Reklama

Przetrwała wojny światowe, nie przetrwała scaleń

15/05/2015 18:27

Kontynuujemy temat zniszczonej kapliczki koło Krupic (gm. Siemiatycze). Kilka dni po ujawnieniu na naszych łamach sprawy zniszczenia zabytku, w poniedziałek, 4 maja, mieszkańcy Krupic spotkali się z wójtem gminy Edwardem Krasowskim i przedstawicielami wykonawców drogi - firmy Strabag.

Przypominamy - podczas budowy drogi w ramach scaleń wiekowa kapliczka (chociaż nie figurująca w tzw. rejestrze zabytków), która stała częściowo w pasie drogowym oraz na prywatnej działce, miała być przeniesiona o kilka metrów. Nieudolne i nieprofesjonalne przenosiny spowodowały jej zniszczenie.

Reklama

Na spotkanie przyszło kilkunastu mieszkańców. Oto niektóre ich komentarze:

- Stała tutaj ze 300 lat. Przetrwała dwie wojny światowe. Jak Sowieci tu przyszli, to rzucali w nią kamieniami. Nie dali rady zniszczyć. Kamienie odbijały się od żelaznego krzyża. A teraz, żeby coś takiego zrobić...

- Jak starsi ludzie opowiadali, to ta kapliczka pomagała wędrowcom. Jak wędrowiec kiedyś szedł, map nie było, to tylko szedł od kapliczki do kapliczki i tak podążał do celu. Ta kapliczka wielu wędrowców uratowała. I koło niej przechodziły napoleońskie wojska.

Reklama

- Jak na Sybir ludzie stąd wyjeżdżali, to przed odjazdem przychodzili tutaj, klęczeli i modlili się. Żeby wrócić.

- Nie ma co się zastanawiać i gadać, tylko do prokuratury sprawę zgłosić.

- Przez parę dni to wszystko leżało rozwalone. Nikt nic nie zrobił. Rozwalili to koparką i pojechali. Po polu cegły się walały. Dlaczego dopiero teraz zostało to zabezpieczone?

- Nieprawda. Na drugi dzień plandeką to przykryliśmy - odpierał zarzuty przedstawiciel drogowców.

- To nie wszystko. Do męża przyjeżdżał taki jeden pan i pytał, czy mąż nie zrobiłby tej kapliczki, czyli nie odbudował za 500 zł.

Reklama

- A potem stawka wzrosła. Tysiąca dawali.

- Szukali jelenia.

- Najgorsze było to, że nie było żadnej skruchy. A powinni przyjechać do wsi i powiedzieć, że stało się. A nie sprawę tuszować.

- A czego państwo od nas oczekują. Mamy rzucić się na kolana? Od nas ktoś chodził po domach, żeby prosić o odbudowę? - wtrącił się drogowiec.

Wójt Edward Krasowski: - Szanowni państwo, było, minęło. To już się stało. Trudno. Ktoś popełnił jakieś błędy. Wielka szkoda. Co możemy zrobić? Zlejemy pasem tego, kto to zrobił? Nie w tym rzecz. Musimy teraz wspólnie zastanowić się, co robić dalej, bo chyba nie ulega wątpliwości, że kapliczka musi być odbudowana. Podobna sprawa była z kapliczką w Siemiatyczach, która teraz stopi przy ul. Górnej, w okolicy skrzyżowania z ulicą Andersa. Też jest stara, stała na prywatnym gruncie, posypała się, ale miasto Siemiatycze i wiele osób zaangażowało się w jej odbudowę. Została odbudowana i przeniesiona, z nowych cegieł, bo stare nie nadawały się. Myślę, że podobnie trzeba postąpić i w tym przypadku. Jako gmina postaramy się pomóc w odbudowie. Pytanie - gdzie kapliczka ma stanąć? To państwo muszą określić miejsce. Zapewne wszystkim nam zależy na tym, by ją szybko i solidnie odbudować, by po dwóch - trzech latach nie rozsypała się. No i musimy zdecydować - czy robimy ją z nowych cegieł, czy ze starych?

Reklama

Mieszkańcy zdecydowali, że trochę z nowych i trochę ze starych. No i miała stanąć w pasie drogowym, z dala od jezdni, za rowem melioracyjnym. Sfinansowanie odbudowy miała wesprzeć gmina Siemiatycze. Jednak na ostateczne decyzje trzeba poczekać. Dwa dni po tym spotkaniu na miejsce przyjechali przedstawiciele wojewódzkiego konserwatora zabytków. Stwierdzili, że kapliczka musi być w całości odtworzona, nie może w żadnym elemencie być zmieniona. W związku z tym powstaną projekt budowlany i kosztorys. Na dziś trudno stwierdzić, kto poniesie koszty odbudowy.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama