Reklama

Lot balonem w prezencie

11/08/2016 22:23

Wieczorem, 2 sierpnia, na jednym z pól w Mińczewie, gm. Drohiczyn, wylądował balon. Mieszkańcy okolicznych wsi zbiegli się, by przyjrzeć się mu z bliska. Wbrew pozorom lądowanie nie było przypadkowe. Balonem leciał pan Marek ze swoją żoną, dwojgiem dzieci i ojcem. Na miejscu czekali pozostali członkowie rodziny. Podniebna wycieczka była prezentem urodzinowym dla pana Marka.

- Z okazji moich czterdziestych urodzin, które obchodziłem miesiąc temu, była impreza i moja żona wymyśliła, że w prezencie dostanę lot balonem - opowiada pan Marek z Milanówka, który wakacje spędza u rodziców na Podlasiu. -Teraz przyjechaliśmy do Grodziska, do moich rodziców. I się umówiliśmy, że po drugiej stronie Bugu wystartujemy we wsi Mołżew. Leciał z nami pilot licencjonowany z Białegostoku.

Reklama

Jak stwierdza pani Ewa, żona pana Marka, mijają czasy, w których ważne są prezenty materialne, teraz kolekcjonuje się emocje.

- W dzisiejszych czasach to właściwie wszystko się ma - mówi Ewa Wincenciak, która trzy lata temu uczyła języka francuskiego w Ciechanowcu. - Bardziej chce się sprezentować przeżycia, jakąś pamiątkę emocje. No i zastanawialiśmy się ze znajomymi czy skok na bandżi, czy skok spadochronem z samolotu. Stwierdziliśmy, że najlepiej będzie, jak weźmiemy balon, bo wtedy możemy lecieć całą rodziną. No i rodzina i znajomi zrzucili się z okazji prezentu, każdy przyniósł jakąś sumę, wrzuciliśmy do skarbonki i mąż dostał skarbonkę w prezencie.

Reklama

Jak widać, ekstremalne prezenty to specjalność tej rodziny.

-Teraz czekam w kolejce na motolotnię, bo taki prezent dostałem - zdradza Wiesław Wincenciak z Grodziska, ojciec pana Marka. - A balonem chciałem się przelecieć, szczególnie nad swoim terenem, nad tą piękną krainą Bugu. Nie wiedziałem, że rzeka tak pięknie się wije.

Nie tylko podróżni byli przejęci wydarzeniem.

-Przyszedłem z ciekawości - mówi Andrzej Pietrasiuk z Mińczewa. -Biegłem przez kukurydzę. Ładnie to wyglądało, balon raz się zniżał, to wzlatywał. Dla nas to atrakcja.

Reklama

Balon było widać z daleka, pan Jerzy wypatrzył go w Koczerach. Wsiadł w samochód i ruszył do Mińczewa. Szybko znalazł wspólny język z baloniarzem, bo na statkach powietrznych zna się jak mało kto, jest emerytowanym pilotem, wyszkolonym w Modlinie.

-Taka ciekawostka jest, że jak balon jest przy ziemi, to go łatwo przestawić, bo on reguluje tą nośność - opowiada Jerzy Praisner z Warszawy. -Jestem pilotem samolotowym, człowiek jak lata, to o innych maszynach latających czy konstrukcjach wie naprawdę sporo, a jak są drobiazgi, których się nie wie, to się go zapyta. My rozmawiamy jak czekista z czekistą. Taki balon kosztuje ok. 200 tys. zł, waży ok. 600 kg. Zimą baloniarze są bardzo bezpieczni, bo powietrze jest nieruchome cały dzień, a latem jest kłopot. Im zimniejsze powietrze otaczające, tym balon lepiej się zachowuje i lepiej leci.

Reklama

Małgorzata Ruszkiewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot Tomasz Jarocki i MR

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama