Reklama

Dożynki w Moszczonie Królewskiej

22/09/2012 16:23
Wejściem na plac imprezy z okazałymi koszami z płodami rolnymi oraz swojskim bochenkiem chleba rozpoczęły się tegoroczne dożynki w Moszczonie Królewskiej, gm. Mielnik, 9 września. Członkiniom zespołu "Nowina", które rozpoczęły dożynki, towarzyszyły dzieci z "Niezapominajek". Bochenek chleba otrzymał wójt Adam Tobota. Chleb tradycyjnie podzielony wśród widzów, co oznaczało, że tegoroczne żniwa zostały zakończone.

          To dziesiąte dożynki w Moszczonie Królewskiej. Co roku na początku września organizują je rada sołecka tej miejscowości oraz GOKSiR w Mielniku. Współorganizatorem dożynek jest Związek Ukraińców Podlasia, dlatego zespoły i publika przyjeżdżają też spoza mielnickiej gminy. Głównym punktem są występy i koncerty zespołów ludowych. 9 września wystąpiły: "Nowina" i "Niezapomnajki" z Moszczony Królewskiej, "Hiłoczka" z Czeremchy, "Pozytyw" z Bielska Podlaskiego, Zespół wokalny z Dasz, „Wrzosy” z Wilanowa, zespół z Mochnatego.

          - Dożynki, oprócz "Dni Mielnika" oraz "Dialogów Muzycznych", to jedna z tych imprez, która ma już swoją tradycję i została dosyć dawno zapoczątkowana. Wydaje się, że niedawno organizowaliśmy ją po raz pierwszy, a było to już dziesięć lat temu. Nasze dożynki zawsze miały akcenty ukraińskie. To rezultat współpracy naszych miejscowych aktywistów ze środowiskiem ukraińskim, a przede wszystkim Związkiem Ukraińców Podlasia. Jednocześnie nasze dożynki urosły do miana nie tylko gminnych, ale i regionalnych. Myślę, że te dożynki są potrzebne. To symboliczne zakończenie żniw, docenienie rolników, których w naszej wsi nadal jest jeszcze sporo, jak również kawałek imprezy plenerowej - powiedziała nam Helena Datczuk, mieszkanka Moszczony Królewskiej, jednocześnie członkini zespołu "Nowina".

          W ubiegłym roku dożynkom w Moszczonie Królewskiej przyglądała się kilkumetrowa Moszczonianka - honorowa obywatelka Moszczony Królewskiej, zrobiona z bel słomy, ubrana w szaty i przyozdobiona płodami rolnymi. Przed rokiem sołtys Zbigniew Parafiniuk obiecał, że teraz będzie para. A był tylko żniwiarz.

          - Zmiana. Zdecydowaliśmy się na żniwiarza, a para będzie za rok, jak dożyjemy. Powoli. Przed rokiem była kobieta, teraz chłop. Po kolei. Jakbyśmy teraz zrobili parę, to za rok? A może wymyślimy coś innego? - powiedział nam sołtys Zbigniew Parafiniuk.

          Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama