:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  27°C lekkie zachmurzenie

Zmiany w Turze. Kto uratuje najstarszy klub w regionie?

Piłka nożna, Zmiany Turze uratuje najstarszy regionie - zdjęcie, fotografia

Tegoroczne walne zebranie Bielskiego Klubu Sportowego Tur musiało być wyjątkowe. I nie chodzi tu o to, że zwołano je po raz pierwszy od 4 lat, co jest niezgodne ze statutem klubu, ale o to, że po raz kolejny Tur zostaje bez prezesa. Sytuacji nie poprawili członkowie komisji rewizyjnej, którzy nie stawili się na obrady, przez co zebranie walne rozwiązano.

     Obecnego prezesa, Sergiusza Zinowczyka, to już jednak nie obchodzi, gdyż piastuje to stanowisko  do 10 września. W tym, że kolejne walne będzie tego samego dnia, co ostatni dzień jego kadencji, problemu nie widzi.

     Hossa Tura

    Obecny prezes Tura zwołał długo oczekiwane zebranie walne klubu. „Długo” oznacza całą kadencję obecnego prezesa, czyli 4 lata, które miały się kończyć na początku przyszłego roku. Po spektakularnym awansie wszyscy kibice Tura mieli nadzieję na to, że klub w końcu odbije się i zyska sponsorów, chcących zainwestować w młodych, utalentowanych graczy, którzy właśnie wskoczyli do III ligi. Równie wielkie nadzieje dawał nowy prezes, Zinowczyk, który dla wielu miał być finansowym kołem ratunkowym, zapewniającym nowych fundatorów. Zastrzyk gotówki uzyskał jednak u burmistrza. Pierwszy przelew popłynął jesienią – 250.000 zł na sport i dodatkowe 25.000 zł na promocję. Kolejny zastrzyk gotówki klub uzyskał po nowym roku, a mianowicie 255.000 zł. W sumie tylko w jednym sezonie Tur miał do dyspozycji pół miliona złotych! To są ogromne pieniądze, jak na klub, który jedną nogą był w III lidze, a drugą nadal pozostawał w IV.

     Seria porażek nie tylko na boisku…

     Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy, bo zgodnie z umową pomiędzy burmistrzem a prezesem, drugie pół miliona mieli dołożyć sponsorzy, o których nic nikomu nie wiadomo. Po pewnym czasie kasa się skończyła, a Tur zaczął spadać w dół, aż wrócił na stare śmieci. Kolejny problem - jak wytłumaczyć piłkarzom, których pensja wzrosła parokrotnie, że znowu muszą grać za mniejsze pieniądze? Odpowiedzi postanowił poszukać prezes ponownie u burmistrza, wytyczając sumy o wiele większe niż te, które wyliczył trener Bierżyn, aby utrzymać skład i walczyć o powrót do III ligi. Było chodzenie na sesje, rozmawianie z radnymi, jednak nikt nie był na tyle szalony, by zgodzić się na pomysł wyłożenia grubych tysięcy, przy braku milionów na kluczowe inwestycje miasta. Kolejny plan prezesa to ultimatum – albo kasa (160.000 – 180.000 zł na jedną rundę), albo likwidacja klubu, co zakończyło się porażką.  Już nikt nie chciał powtórzyć tego kosztownego błędu, więc powstał kolejny „dobry” pomysł, a mianowicie przejęcia drużyny przez MOSiR, jednak i on spalił na panewce.

     Ryba psuje się od głowy

     Co prawda burmistrz przyznał 80.000 zł dla Tura na samą rundę jesienną, jednak to już nie ratuje prezesa klubu, ponieważ na zeszłym zebraniu ogłosił swoją kapitulację. W pewien sposób jest to pozytywny przełom, ponieważ w końcu zwołano zebranie walne. Nie wiadomo jak to się stało, że od początku kadencji prezesa nie było walnego, szczególnie gdy statut Bielskiego Klubu sportowego przewiduje jego „zwoływanie najmniej jeden raz w roku”, jednak jakiś postęp we władzach klubu jest.

     A właściwie był, ponieważ Sergiusz Zinowczyk wraz z 4 współpracownikami: Andrzejem Jóźwiukiem, Januszem Klimczukiem, Andrzejem Wasilewskim i Magdaleną Jakimiuk złożyli swoje dymisje z foteli władz klubu. Swoje funkcje przestaną pełnić po 10 września, czyli ich ostatni dzień kadencji będzie dniem, w którym zostanie powtórzone walne zebranie klubu. Jak zapewniał prezes, członkowie komisji rewizyjnej zostali poinformowani wcześniej o terminie spotkania, a mimo to nie stawili się na walne. Dzięki nim owe spotkanie trzeba będzie powtórzyć właśnie 10 września. Co gorsza, jedna z osób komisji przebywa poza terenem kraju, zatem rodzi się realna obawa o to, czy ponownie ona jak i inni członkowie nie zbagatelizują sprawy i znowu nie pojawią się na walnym. Sam termin również budzi niemałe obawy, ponieważ w przypadku ponownego zerwania walnego, w zarządzie zostaną tylko 2 osoby, a mianowicie Piotr Gliwa i Aleksy Olesiuk. Taka sytuacja może całkowicie sparaliżować działania Tura.

     Kogo chce wybrać klub?

     Właśnie rozpoczęły się nerwowe poszukiwania chętnych na zwolnione posady, których jak na lekarstwo. Tur wymaga prawdziwego pasjonata bielskiej piłki, kogoś kto będzie umiał zachęcić duże firmy do sponsoringu klubu, wymyśli nowy plan na klub i co najważniejsze zrobi to w ramach pracy społecznej. Jaka jest dalsza przyszłość Tura? Kto zechce się podjąć ratowania  najstarszego klubu piłkarskiego w regionie? O tym przekonamy się już 10 września.

 BP,

Zmiany w Turze. Kto uratuje najstarszy klub w regionie? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się