Pielęgniarki pracujące w SP ZOZ Siemiatycze chcą, by jeszcze w marcu wzrosły ich wynagrodzenia o 300 zł brutto. Pod koniec lutego pismo z wnioskiem o podwyżki złożyły do dyrekcji placówki.
- Nie mam pieniędzy na jakiekolwiek podwyżki - mówi Robert Maksimiuk dyrektor SP ZOZ Siemiatycze. - Gdybym przystał na 300 zł podwyżki to musiałbym mieć dodatkowo około 50 tys. Zł, a w skali całego roku około 600 tys. zł. Od dwóch lat NFZ płaci nam tyle samo za jeden punkt medyczny. W 2008 roku były dwie nieduże podwyżki płac, a na początku 2009 roku też zwiększyliśmy wynagrodzenia. Gdybym teraz zgodził się na podwyżkę to oznaczałoby zadłużanie placówki. Dodatkowo NFZ nie płaci nam za całość nadwykonań. Dlatego nie przewiduję żadnych podwyżek wynagrodzeń. - Z pielęgniarkami spotkałem się dwukrotnie. Poinformowały mnie, że chciałyby otrzymać podwyżki płac. Jednak wiem od dyrektora, że ZOZ nie posiada na ten cel pieniędzy. Pielęgniarki miały też pewne zastrzeżenia co do działalności ambulatorium - mówi starosta Mikołaj Mantur. - Między innymi chodzi o to, że w weekendy w ambulatorium dyżuruje dwóch lekarzy. Po mojej sugestii dyrektor ma rozważyć zasadność takiego podwójnego dyżuru. Jeśli taki dyżur nie jest potrzebny to uzyskaną kwotę pieniędzy może w części będzie można przekazać jako dodatek dla pielęgniarek pracujących w ambulatorium. Starostwo nie może przekazywać do ZOZ żadnych pieniędzy na wzrost wynagrodzeń. Możemy ewentualnie poręczać pożyczki lub kredyty na inwestycje. Pielęgniarki i położne zdecydowały, że wejdą w spór zbiorowy z dyrekcją szpitala. Jeśli nie dojdzie do porozumienia to nie wykluczają podjęcia akcji strajkowej.
Komentarze