Reklama

Bobry w Sarnakach

07/06/2011 22:00
Na ostatniej sesji rady gminy w Sarnakach dyskutowano m.in. o stanie rowów melioracyjnych i utrzymaniu brzegów rzek. Do tej pory nakłady finansowe na utrzymanie, głównie czyszczenie, tych terenów administrowanych przez Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie było znikome. Okazuje się, że teraz będą jeszcze mniejsze.

          Andrzej Urban, z Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie Inspektorat w Łosicach: - Przyznaję, że w ubiegłych latach mieliśmy niskie nakłady na utrzymanie urządzeń melioracyjnych, stąd niewiele udało się zrobić. W ubiegłym roku mieliśmy do dyspozycji na gminę Sarnaki dwie osoby do tych celów. Rok wcześniej – cztery osoby. Niestety w tym roku chyba nikogo nie będziemy mogli oddelegować do prac związanych z czyszczeniem rowów i brzegów rzek, koszeniem trawy i usuwaniem tam bobrowych. Przyznaję też, że inwestycji na gminie Sarnaki nie prowadziliśmy. W tym roku też takich nie będzie. Będą za to jakieś prace konserwatorskie w ramach przetargów.
          Jakie? Tego inspektor nie powiedział. Ale zwrócił się z apelem.
          - Prosimy zatem rolników o pomoc. Jeśli mają ochotę, mile widziana będzie ich wszelka praca – koszenie rowów, konserwacja urządzeń melioracyjnych. Chociaż przypomnę, że utrzymanie rowów użytkowych leży w gestii rolników.
          Obecni na sesji sołtysi mieli pytanie – co z bobrami robiącymi szkody? Najwięcej bobrów w gminie Sarnaki jest na rzeczce Sarence. Aby usunąć tamy bobrowe, zarząd potrzebuje 40 – 50 tysięcy zł. Tych pieniędzy nie ma.
          - Jest pozwolenie na usuwanie przez nasz inspektorat szkód bobrowych. Zgodę dała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Z tego co się orientujemy, na Sarence jest obecnie około piętnaście tam. Możemy je usuwać, ale nie mamy na to pieniędzy. Dlatego nie wiemy, czy coś będzie robione w tym zakresie. Przypominam też rolnikom, że mogą ubiegać się o odszkodowania za szkody wyrządzone przez bobry – mówił Andrzej Urban.
          Obecni na sali sołtysi podważyli sprawę odszkodowań, bo – jak powiedział jeden z sołtysów – koledzy składali, ale nic nie dostali. A bobrów przybywa.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK

        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama