Reklama

Czy Polacy w Belgii mają powody do obaw? Zamknięcie przedstawicielstwa Brukseli i Walonii w Warszawie

„W reakcji na wielokrotne odchylenia polskiej władzy w ostatnich latach, minister-prezydent Federacji Walońsko-Brukselskiej, Pierre-Yves Jeholet, oraz minister-prezydent Walonii, Elio Di Rupo, zdecydowali o zamknięciu Delegatury Generalnej Walonii-Brukseli w Warszawie na czas nieokreślony” – czytamy w komunikacie prasowym, który pojawił się w internecie.

      Elio Di Rupo, belgijski i waloński polityk, premier Walonii i były wicepremier Belgii w piątek 20 listopada za pomocą Twittera poinformował o czasowym zamknięciu przedstawicielstwa Brukseli i Walonii w Warszawie. Powodami działania mają być m.in. łamanie praworządności przez polski rząd, ataki na niezależną prasę czy dyskryminowanie społeczności LGBT.

     Symboliczne gesty

     Belgia jest państwem federacyjnym, co oznacza, że poszczególne regiony kraju nie mogą samodzielnie zrywać czy nawiązywać stosunków dyplomatycznych z innymi krajami. Jakie zatem znaczenie ma wydany komunikat w kontekście opinii publicznej i sfery językowej? Czy mamy się czym martwić? Zwłaszcza, że wielu imigrantów zamieszkujących Belgię pochodzi z Podlasia. O to zapytaliśmy dr hab. Roberta Szweda, medioznawcę i socjologa wykładającego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim:

Reklama

     - Tę sprawę można i trzeba analizować w kilku wymiarach. Pierwszy, to sposób ogłoszenia bądź co bądź ważnej politycznie decyzji. Interesujące, że niestety coraz częściej prezydent jakiegoś regionu czy kraju komunikuje się z innym krajem przez Twittera. Zakładam, że taki list został wcześniej dostarczony, ale nie zdziwiłbym się, gdyby było to źródło pierwotne, a list zostanie dostarczony później. W tej chwili tego nie wiemy. Wskazuje to na ekstrawaganckie działanie w dyplomacji. Możemy je traktować jako swego rodzaju dyplomatyczne faux pas nawet jeśli nie jest to komunikacja na poziomie administracji centralnej. Z drugiej strony Walonia jako region federalny ma ambicje funkcjonowania samodzielnie na arenie międzynarodowej. Wiemy o niesnaskach i nieporozumieniach w samej Belgii. Tym sposobem podkreśla swoją podmiotowość, ponieważ współpracę wypowiada cały region, a nie np. miasto. Choć dotychczas żadne państwo UE nie zamknęło swojej placówki dyplomatycznej w Polsce, to współpracę zrywają już nie tylko miasta, ale również gminy i kraj związkowy - zauważa medioznawca i dodaje, że mimo uzasadnionych – zdaniem wielu – wątpliwości co do stanu zgodności działań polskiego rządu z Konstytucją, a także licznych wypowiedzi na ten temat ze strony Trybunału Sprawiedliwości UE, nie wydają się to być wystarczające powody, aby zrywać stosunki dyplomatyczne z całym krajem.

     - Na poziomie treści powodem zerwania współpracy dyplomatycznej w Warszawie wg komunikatu jest łamanie prawa przez władzę ustawodawczą.  Jest to w pewnym stopniu uzasadnione, bo Trybunał Sprawiedliwości UE i komisja Wenecka wypowiadały się w tej sprawie kilkukrotnie, niezwykle krytycznie. Z drugiej strony te same instytucje wypowiadały się na różne tematy dotyczące również innych krajów, co nie doprowadziło do zerwania relacji dyplomatycznych z innymi państwami. Innym powodem podanym w komunikacie jest dyskryminacja osób homoseksualnych, a także tzw. strefy wolne od LGBT. Jednakże wypowiedzi, które wspominają o tzw. „strefach wolnych” spełniają przede wszystkim funkcję perswazyjną, symboliczną, choć dla bardzo wielu osób skandaliczną. Na poziomie pozawerbalnym, formalnym nie mają jednak większego znaczenia. Jeśli jednak robi to np. administracja gminy i w ten sposób określa swoje przekonania w tym zakresie, to rzeczywiście na poziomie współpracy inne miasta partnerskie mogą wyrazić swój sprzeciw. W komunikacie jasno stwierdzono, że zerwanie współpracy nie dotyczy ludzi kultury, nauki czy biznesu, a więc nie prowadzi konsekwencji, które wpływałyby na życie obywateli. Chodzi tu o walor perswazyjno-symboliczny, podobnie jak w deklaracji o strefach wolnych od LGBT – mówi naukowiec.

Reklama

    Jak Flamand z Walonem

    Paula Grzegorzewska przebywa w Regionie Stołecznym Brukseli od 2,5 roku. W Belgii broniła dyplomu magisterskiego, obecnie pracuje w think tanku zajmującym się otwartością w politykach cyfrowych związanych m.in. z kwestiami wolnego oprogramowania, wolnych standardów czy cyfryzacji administracji rządowych. Aktywnie działa też w Solidarity Action Brussels, organizacji społecznej, która, choć funkcjonuje od tegorocznych wakacji, sformalizowana została dwa tygodnie temu. Skupia ludzi, którzy angażują się w sprawy związane z naruszaniem praworządności i praw człowieka krajach europejskich.

Reklama

      - Organizacja powstała dlatego, że w Polsce pojawiła się nagonka na osoby LGBT. Po tym, kiedy jako oddolna grupa zorganizowaliśmy protest solidarnościowy z osobami LGBT, przed budynkiem Komisji Europejskiej. Celowo wybraliśmy to miejsce, żeby ta „mityczna” Bruksela zauważyła, co dzieje się w kraju. Wtedy zaczęliśmy się też angażować w kwestie praworządności i poszanowania praw człowieka w Unii Europejskiej, zainteresowaliśmy się Węgrami, bo tam też są problemy. Na naszych protestach było bardzo dużo ludzi innych narodowości, którzy mieszkają w Brukseli – mówi Paula i dodaje, że zamknięcie przedstawicielstwa w Warszawie, to dobry pomysł, ale z drugiej strony, w połączeniu z blokowaniem przez Polskę negocjacji w sprawie budżetu unijnego, wprowadza to do dyskusji społecznej temat polexitu, co mówiąc wprost, Paulę przeraża.

    - Uważam, że przystąpienie do Unii Europejskiej, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie spotkały Polskę w ciągu kilkunastu ostatnich lat i bardzo nie chciałabym, aby temat polexitu wszedł do głównego nurtu dyskusji politycznej w Polsce. – Choć młoda emigrantka popiera działanie belgijskich polityków, a jego wymiar ocenia jako symboliczny, jej zdaniem strona polska nie powinna podchodzić do niego zbyt lekko - Flandria jest bardziej rozwiniętym gospodarczo regionem Belgii i to tam widzimy więcej ruchów starających się rozdzielić dwa regiony federalne Belgii (Flandrię od Walonii). Są spore napięcia między Walonią i Flandrią, ale jeśli chodzi o postrzeganie Polski, jest ono zbliżone. Z drugiej strony Flandria nie wycofała swojego przedstawicielstwa z Polski, a to w tym regionie odbywa się największa współpraca gospodarcza z Polską. Myślę, że obecne wypowiedzenie stosunków jest symboliczne, bo takie przedstawicielstwo nie odpowiada za główne stosunki dyplomatyczne, ale pokazuje ono stopień chęci współpracy danych krajów. Kilka belgijskich regionów-miast wypowiedziało natomiast umowy partnerskie z polskimi miastami i gminami, które przyjęły uchwały o strefach wolnych od LGBT – mówi Paula Grzegorzewska.

Reklama

     W podobnym tonie, aby nie lekceważyć komunikatu, wypowiada się Marcin Nowak, który po raz pierwszy wyemigrował do Belgii w 2004 roku i od tamtej pory z przerwami wracał do kraju. Od 1,5 roku mieszka i pracuje w regionie Walonii, niedaleko Waterloo.

     - Walonia ma swój rząd i parlament, podejmuje niezależne decyzje dotyczące całego regionu walońskiego. Podobną strukturę ma Bruksela i Flandria. To nie jest tak, że cała Belgia powiedziała „nie”, powiedziało tak 2/3 kraju. Moim zdaniem, to coś więcej niż wypowiedzenie współpracy innemu krajowi np. przez polskie województwo. Trzeba jasno zaznaczyć, że Francuska Wspólnota Belgii, której przedstawiciele podpisali dokument, obejmuje swoimi kompetencjami zarówno region Waloński, jak i Stołeczny Region Brukseli. Do jej zakresu obowiązków należy dbanie o tkankę społeczną. Pomoc wszystkim francuskojęzycznym mieszkańcom Belgii, zarówno w kwestiach związanych z edukacją, np. nostryfikacją dyplomów uzyskanych na zagranicznych uczelniach, wyrównywaniem szans, integracją dzieci niepełnosprawnych, lub pochodzących ze środowisk zdefaworyzowanych, kulturą, np. pomocą w rozwijaniu artystycznych talentów, jak i sferą socjalną, np. poszukiwanie rodzin zastępczych dla pokrzywdzonych przez los dzieci. Polska mogłaby wiele skorzystać na tej współpracy, ba mogłaby być to konstruktywna wymiana doświadczeń. Tymczasem od pięciu lat słyszymy, że każdy chce się mieszać w decyzje polskiego rządu. Można powiedzieć, że w ten sposób rząd broni się przed wszelką konstruktywną krytyką. To kolejny przykład tego, że nie wsłuchuje się w to, co chcą przekazać mu zagraniczni partnerzy w tak istotnych kwestiach, jak kultura, edukacja, wyrównywanie szans. Podziały w samej Belgii nie są niczym nowym. Regiony dogadują się ze sobą od ok. 1830 r. i wciąż to wszystko trwa, działa – kwituje Marcin Nowak

Reklama


     Unia interesów i unia wartości – niemożliwe?

    W piątkowym komunikacie prasowym, czytamy:

    „Od kilku lat autorytarne ekscesy władzy podważają rządy prawa. Atakowanie niezależności władzy sądowniczej i podziału władzy jest zagrożeniem dla demokracji i budowy Europy, nie możemy tego zaakceptować. Zamknięcie naszej oficjalnej reprezentacji politycznej jest silnym sygnałem politycznym, który chcemy przekazać polskim władzom, ale nie ma mowy o porzuceniu, w kraju, w którym rządy prawa są lekceważone, miejscowych polskich partnerów (akademickich, kulturalnych, społecznych i ekonomicznych), którzy podzielają nasze wartości, w związku z tym zostanie zachowana obecność bez dyplomaty kierującego tym stanowiskiem”.

Reklama

    Zdaniem dr. hab. Roberta Szweda, takie oświadczenie w szerszym kontekście podnosi też kwestię związaną z wartościami, jakimi mają kierować się państwa członkowskie Unii oraz sposobem ich egzekwowania.

    - Jakimi wartościami możemy dzielić się w ramach Unii Europejskiej? Wydaje się, że taki katalog jest określony, choć przez niektórych kontestowany. To głównie wspólnota gospodarcza, opierająca się wszakże na wartościach wyrosłych z tradycji judeochrześcijańskiej, to wspólna waluta ale również wspólnota w zakresie prawodawstwa. Kiedy sięgniemy do historii, zobaczymy, że wstępując do Unii Europejskiej musieliśmy spełniać pewne kryteria związane z praworządnością: musieliśmy częściowo uznać dorobek prawodawstwa europejskiego a wewnętrznie zobowiązaliśmy się wypełniać zasady państwa prawnego włączając to z zasadę podziału i równowagi władz oraz niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Trybunał Sprawiedliwości UE oraz Komisja Wenecka wskazują, że te zasady obecnie w Polsce mogą być naruszane. Jeśli natomiast chodzi o sprawy światopoglądowe – te dotyczące tradycji i obyczajów - na mocy protokołu brytyjskiego pozostawiają Polsce pewną swobodę. Zdaniem niektórych, jedną z nich jest kwestia LGBT, choć nie w wymiarze praw człowieka, bo każdy człowiek bez względu na kolor skóry, wyznanie, płeć czy orientację seksualną, jest równy wobec prawa. Na szczęście, poza wymiarem werbalnym, nie ma żadnych działań, które w Polsce naruszałyby te prawa. Czym innym jest jednak wymiar społeczny – tradycji i obyczajów. Pod tym względem Polacy są konserwatywni i nie akceptują pewnych zachowań i rozwiązań, np. regulacji dotyczących związków czy małżeństw jednopłciowych, nie mówiąc o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Czy jednak prawodawstwo europejskie może narzucać komuś określone rozwiązania, które w krajach są rezultatem konsensusu społecznego? W kwestii podatków tak, w kwestiach samoorganizowania się ludzi w życiu społecznym, nie. Społeczeństwa – a szczególnie Polacy – nie zaakceptują czegoś, co im się po prostu narzuca. Nastąpi efekt mrożący i dalsza polaryzacja, co uniemożliwi jakąkolwiek rozmowę. Zmiany w społeczeństwie będą następowały, niezbędny jest tu jednak czynnik czasu – wyjaśnia socjolog i medioznawca.

Reklama

    Prawo międzynarodowe

   Tzw. protokół brytyjski, czyli klauzulę opt-out dołączono do traktatu podpisanego w Lizbonie w 2007r. Zapewnił m.in. doprecyzowanie stosowania Karty Praw  Podstawowych w stosunku do przepisów prawnych i działań administracyjnych Polski oraz Zjednoczonego Królestwa. Z klauzuli opt-out skorzystała też np. Irlandia i Wielka Brytania w przypadku Układu Schengen.

