczyć się z możliwością wystąpienia kolejnych ognisk. Z tego wynika, że zagrożenie chorobą nie ustąpi szybko. Ryzyko wystąpienia choroby w Polsce jest bardzo wysokie, dlatego konieczne stało się podjęcie działań, o których rozmawialiśmy.
- Dziękuję za rozmowę.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. Czytelnik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze