W środę 10 stycznia około 6.30 wybuchł pożar w kotłowni drewnianego domu w Żerach Pilakach w gm. Grodzisk. Ogień przeniósł się na poddasze.
Ojciec ewakuował sześcioro małych dzieci do stodoły, zaalarmował straż pożarną. Na pomoc przyjechali strażacy OSP Grodzisk, OSP Tworogi Lackie i JRG Siemiatycze. Było 9 stopni mrozu. Strażacy przenieśli dzieci do domu sasiadów. Ogień ugaszono, budynek oddymiono i sprawdzono kamerą termowizyjną. Na miejsce - jeszcze w trakcie akcji ratowniczej - przyjechali, powiadomiony przez strażaków, wójt Dariusz Tatarczuk oraz pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Grodzisku.
- To szczególnie trudna sytuacja, mamy do czynienia z wielodzietną rodziną, z małymi dziećmi. Na szczęście, nikt nie ucierpał w pożarze. Byłem na miejscu zdarzenia razem z pracownikami GOPS-u. - mówi wójt Dariusz Tatarczuk. - Ze strony urzędu niemal natychmiast uruchomiliśmy pomoc. Dziękuję w tym miejscu sołtysowi wsi Żery Pilaki panu Andrzejowi Kocowi, który przygarnął poszkodowaną rodzinę na czas zorganizowania lokalu zastępczego, dziękuję też strażakom. Na chwilę obecną rodzina jest już zakwaterowana w szkole, w miejscu gdzie wcześniej było mieszkanie, a ostatnio biblioteka. Dostarczyliśmy wszystko, co niezbędne - materace, pościel, lodówkę, kuchenkę gazową z napełnioną butlą. Lokal został przygotowany bardzo szybko do użytku, są też tam sanitariaty. Zapewniliśmy rodzinie posiłki w szkole i zakupy spożywcze. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w pomoc poszkodowanej rodzinie, szczególnie dyrekcji szkoły i jej pracownikom za szybkie przygotowanie lokalu. Szkoła jest przecież w trakcie remontu. Wiem też, że są prywatnie osoby, które chcą wspomóc poszkodowanych w tej sytuacji. Na pewno przydatne będą ubrania i artykuły codziennego użytku. Myślę, że najlepiej będzie w tej sprawie kontaktować się z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Grodzisku. Pozwoli to skoordynować pomoc.
Jeżeli ktoś chciałby pomóc, telefon do GOPS w Grodzisku: 85 654 84 20.
jsw, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Drodzy Państwo. Zbiórki zorganizowane na ten cel mijają się z celem. Rodzice tej grupki dzieci nie dbają o ich bezpieczeństwo czego dowodem jest ten pożar. Rodzice tych dzieci wiele miesięcy przed byli wielokrotnie upominani o zabezpieczenie miejsca w którym później powstał pożar . Ponadto dom jest przeznaczony do licytacji komorniczej więc nie możliwym jest to by dom został wyremontowany przez tą rodzinę i oczywistym jest że ta rodzina zdaję sobie z tego sprawę, lecz nie przeszkadza im to by wykorzystać dobroduszność ludzi. Zachęcam do wspomagania finansowego ludzi ale tylko takich którzy naprawdę tego potrzebują. Dodam też że jestem z rodziny i informacje które przekazuje są zgodne z prawdą.
Rodzinie powinna przyjrzeć się opieka społeczna i czy w ogóle są i były spełnione warunki, aby te dzieci mogły tam w ogóle być. Tu remonty i zbiórki nic nie pomogą, bo jest ewidentny brak z odpowiedzialnością za dzieci. Dać pieniądze takim ludziom to nie problem, trzeba ich nauczyć myśleć i brać odpowiedzialność za własne finanse, są rodzinę, za dzieci, zamiast liczyć, że społeczeństwo się złoży i da. Tutaj nie jest problemem tylko ten pożar a całokształt.
To w końcu ile tych dzieci jest 6, 7 czy 8? W każdym artykule jest ich inna liczba... może rodzice sami nie wiedzą ile ich mają?
Jakoś ich stać żeby Taxi zamówić z Siemiatycz do Żer i jeździć sobie na zakupy do Siemiatycz lub Grodziska! A teraz wielce tu Biedni.
To w końcu ojciec był w robocie czy też ewakułował dzieci? Bilokacja?
Szanowny panie Moczulski pewnie przeżył pan szok że ludzie pomagają rodzinie pogorzelców .Zapewne szkoda, że nie można już zabrać drzwi od łazienki ,wyrwać sedes w łazience lub wyrwać komin od pieca.
Drodzy Państwo. Zbiórki zorganizowane na ten cel mijają się z celem. Rodzice tej grupki dzieci nie dbają o ich bezpieczeństwo czego dowodem jest ten pożar. Rodzice tych dzieci wiele miesięcy przed byli wielokrotnie upominani o zabezpieczenie miejsca w którym później powstał pożar . Ponadto dom jest przeznaczony do licytacji komorniczej więc nie możliwym jest to by dom został wyremontowany przez tą rodzinę i oczywistym jest że ta rodzina zdaję sobie z tego sprawę, lecz nie przeszkadza im to by wykorzystać dobroduszność ludzi. Zachęcam do wspomagania finansowego ludzi ale tylko takich którzy naprawdę tego potrzebują. Dodam też że jestem z rodziny i informacje które przekazuje są zgodne z prawdą.
Rodzinie powinna przyjrzeć się opieka społeczna i czy w ogóle są i były spełnione warunki, aby te dzieci mogły tam w ogóle być. Tu remonty i zbiórki nic nie pomogą, bo jest ewidentny brak z odpowiedzialnością za dzieci. Dać pieniądze takim ludziom to nie problem, trzeba ich nauczyć myśleć i brać odpowiedzialność za własne finanse, są rodzinę, za dzieci, zamiast liczyć, że społeczeństwo się złoży i da. Tutaj nie jest problemem tylko ten pożar a całokształt.
To w końcu ile tych dzieci jest 6, 7 czy 8? W każdym artykule jest ich inna liczba... może rodzice sami nie wiedzą ile ich mają?