Dmuchane zamki dla dzieci, pokaz akrobacji na rowerze bez siodełka, znakowanie oraz przegląd rowerów. Takie atrakcje czekały na wszystkich, którzy 25 września odwiedzili okolicę przy siemiatyckim amfiteatrze.
A wszystko to za sprawą Światowego Dnia bez Samochodu. Oficjalnie obchodzi się go 22 września, jednak w Siemiatyczach impreza odbyła się nieco później. Przed pokazami miał miejsce spacer z przewodnikiem Melanią Grygoruk, podczas którego uczestnicy poznawali swoje miasto od innej niż na co dzień, bo historycznej strony. Chętni wzięli też udział w konkursie, gdzie główną nagrodą był rower, ufundowany przez burmistrza miasta, Piotra Siniakowicza. Szczęśliwą laureatką okazała się Edyta Pełszyk -Pietronowicz.
To jednak nie rozstrzygnięcie konkursu, ani nawet nie darmowe znakowanie czy naprawa rowerów przykuwały największą uwagę zgromadzonych. Wśród młodszych, oprócz tradycyjnego dmuchanego placu zabaw, furorę robił symulator zderzeń. Ochotnicy, mali oraz więksi, mogli sprawdzić na własnej skórze co czuje uczestnik wypadku drogowego. Dla podkreślenia tego, jak ważne jest zapinanie pasów w samochodzie, obok fotela przeznaczonego dla uczestników, był drugi z… misiem. W przeciwieństwie do korzystających z symulatora, pluszowa zabawka nie miała zapiętych pasów, nie trudno domyślić się, co działo się z nią podczas udawanego zderzenia aut.
Nieliczni wchodzili natomiast do namiotu, gdzie strażacy oferowali pokaz udzielania pierwszej pomocy. Szkoda, nigdy nie wiadomo kiedy taka wiedza może się przydać.
Sporą atrakcją był pokaz akrobacji na rowerze trialowym. Występował oraz prowadził spotkanie Piotr Bielak, który zajmuje się dziwną sztuką jazdy na rowerze od ok. 20 lat. Widzownie mogli zobaczyć, jak jeździ się rowerem na jednym kole czy jak jeździ się rowerem do tyłu. Do swoich pokazów prowadzący angażował również publiczność, a sam próbował pobić swój życiowy rekord skoku na rowerze przez poprzeczkę. Niestety, tym razem nie udało się osiągnąć wysokości 124 cm, może za rok…
Po pokazie można było porozmawiać z akrobatą, zdobyć plakat z autografem lub zrobić wspólne zdjęcie. Tego typu impreza odbyła się u nas dopiero drugi raz. Jest więc „świeża”, niezakorzeniona w świadomości mieszkańców. Szkoda jednak, że w mieście, gdzie niedawno powstało kilka ścieżek rowerowych, gdzie co jakiś czas widać rowerzystów, zainteresowanie wydarzeniem było stosunkowo niewielkie.
Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot EK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze