Reklama

Boćki - Zawiedzeni po pięciu latach czekania

26/04/2015 22:33

Obrady ostatniej sesji rady gminy Boćki odbyły się bardzo sprawnie. Uchwały zostały przyjęte większością głosów, jedynie w kwestii scaleń pojawiły się problemy.

Radni przyjęli uchwałę dotyczącą wysokości opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi, która uzależniona jest od liczby mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość. Stawka opłaty za odpady komunalne, które odbierane są w sposób selektywny wynosi 20 zł za miesiąc od każdej osoby zamieszkującej nieruchomość, natomiast za śmieci segregowane 7 zł. Na opiekę na bezdomnymi zwierzętami przeznaczono 12 tys. zł

Reklama

 

Cięcia w planach

Radni poprzez stosowną uchwałę udzielili pomocy finansowej powiatowi bielskiemu do kwoty 685 tys. zł z przeznaczeniem na dofinansowanie zadania inwestycyjnego dotyczącego przebudowy drogi powiatowej Mokre – Knorydy - Starowieś - Boćki. Kolejne 31 tys. zł gmina przekaże powiatowi bielskiemu na wykonanie dokumentacji projektowej oraz przebudowę drogi dojazdowej do gruntów rolnych i leśnych, zlokalizowanych na działkach położonych w obrębie Siekluk, w ramach realizacji operacji „Scalenie gruntów wraz z zagospodarowaniem poscaleniowym obiektu Andryjanki – Siekluki”.

Reklama

- Zagospodarowanie poscaleniowe przeprowadzane jest w taki sposób, że nikt nie liczy się ze zdaniem mieszkańców. Nie mamy prawa decydowania o tych drogach. Mieliśmy podpowiadać, miał się konsultować z nami powiat skoro tu mieszkamy, to wiemy lepiej co jest ważne, a urzędnicy próbują nas na siłę uszczęśliwiać nie biorąc pod uwagę naszego zdania w sprawie zagospodarowania. Rada scaleniowa decydowała w sprawie zamian działek, cen gruntów, a w sprawie dróg niby się kontaktowano z nami, ale i tak zrobiono po swojemu. Na początku scalenia mówiono nam, że będziemy mieć wszystkie drogi zrobione, że powiększymy swoje pola i pozbędziemy się szachownicy pól. Gdybyśmy wiedzieli, że tak będzie, to byśmy się na to nie zgodzili. Urząd wybiera drogi a nie my.

Drogi robione są w niewłaściwy sposób. Wywożą podsypkę, która była do tej pory, nawożą nową. Pieniądze były na wszystko, na klasyfikację gruntów, na wypłaty dla osób robiących pomiary, a na drogi zabrakło. Wójt myślał, że jest to dobre dla mieszkańców, niestety mieszkańcy nie są zadowoleni. Do końca maja wszystkie drogi mają być zrobione. Już teraz musimy dokładać pieniądze do jednej drogi, o którą prosiliśmy, żeby w pierwszej kolejności była robiona. Chodzi o dość ważny odcinek drogi ze wsi Siekluki na kolonię w stronę drogi powiatowej, która prowadzi do Żołociek – powiedział Marcin Niewiarowski, mieszkaniec Siekluk.

Reklama

 

Wyszło jak wyszło

- Kwota 31 tys. zł już jest nieaktualna, bo starostwo wynegocjowało drugi przetarg. Poprzednia uchwała była uchwałą zabezpieczającą, aby wykorzystać 161 tys. zł, które miało starostwo. W kwestii scaleń była powołana rada scalenia, projekty były uzgadniane z mieszkańcami. Nie wszystko poszło tak, jakbyśmy sobie życzyli ze względu na szybki czas realizacji. Trzeba poczekać na koniec, żeby zobaczyć jak to wszystko będzie wyglądało, bo w trakcie prac trudno mi cokolwiek oceniać. Mnie mieszkańcy do rady scaleń nie powołali z ramienia gminy, więc jeżeli się zwrócą do mnie, to służę głosem doradczym. Oczekiwania były większe, a realizacja jest trochę mniejsza. Aspiracje budowy dróg są większe, a środki na to są jakie są. Powstanie 38 km dróg, a gdyby nie było scalenia, to nie powstałby ani kilometr. Chcieliśmy zrobić 50 km, ale przetargi poszły jak poszły. Po kolejnych przetargach kwoty oferowane przez wykonawców znacznie przekraczały przeznaczone na to pieniądze i dlatego zakres dróg się zmniejszył. Wyjścia są dwa - albo zrezygnować z zagospodarowania poscaleniowego i nie mieć nic, albo mieć te 38 km – wyjaśnił wójt Stanisław Derehajło.

Reklama

Po 5 latach czekania na scalenie gruntów mieszkańcy wsi Siekluki czują się trochę zawiedzeni. Mieli nadzieję na dobre drogi wokół wsi i dojazdowe do pól. Jednak wraz z upływem czasu ubyło pieniędzy na wszystkie remonty. Ze scaleń są zadowoleni, bo działki zostały połączone i znikła szachownica, natomiast zagospodarowanie poscaleniowe rozczarowało, gdyż musiały nastąpić cięcia w wydatkach na połowę dróg. Nie można mieć wszystkiego, jednak należy się cieszyć, że wartość scalonych działek wzrosła kilkukrotnie, a połowa dróg została wybudowana.

Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama