Reklama

Sesja w Sarnakach - Fatalne drogi i nadmiar śmieci - Sprawy Fronołowa

06/04/2011 11:48
Fatalny stan drogi gminnej do Fronołowa oraz nadmiaru śmieci w tej miejscowości, głównie latem, to jedne z głównych wątków poruszanych podczas sesji rady gminy w Sarnakach, 25 marca.

          Pierwszy z tematów zainicjowali obecni na obradach właściciele domków letniskowych we Fronołowie, licząc na pomoc gminy. Główna droga dojazdowa - jak mówili: w tej chwili jest praktycznie nieprzejezdna. Jest przykładem na to, jak poprzednia władza zmarnowała pieniądze na jej remont. Nie przyszliśmy tutaj toczyć wojen, lecz oczekiwać spełnienia naszych próśb. Poprzedni wójt obiecał nam, że tę sprawę załatwi. Jednak nie załatwił. Np. nie ma teraz wjazdu na tzw. "patelnię". Karetka albo straż nie dojadą tam. My też płacimy podatki, ale nie oczekujemy dużo. Chcemy tylko normalnego dojazdu. Tak źle jak teraz, to jeszcze nie było. Wstyd kogoś zaprosić.
          Druga sprawa dotyczyła śmieci we Fronołowie. Obecny na sesji prezes Związku Komunalnego "Nieskażone Środowisko" w Łosicach, Janusz Żuk, stwierdził, że śmieci również do Fronołowa przywożone są z dalszej okolicy, w tym z sąsiednich gmin. Związek obsługuje gminę Sarnaki pod względem odbioru odpadów.
          - Jeśli latem odbieralibyśmy stamtąd śmieci codziennie, to i tak nie dalibyśmy rady - mówił prezes.
          - Panie prezesie, proszę nie generalizować jednostkowych przypadków. Nie przywozimy śmieci. Najwyżej piwo. Ale jesteśmy otwarci, by temu zaradzić - taka padła odpowiedź ze strony przedstawiciela terenu domków letniskowych.
          - Moje słowa nie były wzięte z powietrza. Najwięcej takich przypadków jest w okolicy Mierzwic. Przyjezdni zostawiają mnóstwo worków, głównie w rowach przy drogach - wyjaśniał prezes Żuk.
          Pytania do wójta
          Radny Karwacki zapytał wójta, czy może w urzędzie wyznaczyć osobę, która pomagałaby rolnikom w ubieganiu się o odszkodowania spowodowane przez zwierzęta leśne, jak również w konfrontacji w tych sprawach z kołami łowieckimi.
          Wójt Andrzej Lipka: - Koła powołują komisje szacunkowe, by oszacowały straty. Gmina w tych przypadkach nie jest stroną, więc nie może ponosić odpowiedzialności. Jeśli będą problemy, możemy coś próbować z komisją weryfikacyjną.
          Radny Filipiuk chciał zobowiązać wójta do naprawy drogi powiatowej w Borsukach.
          Wójt Lipka: - Nie pozostaje mi nic innego, jak złożyć wniosek do starosty łosickiego. Na jakiś odcinek chyba jeszcze powiat stać.
          - W gminie jest nowy radca prawny. Czy mieszkańcy mogą korzystać z jego usług? - zapytał radny Kondraciuk.
          Wójt Andrzej Lipka: - Nowym radcą prawnym jest pani Justyna Mirońska, ale do obsługi rady i urzędu gminy. Nie będzie obsługiwać mieszkańców. Nie będziemy rodzić konfliktów. Radni mogą się konsultować tylko w sprawach rady i urzędu, w osobistych nie.
          Radny Kościan poruszył sprawę hydrantów.
          Wójt Andrzej Lipka: - Poprosiłem o wykaz hydrantów przeznaczonych do wymiany. Jest ich 15 w całej gminie. Są zepsute. Szacunkowy koszt wymiany jednego to ok. półtora tysiąca zł.
          Ze strony radnych i sołtysów padło jeszcze kilka wniosków odnośnie naprawy dróg gminnych, w tym gruntowych. Na bieżące utrzymanie dróg na ten rok gmina zaplanowała 270.000 zł. Po obradach radni wyjechali sprawdzić stan dróg gminnych.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama