Reklama

Historia krzyża w Stołbcach

04/05/2015 18:32

„Tu spoczywają drogie nam zwłoki zamordowane w bestialski sposób przez barbarzyńców faszyzmu hitlerowskiego w dniu 17.VIII.1943 r. Barbara Wasiluk i Maria Gryciuk. Nieodżałowanej pamięci pomordowanym – rodzina” – taki napis znajduje się na tabliczce przytwierdzonej do starego drewnianego krzyża , ogrodzonego sztachetami, znajdującego się w lesie niedaleko gruntowej drogi Litwinowicze – Stołbce (gm. Nurzec Stacja).

- O miejscu tym wie coraz mniej ludzi. Coraz mniej również świadków wojennych wydarzeń. A to miejsce nie może zginąć, zaś pamięć o zamordowanych tutaj osobach nie może umrzeć – mówi Mirosław Weremczuk, mieszkaniec Litwinowicz, radny nurzeckiej gminy.

Reklama

Mieszkańcy Stołbc i Litwinowicz, jako osobę, która doskonale zna historię tej mogiły, wskazują 91-letnią Marię Danilczuk, ze Stołbc. Nie była ona świadkiem wydarzeń sprzed 72 lat, ale wielokrotnie słyszała opowieści o pochowanych w tym lesie, znała też rodzinę zabitych.

- Pochowane w tym lesie osoby to matka i córka. Z tym, że córka miała już nazwisko panieńskie. Nie wiem, ile lat miała matka. Córka ponad 20. Obie mieszkały w Siemichoczach. Dnia, który jest wypisany na tej tabliczce zostały zabrane z domu przez Niemców i zastrzelone tam, gdzie teraz jest ta mogiła. Wtedy to było na skraju lasu. Teraz jest to już w lesie. Zarosło. Za co zostały zastrzelone? Nie wiem. Być może pomagały partyzantom? A może za coś innego? Niemcy zabrali je do lasu i bestialsko zastrzelili. I podobno jak żołnierze niemieccy prowadzili je, biegło za nimi dziecko. Nie wiem, w jakim wieku. Ale w końcu to dziecko gdzieś schowało się, czy zabłądziło i to je uratowało, bo Niemcy by i dziecko zabili. A grób zrobił brat zamordowanej, tej młodszej. Zrobił krzyż, potem to miejsce ogrodził, dbał o nie. Ale to było jeszcze za wojny i tuż po wojnie, jak tu był. Potem wyjechał i tylko co jakiś czas przyjeżdżał. Pamiętam, jak zobaczył mnie, zaraz po wojnie, we wsi. Podszedł. Opowiedział o tym krzyżu i zamordowanej swojej rodzinie, poprosił, żeby opiekować się tym miejscem. Żeby dbać, uprzątać, kwiaty zanieść. Mówił, że nie ma do kogo zwrócić się o to. Chodziłam tam często. Zachodziłam też, jak na grzyby czy jagody do lasu szłam. Nosiłam kwiaty, uprzątałam liście, znicze zapalałam, wcześniej świeczki. Również inni z okolicy, którzy wiedzieli o tym grobie, też tam zachodzili. Obecny płotek zrobił ktoś później, może w latach 70. Nie wiem kto. Krzyż to jest chyba ten pierwszy, zrobiony przez tego brata. Był wyższy. Ale gnije od spodu i osuwa się. Dlatego teraz jest taki niski. Tabliczka to chyba też przez tego człowieka została wypisana, w 1943 r. Pamiętam jak moi rodzice i dziadkowie przekazywali mi wiele opowieści. Ja przekazałam tę historię swoim wnukom. Mam nadzieję, że ta historia przetrwa i miejsce też. Nie możemy o tym zapomnieć – mówi Maria Danilczuk.

Reklama

Pani Danilczuk pochodzi z pobliskiego Wilanowa (gm. Mielnik). W Stołbcach mieszka od 1945 r. Jest najstarszą mieszkanką tej wsi i jedną z najstarszych w nurzeckiej gminie.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama