Na ostatniej sesji rady gminy w Sarnakach dyskutowano m.in. o stanie rowów melioracyjnych i utrzymaniu brzegów rzek. Do tej pory nakłady finansowe na utrzymanie, głównie czyszczenie, tych terenów administrowanych przez Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie było znikome. Okazuje się, że teraz będą jeszcze mniejsze.
Andrzej Urban, z Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie Inspektorat w Łosicach: - Przyznaję, że w ubiegłych latach mieliśmy niskie nakłady na utrzymanie urządzeń melioracyjnych, stąd niewiele udało się zrobić. W ubiegłym roku mieliśmy do dyspozycji na gminę Sarnaki dwie osoby do tych celów. Rok wcześniej – cztery osoby. Niestety w tym roku chyba nikogo nie będziemy mogli oddelegować do prac związanych z czyszczeniem rowów i brzegów rzek, koszeniem trawy i usuwaniem tam bobrowych. Przyznaję też, że inwestycji na gminie Sarnaki nie prowadziliśmy. W tym roku też takich nie będzie. Będą za to jakieś prace konserwatorskie w ramach przetargów. Jakie? Tego inspektor nie powiedział. Ale zwrócił się z apelem. - Prosimy zatem rolników o pomoc. Jeśli mają ochotę, mile widziana będzie ich wszelka praca – koszenie rowów, konserwacja urządzeń melioracyjnych. Chociaż przypomnę, że utrzymanie rowów użytkowych leży w gestii rolników. Obecni na sesji sołtysi mieli pytanie – co z bobrami robiącymi szkody? Najwięcej bobrów w gminie Sarnaki jest na rzeczce Sarence. Aby usunąć tamy bobrowe, zarząd potrzebuje 40 – 50 tysięcy zł. Tych pieniędzy nie ma. - Jest pozwolenie na usuwanie przez nasz inspektorat szkód bobrowych. Zgodę dała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Z tego co się orientujemy, na Sarence jest obecnie około piętnaście tam. Możemy je usuwać, ale nie mamy na to pieniędzy. Dlatego nie wiemy, czy coś będzie robione w tym zakresie. Przypominam też rolnikom, że mogą ubiegać się o odszkodowania za szkody wyrządzone przez bobry – mówił Andrzej Urban. Obecni na sali sołtysi podważyli sprawę odszkodowań, bo – jak powiedział jeden z sołtysów – koledzy składali, ale nic nie dostali. A bobrów przybywa.
Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze