Marzy mi się państwo, w którym posłowie 40-milionowego państwa nie będą uroczyście otwierali kawałka asfaltu z wioski do wioski. Nie mają nic innego do roboty? Niech poprawią prawo, niech czytają ze zrozumieniem ustawy. Poseł Tyszkiewicz to nie ma ważniejszego zajęcia, niż puszczać piosenki w radio? Jeden prezydent, grom wie po co, przyleciał do Drohiczyna. Teraz drugi lata na Grabarkę. W jakim celu?
A już szczytem bezczelności jest oświadczenie marszałka sejmu Schetyny, że przyjechał do Siemiatycz w związku z wyborami. Przyjechał poprzeć posła Tyszkiewicza. Może to Tyszkiewicz z poborów zapłacił za helikoptery? A może Schetyna? Nie oszukujmy się - to my płacimy za ich wycieczki, kiedy wiele rodzin naprawdę nie ma co do garnka włożyć. Minister rolnictwa przyjeżdża na Podlasie tak często, że niedługo zacznie osobiście doradzać rolnikom co i jak siać. Na spotkaniach z posłami różna bywa tylko widownia - a to zwolennicy tego, a to stronnicy tamtego. Tylko po co oni tu przyjeżdżają, zamiast pracować w sejmie. Wojewoda przyjechał do Siemiatycz podpisać jakieś decyzje administracyjne, czy też na kolację? W ubiegłym roku nie wynajęto kandydatowi na burmistrza sali SOK na „wyborczą dyskotekę”. A teraz na spotkanie wyborcze tu już można, pani dyrektor? A kto zapłacił? Lokalne władze - starosta, burmistrz i inni myślą, że Pana Boga za nogi złapali. Mają telefon do posła! Zjedli kolację z marszałkiem! Już widzą, jak wielką strugą płyną do nas pieniądze! Złudne nadzieje panowie. Do posła skuteczny telefon to ma kierownik, z którego ust w ciągu 10 minut 35 razy usłyszałem „szwagier może załatwić”, „gdyby szwagierek zechciał, to by...”. A i na marszałka nie ma co liczyć - on takich ważnych kolacji ma 365 w roku. Chyba, że rok przestępny, wtedy 366. Władza pewno wszędzie jest nadęta i rozrzutna. Ale w Polsce to już w szczególności.
Komentarze