Kajanka jest długą wsią. Leży niedaleko Siemiatycz, a jej zabudowania ciągną się po obu stronach drogi wojewódzkiej nr 693. Dochodzi tutaj często do wypadków, w tym potrąceń pieszych. Do sklepu, do przystanku, do sąsiada idzie się poboczem drogi.
Wszystkie miejscowości leżące przy wspomnianej drodze od Siemiatycz do Kleszczel mają chodniki, a o Kajance jakby zapomniano. Sołtys Jarosław Konczerewicz dziwi się tej sytuacji. Denerwuje się. - To przecież niemożliwe. To jedna z ważniejszych dróg. Tędy jadą, oprócz mieszkańców regionu, ludzie na Grabarkę, turyści do Białowieży. Być może będzie możliwy ruch przygraniczny z Białorusią. Więc ilość pojazdów na tej drodze wzrośnie. Właściwie od kiedy jest żwirownia w Daszach i zakład Ikei, to jest więcej samochodów ciężarowych. A piesi mają tylko pobocze, niekiedy szerokości 30 do 40 cm. To jakiś absurd. Zimą jest jeszcze gorzej. Droga robi się węższa, do 4 metrów. I jak mają mijać się piesi z pojazdami? Może przyjechałby ktoś i sprawdziłby stan faktyczny? Czy mieszkańcy Kajanki nie mają prawa do normalnego życia? Mogę zrozumieć, że w pasie drogowym, w niektórych miejscach są ogrodzenia prywatnych działek, co może przeszkadzać w zrobieniu chodnika. Ale wiem też, że mieszkańcy są skłonni przesunąć swoje płoty. Wystarczyłby chodnik z jednej strony. A tak nawet nie ma pasów oznaczających przejścia przez jezdnię, nie ma pasów osi jezdni ani linii ciągłych na wzniesieniach. Tak jakby nikt nie liczył się z życiem ludzkim. Szef siemiatyckiej drogówki Jarosław Poniatowski również twierdzi, że chodnik we wsi zwiększyłby bezpieczeństwo poruszających się po tej drodze. - Przez wieś jest ograniczenie prędkości do 70 kilometrów na godzinę. Uważam, że nie trzeba tutaj nic zmieniać. Ale separacja pieszych od pojazdów jest potrzebna. Wręcz konieczna. Będzie o wiele bezpieczniej dla wszystkich. Inaczej widzi problem Mirosław Hanczaruk, zastępca dyrektora ds. utrzymania w Podlaskim Zarządzie Dróg Wojewódzkich: - Nie przypominam sobie, żebyśmy planowali wybudowanie chodnika w Kajance. Tam jest zabudowa rozstrzelona, wieś ciągnąca się na długości około 2 kilometrów. Potrzebne byłyby duże nakłady pieniężne. Może coś będzie planowane za 2 czy 3 lata. A może gmina tym tematem zainteresowałaby się? Lepiej położyć asfalt w innym miejscu. Wójt gminy Siemiatycze Edward Zaremba nie uchyla się od pomocy. - Wspomogę. Ale Wojewódzki Zarząd Dróg musi zacząć tam prace. To ich droga. Po prostu nie mogę tam prowadzić robót. Niemniej, gdy PZDW zwróci się o pomoc, to nie odmówimy. Jeżeli nie mają pieniędzy, to mogą prace prowadzić etapami. Według mnie istnieje taka możliwość. Wybudowanie chodnika w Kajance to odległa przyszłość. Można to skwitować jednym zdaniem „nie opłaci się”. Może więc „opłaciłoby się” postawienie znaku zakazującego pieszym poruszania się po wspomnianej drodze?
Komentarze