Niestety po raz kolejny Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Białymstoku oszpeciła nasze miasto. Chodzi o wykonaną w piątek, 25 marca przez wynajętą firmę przycinkę starych lip rosnących przy ulicy 11 Listopada i Placu Jana Pawła II.
Niespełna trzy lata drzewa mogły spokojnie rosnąć i cieszyć nas prawdziwą zielenią. Pilarze obcięli drobne gałęzie, ale niekiedy również grube konary drzew. Wielu zbulwersowanych tym faktem Czytelników dzwoniło do nas, pytając dlaczego nie interweniują władze miasta. - Około godziny 8.00 byłem na miejscu przycinki przy ulicy 11 Listopada. Pracownik firmy wykonującej prace zapewnił, że przycinka nie będzie miała negatywnego wpływu na żywotność drzew i całość jest prawidłowo wykonywana - mówi Henryk Czmut zastępca burmistrza Siemiatycz. - Ze względu na to, że w latach poprzednich przycinki budziły duże kontrowersje, dlatego zwróciłem się z prośbą o pozostawienie na koronach drzew trochę większych odrostów. Być może zlecimy ekspertyzę, która określi w jakiej kondycji są drzewa rosnące w centrum miasta. Radykalne przycinanie tym bardziej starych drzew musi mieć swoje negatywne skutki. Drzewa podobnie jak ludzie z wiekiem mają niej sił witalnych i potrzebują ochrony. Może warto, by miasto na swoje barki przejęło od GDDKiA pielęgnację drzew skoro trawniki i pożal się Boże „skalniaczki” wokół ronda miasto od dawna sponsoruje. Od lat lekceważenie tej sprawy doprowadza do niszczenia miejskiego krajobrazu na dziesięciolecia.
Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM PS: W lipcu ub. roku zmieniły się przepisy ustawy o ochronie przyrody. Z nowych jednoznacznie wynika, że w ramach zabiegów pielęgnacyjnych z drzew można usuwać wyłącznie gałęzie martwe lub uszkodzone, albo takie, które wchodzą w kolizję z budynkami tudzież infrastrukturą techniczną. Formować całe korony wolno wyłącznie u drzew rosnących krócej niż 10 lat, a i wówczas nie wolno usunąć więcej niż 50 proc. gałęzi. Egzekwowaniem przepisów mają zająć się gminy. Kary, jakie grożą dokonującym nielegalnych przycinek, czyli chociażby bardzo popularnego wśród konserwatorów w spółdzielniach mieszkaniowych ogławiania, są takie same jak za nielegalne wycięcie drzewa. Pozbawienie go bowiem korony, nawet jeśli nie prowadzi bezpośrednio do jego uschnięcia, jest traktowane jako jego zniszczenie.
Komentarze