    Uchwały dotyczące „stref wolnych od LGBT” nie mają skutków prawnych, mimo to 18 grudnia 2019 r. Parlament Europejski wydał rezolucję w sprawie dyskryminacji i mowy nienawiści kierowana przeciwko osobom LGBTI w sferze publicznej, w tym „stref wolnych od LGBTI”, w której stwierdza m.in., że:

Reklama

     „(…) mając na uwadze, że od początku 2019 r. ponad 80 samorządów w Polsce przyjęło uchwały, w których oświadczają, że są wolne od „ideologii LGBT”, lub zatwierdziło Samorządową Kartę Praw Rodzin lub jej najważniejsze przepisy, które dyskryminują w szczególności rodziny niepełne i rodziny LGBTI; mając na uwadze, że w tych uchwałach wzywa się władze lokalne do powstrzymania się od podejmowania jakichkolwiek działań zachęcających do tolerancji dla osób LGBTI, od udzielania wsparcia finansowego organizacjom pozarządowym działającym na rzecz promowania równych praw, od prowadzenia edukacji opartej na niedyskryminacji czy od wspierania osób LGBTI w jakikolwiek inny sposób; mając na uwadze, że utworzenie stref wolnych od LGBTI, nawet jeśli nie polega na wprowadzaniu fizycznych barier, stanowi środek skrajnie dyskryminujący, który ogranicza przysługującą obywatelom UE swobodę przemieszczania się; mając na uwadze, że uchwały te wpisują się w szerszy obraz ataków na społeczność LGBTI w Polsce, w ramach których obserwuje się coraz częstsze nawoływanie do nienawiści przez urzędników i przedstawicieli wyłonionych w wyborach oraz media publiczne, oraz ataki na Parady Równości i programy i akcje uświadamiające, takie jak Tęczowy Piątek, a także ich zakazywanie;
    (…) zdecydowanie potępia wszelką dyskryminację osób LGBTI i ich praw podstawowych przez organy publiczne, w tym nawoływanie do nienawiści przez władze publiczne i urzędników wybieranych w wyborach, podczas kampanii wyborczych, a także niedawne deklaracje dotyczące stref wolnych od „ideologii LGBT” w Polsce, oraz wzywa Komisję do zdecydowanego potępienia tych przejawów dyskryminacji w sferze publicznej;
    (…) wzywa wszystkie państwa członkowskie do monitorowania nawoływania do nienawiści ze strony władz publicznych i urzędników wybieranych w wyborach, a także w trakcie wyborów lokalnych, regionalnych i krajowych, i apeluje o podjęcie stanowczych i konkretnych środków i sankcji przeciwko takim działaniom.”

    Stosunek Polaków do UE

Reklama

   Rok temu w maju odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego, a zaraz po nich zlecono badanie Eurobarometru przeprowadzone we wszystkich krajach członkowskich. Aż 68% ankietowanych Polek i Polaków uznało, że członkostwo naszego kraju w Unii Europejskiej jest czymś dobrym (w pozostałych krajach taka odpowiedź wynosiła średnio 59%). 86% badanych stwierdziło, że Polska skorzystała na członkostwie w UE. Trzy sfery, w których nasz kraj najbardziej skorzystał wg odpowiedzi ankietowanych, to nowe możliwości zatrudnienia zapewnione przez UE (39% odpowiedzi badanych), poprawa standardu życia obywateli Polski dzięki UE (34% odpowiedzi badanych) i przyczynianie się UE do wzrostu gospodarczego kraju (33% odpowiedzi badanych).

    Wg danych Urzędu Statystycznego w  Białymstoku, wartość projektów zrealizowanych na terenie powiatu siemiatyckiego w ramach partnerstwa 2014-2020 do końca 2018r. wynosiła ogółem 407, 6 mln. Zł z czego 282,9 mln zł stanowiło dofinansowanie ze środków unijnych. Są to dane szacunkowe.

Reklama

     Eleni Kryńska, fot Solidarity Action Brussels

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2020-11-25 11:09:12

    Polaczki cwaniaczki jak coś się dzieje w belgii to wszyscy uciekaja do Polski ale jak po kase to tam jada zarabiać a przyjeżdżają wielkie pany w samochodach z lizingu. Nie pomoże wam waluta gdy wystaje słoma z buta

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tomek - niezalogowany 2020-11-26 18:22:28

    Też jeździłem do pracy w Belgii. Na krótko. Przed tzw. epidemią. Na przełomie 2018 i 19. Swoje wspomnienia opisałem bardziej szczegółowo i ze zdjęciami na blogu: https://tesinblog.wordpress.com/2019/01/24/wspomnienia-gastarbeitera-z-brukseli-styczen-19/

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Fakt - niezalogowany 2020-11-30 20:58:56

    Same lewaki. A w niedzielę na misję swietojebliwie maszerują. Ot i całe Siemiatycze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama