Reklama

Drohiczyn - Miasto zbankrutuje ?

10/09/2013 21:49

Od ponad 5 lat trwa wymiana pism pomiędzy Komisja Regulacyjną ds. Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego a samorządem Drohiczyna, Agencją Nieruchomości Rolnych, Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych i Podlaskim Urzędem Wojewódzkim w sprawie zwrotu nieruchomości położonych w Drohiczynie na rzecz Parafii Prawosławnej pw. św. Mikołaja w Drohiczynie. Cerkiew stara się o zwrot ponad 153 hektarów ziemi. Wartość działek wyceniono prawie na 5,5 miliona złotych.

- Informowałem już państwa radnych, że PAKP stara się o zwrot ziem należących do kościoła prawosławnego przed wojną. Chodzi o działki w samym Drohiczynie, jak również w okolicy. Około 106 ha przy tzw. punkcie buraczanym, plac Kościuszki, plac pod kościołem pofranciszkańskim, ulica Kraszewskiego, ul. Piłsudskiego, teren gdzie jest przystanek PKS, ul. Jagiellończyka. To miejsce, na którym jest „Topaz”, czy to, na którym teraz obradujemy - mówił Wojciech Borzym, burmistrz Drohiczyna, na ostatniej sesji rady gminy. - Wymiana pism trwa już kilka lat, jednak w czerwcu robiona była wycena wartości rynkowej tych nieruchomości. I z doświadczeń innych instytucji, które miały do czynienia z komisją regulacyjną kościoła katolickiego w sprawach dotyczących postępowań majątkowych, można wnioskować, że sprawa robi się poważna. Bo od postanowienia takiej komisji nie można się odwołać. Jedynym wyjściem jest obrona teraz. A zdaniem moim i instytucji, które są we władaniu tych nieruchomości - nie powinniśmy oddawać.

Reklama

To nie działalność antyreligijna

Burmistrz Borzym kilkakrotnie podkreślał, żeby sprawę traktować bez konotacji wyznaniowych: - Wiem, że usłyszę głosy, że specjalnie tak mówię, bo jestem innego wyznania. Ale dokumenty, które mamy, mówią same za siebie. I w momencie, kiedy kościół prawosławny zażąda od nas zwrotu ziemi lub równowartości, to zapłacą za to wszyscy mieszkańcy naszej gminy. I katolicy i prawosławni, świadkowie Jehowy i ateiści. Mnie jako burmistrza prawo zobowiązuje do dbania o interes gminy. Nigdzie nie ma dostatecznych zapisów, że działki, których się domaga kościół prawosławny należały prawnie do Cerkwi. PAKP też powołuje się na dokumenty wzajemnie się wykluczające. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Dóbr Państwowych dr. A. Raczyńskiego z dnia 4 sierpnia 1926 roku czytamy o ustanowieniu zarządu państwowego nad majątkiem pocerkiewnym w Drohiczynie. Dotarliśmy też w Archiwum Państwowym w Białymstoku do dokumentu z sierpnia 1946 roku z Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Bielsku Podlaskim, w którym czytamy (pisownia oryginalna - red.): „Zwracając podanie Warszawskiego Konsystarza Prawosławnego Powiatowy Urząd Ziemski komunikuje, iż parcelacja gruntów w Drohiczynie, rozpoczęta w roku bieżącym jeszcze nie jest zakończona z powodu skarg drobnych dzierżawców, którzy dzierżawili te grunty od Dyrekcji Lasów Państwowych, a nie zostali uwzględnieni przy parcelacji. Grunty te nie stanowiły własności parafji prawosławnej w Drohiczynie, a znajdowały się już przed wojną w administracji Dyrekcji Lasów Państwowcy jako własność Skarbu Państwa, przejęte przed wojną na podstawie obowiązujących wówczas przepisów. Posiadany rejestr pomiarowy z 1929 roku nazywa je gruntami pocerkiewnymi, ponieważ przed przejęciem na własność Państwa były w użytkowaniu parafji prawosławnej w Drohiczynie, przydzielone jej po powstaniu i po skonfiskowaniu klasztorowi franciszkańskiemu”.

Reklama

Tylko z nazwy „pocerkiewne”

Inny dokument, którym mają zamiar bronić się burmistrz i radni Drohiczyna to orzeczenie Prezydium Rady Narodowej Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa w Siemiatyczach z 18 czerwca 1959 roku w sprawie przejęcia na rzecz Skarbu Państwa gruntów poklasztornych położonych na terenie Drohiczyna. Orzeczenie mówi, że “na rzecz Skarbu Państwa przejęto około 165 ha gruntów poklasztornych, w tym 3 kompleksy gruntów o pow. ok. 160 ha oraz działki (...)” (tu numery 30 działek – których teraz domaga się parafia) oraz, że na rzecz Skarbu Państwa przechodzi „działka nr 817 o pow. 0,19 ha, położona w Drohiczynie, która jest gruntem poklasztornym, lecz z powodu błędnych informacji udzielonych inż. geodecie Stefanowi Michniewiczowi układającemu w roku 1949 rejestr starego stanu posiadania dla miasta Drohiczyn, wskazana została jako grunta pocerkiewne”. W uzasadnieniu orzeczenia czytamy: „Na kilka lat przed pierwszą wojną światową grunta, o których mowa w sentencji (…) były już we władaniu Skarbu Państwa. W okresie międzywojennym grunta te były użytkowane przez mieszkańców Drohiczyna na podstawie umów dzierżawnych zawieranych z Rejonem Lasów Państwowych w Siedlcach. Podczas okupacji niemieckiej większość użytkowników użytkowała te grunta na podstawie umów dzierżawnych zawartych z ówczesnymi władzami administracyjnymi okupującymi Polskę. Podobnie po wyzwoleniu, większość użytkowników użytkowała te grunta na podstawie umów dzierżawnych zawartych z Wydziałem Rolnictwa w Bielsku Podlaskim bądź Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Drohiczynie.

Reklama

Jeśli chodzi o działkę gruntu nr 817, to jeszcze w okresie międzywojennym do roku 1945 użytkował ją ob. Czapkowicz Michał, który przesiedlił się do ZSRR. Na działce tej pobudował stodołę z chlewem w postaci jednego budynku, który przed wyjazdem do ZSRR zdał na rzecz Skarbu Państwa. Całe gospodarstwo rolne wraz budynkami stanowiące uprzednio własność ob. Czapkowicza Michała oraz grunta poklasztorne przez niego użytkowane zostały nadane na własność ob. Jastrzębskiemu Aleksandrowi – repatriantowi (…)

Mając powyższe na uwadze oraz to, że omawiane grunta w dniu 5 kwietnia 1958 roku były w posiadaniu Skarbu Państwa, a działka nr 817 jako grunta rozdysponowane i nadane na własność osobom trzecim, należy orzec jak w sentencji niniejszego orzeczenia”

Reklama

Jest też dopisek odręczny i pieczęcie: „Niniejsze orzeczenie zostało ogłoszone zgodnie z miejscowym zwyczajem, tj. na tablicy ogłoszeń od dnia 24.VI do 15.IX.59. Orzeczenie uprawomocniło się 20 wrzesnia1959 roku.”.

Przywrócenie kultu religijnego

Agencja Nieruchomości Rolnych, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych i Podlaski Urząd Wojewódzki i burmistrz zgodnie podkreślają, że parafia nie wykazała, iż przedmiotowe nieruchomości należały w dniu 19 listopada 1938 roku „w faktycznym i spokojnym władaniu osób prawnych PAKP”. W związku z tym uznane zostały za własność Skarbu Państwa. Ponadto zgodnie z art. 47 ust. 1 pkt. 1 ustawy z dnia 4 lipca 1991 o stosunku Państwa do PAKP nieruchomość taka może być przekazana jedynie „w celu przywrócenie w nich sprawowania kultu religijnego lub działalności oświatowo-wychowawczej, opiekuńczo-wychowawczej i charytatywno-opiekuńczej” albo że nieruchomość będzie wykorzystywana właśnie w tym celu. Parafia tego nie wykazała.

Reklama

- Co zrobimy? Oddać tego nie ma jak, wycena gruntów pod zabudowę to 1.924.875 zł, wartość gruntów to 3.477.169 zł. Oczywiście to nie wszystko samorządu Drohiczyn, również Lasów Państwowych, agencji rolnej. Ale i tak kwoty są niezłe, nasze to jakieś półtora miliona. Jak zapadnie decyzja komisji – nie mamy możliwości odwołania, możemy wtedy tylko dogadywać się, by nam na raty spłatę rozłożono. Ale wtedy zbankrutujemy chyba, leżą wszelkie inwestycje, nie mamy na wkład własny, nie dokończymy projektów unijnych, nie stać nas po prostu. Próbuję przez posłów coś wskórać, nie wiem, co mi się uda. Można złożyć doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, że komisja regulacyjna nie działa zgodnie z ustawą o stosunku Państwa do PAKP. 21 sierpnia miało być posiedzenie komisji, ale zostało przełożone, nie wiem dlaczego.

Ani radni, ani zgromadzeni sołtysi oficjalnie nie skomentowali wypowiedzi burmistrza.

Reklama

 

Miejsca, których domaga się parafia to: plac Kościuszki, działki przy ulicach Kraszewskiego, Ciechanowieckiej, Jagiellońskiej, Sienkiewicza, ks. Witolda, Piłsudskiego - Morgi, Kramczewskiej Batorego, Hołdu Pruskiego, Szmita, Ratuszowej, Benedyktyńskiej, Nieznanego Żołnierza (rz. Bug, Gródź), Zamkowina, ks. Witolda - pod Kozerówką, ks. Witolda - szosa do Siemiatycz.

Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot JN

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama