Reklama

Idzie wiosna, czas niszczyć drzewa - Władze nowe - zwyczaje stare

27/03/2011 00:10
Niestety po raz kolejny Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Białymstoku oszpeciła nasze miasto. Chodzi o wykonaną w piątek, 25 marca przez wynajętą firmę przycinkę starych lip rosnących przy ulicy 11 Listopada i Placu Jana Pawła II.

          Niespełna trzy lata drzewa mogły spokojnie rosnąć i cieszyć nas prawdziwą zielenią. Pilarze obcięli drobne gałęzie, ale niekiedy również grube konary drzew. Wielu zbulwersowanych tym faktem Czytelników dzwoniło do nas, pytając dlaczego nie interweniują władze miasta.
          - Około godziny 8.00 byłem na miejscu przycinki przy ulicy 11 Listopada. Pracownik firmy wykonującej prace zapewnił, że przycinka nie będzie miała negatywnego wpływu na żywotność drzew i całość jest prawidłowo wykonywana - mówi Henryk Czmut zastępca burmistrza Siemiatycz. - Ze względu na to, że w latach poprzednich przycinki budziły duże kontrowersje, dlatego zwróciłem się z prośbą o pozostawienie na koronach drzew trochę większych odrostów. Być może zlecimy ekspertyzę, która określi w jakiej kondycji są drzewa rosnące w centrum miasta.

          Radykalne przycinanie tym bardziej starych drzew musi mieć swoje negatywne skutki. Drzewa podobnie jak ludzie z wiekiem mają niej sił witalnych i potrzebują ochrony. Może warto, by miasto na swoje barki przejęło od GDDKiA pielęgnację drzew skoro trawniki i pożal się Boże „skalniaczki” wokół ronda miasto od dawna sponsoruje. Od lat lekceważenie tej sprawy doprowadza do niszczenia miejskiego krajobrazu na dziesięciolecia.

          Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM

          PS: W lipcu ub. roku zmieniły się przepisy ustawy o ochronie przyrody. Z nowych jednoznacznie wynika, że w ramach zabiegów pielęgnacyjnych z drzew można usuwać wyłącznie gałęzie martwe lub uszkodzone, albo takie, które wchodzą w kolizję z budynkami tudzież infrastrukturą techniczną. Formować całe korony wolno wyłącznie u drzew rosnących krócej niż 10 lat, a i wówczas nie wolno usunąć więcej niż 50 proc. gałęzi. Egzekwowaniem przepisów mają zająć się gminy. Kary, jakie grożą dokonującym nielegalnych przycinek, czyli chociażby bardzo popularnego wśród konserwatorów w spółdzielniach mieszkaniowych ogławiania, są takie same jak za nielegalne wycięcie drzewa. Pozbawienie go bowiem korony, nawet jeśli nie prowadzi bezpośrednio do jego uschnięcia, jest traktowane jako jego zniszczenie.
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama