Reklama

Bezpieczne gospodarstwo w Stadnikach

14/07/2011 11:45
Gospodarstwo Haliny i Franciszka Krzewickich ze Stadnik, w konkursie na najbezpieczniejsze gospodarstwo, którego głównym organizatorem jest KRUS, zajęło trzecie miejsce w województwie. To drugie takie wyróżnienie dla tych gospodarzy.

          Promocja bezpieczeństwa
          Niedawno białostocki oddział KRUS nagrodził gospodarstwa w ramach dziewiątej edycji konkursu "Bezpieczne Gospodarstwo Rolne". Wyróżnienie otrzymały trzy gospodarstwa. Pierwsze miejsce zdobyło gospodarstwo Marii i Jerzego Brzostowskich z Morus koło Krypna, drugie - Danuty i Stefana Lipskich z Chodorówki Nowej koło Suchowoli, trzecie - gospodarstwo Haliny i Franciszka Krzewickich ze Stadnik koło Grodziska. Państwo Krzewiccy podobne wyróżnienie otrzymali 5 lat temu.
          Celem konkursu jest promocja zasad ochrony życia i pracy w gospodarstwach rolnych. Organizatorzy chcą wyłonić i nagrodzić tych gospodarzy, którzy mają własne osiągnięcia we wdrażaniu przeróżnych innowacji. Pod uwagę bierze się m.in.: barierki na schodach, podtynkowe instalacje elektryczne, brak ostrych elementów w infrastrukturze, porządek w obejściu, osłonięte niebezpieczne części maszyn, oznakowane progi itp.
          Konkurs ma charakter ogólnokrajowy i jest organizowany corocznie. Przebiega w trzech etapach: regionalnym, wojewódzkim i centralnym.
          Nasi znowu dobrzy

          Pierwszy etap - regionalny odbył się wiosną, wojewódzki w czerwcu. Okazało się, że obejście pana Franciszka jest jednym z najlepszych. Na co komisja zwracała uwagę?
          - Praktycznie na wszystko. Na schody, balustrady, drzwi, przewody elektryczne, kontakty - to te najważniejsze elementy. Ale przede wszystkim liczył się porządek - mówi pan Franciszek.
          Gospodarstwo laureata jest inne niż większość. Praktycznie nic nie ma na zewnątrz. Maszyny, narzędzia i pozostałe rzeczy codziennego użytku i pracy są pochowane. Wszystko ma swoje miejsce i nic nie stoi na zewnątrz.Pan Franciszek, zapytany czyj to był pomysł, żeby wziąć udział w konkursie, odpowiada:
          - Zaproponowali nam to pracownicy KRUS-u z Siemiatycz, tak jak poprzednim razem.
          A czy spodziewał się, że ponownie zostanie laureatem?
          - Skądże. Człowiek codziennie jest zalatany, nawet nie miał czasu o tym pomyśleć, tylko zajmował się swoimi sprawami - mówi.
          Od udziału w poprzednim konkursie pan Krzewicki zainwestował w gospodarstwo, jak również w bezpieczeństwo. Ma nową oborę na bydło, nowe maszyny, w tym mechanizmy do usuwania obornika i podawania paszy. Utwardził też resztę placu w obejściu. Gospodarstwo wygląda bardzo estetycznie.
          Trzeba więcej główkować

          To wyróżnienie, to dla rolnika ze Stadnik kolejna mobilizacja do pracy. - I satysfakcja z tego, że wykonałem dobrą pracę i ktoś to docenił - odpowiada pan Krzewicki.
          A jak się gospodaruje na wsi?
          - Jak na czas krowy nie wydoisz, to zaraz zapalenie ją chwyci. Całe życie trzeba podporządkować pracy na roli. Tylko młodych do tego jakby coraz mniej. Nie wszyscy chcą przejmować gospodarstwa od rodziców. Poza tym człowiek musi więcej główkować. Kiedyś cena skupu była wszędzie ta sama, a teraz są różne w innych miejscach. Wieziesz coś sprzedać i nie wiesz za ile. A jak sprzedasz tu i dowiesz się, że w innym miejscu więcej dawali, to zadajesz sobie pytanie, dlaczego nie byłem tam? - mówi laureat.
          Laureat prowadzi hodowlę bydła. Ma ok. 27 hektarów ziemi.
          Na zdjęciu pan Franciszek z wnuczką Julią.

          Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama