:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Notatnik historyczny, Ucieczka getta Notatnik Historyczny - zdjęcie, fotografia
Kurier Podlaski 02/11/2019 10:40
Jerzy Nowicki

2 listopada co roku przypada ważna rocznica w historii Siemiatycz – początku likwidacji w 1942r. przez Niemców getta i wywózki Żydów na zagładę do Treblinki – tragicznego końca historii tutejszej, żyjącej tu od wieków, społeczności żydowskiej.

      Oddajmy głos miejscowemu historykowi Mirosławowi  Leszczakowi, który przed laty napisał:2 listopada 1942 roku (niedziela) przybył do getta znany sadysta, żandarm Rudolf i powiedział: „że niedługo będzie już koniec z z Żydami”. Przewodniczący Judenratu Rozencwajg starał się o wiadomości na ten temat. Dwaj przekupieni Niemcy przyznali, że nastąpi likwidacja getta. Na wieść o tym planie następnego dnia, 3 listopada, doszło do buntu. Wielu Żydów próbowało sforsować druty i uciec. Ponieważ getto było obstawione przez wzmocnione siły żandarmerii, Schutzpolizei oraz posiłki z Bielska Podlaskiego, niewielu tylko Żydom udało się wymknąć. Zginęło wtedy kilkaset osób. Jednak, jak podaje świadek, około 300 Żydom udało się wymknąć poza getto” (w: „Zagłada ludności żydowskiej w Siemiatyczach”, Studia Podlaskie, 1989, tom II, s. 357).

      Wśród tych, którzy zdołali wtedy uciec i otworzyć sobie w ten sposób drogę do ocalenia, była siemiatycka  (z Rynku) rodzina Żółtaków, których syn Sidney (Yehoshua – przyp. MAN) po latach opisał tę ucieczkę w swoich wspomnieniach wydanych w Kanadzie, których fragmenty publikowaliśmy już kilkakrotnie. (“My silent pledge: A Journey of Struggle, Survival and Remembrance”, Sidney J. Zoltak, Miroland (Guernica), Toronto – Buffalo – Lancaster 2013).   .

      Nie przestawałem biec

     „ (….) Wieczorem 1 listopada 1942r. w domu panował niepokój i wszyscy byli mocno poruszeni. Postanowili nie iść spać, czuwać, grając w karty. Z powodu tego, że godzina policyjna zaczynała się o 7 wieczorem, światła były przygaszone a okna zasłonięte. Dzieci miały spać w ubraniach. (…).

      Około 1 w nocy do naszego domu wpadli policjanci żydowscy z getta, aby powiadomić pana Rozencwajga  (którego rodzina kwaterowała w tym samym domu – przyp. MAN), że komendant niemiecki chce się szybko z nim widzieć w swoim biurze. Po spotkaniu pan Rozencwajg wrócił do naszego domu i oznajmił, że komendant polecił wszystkim członkom Judenratu i policji żydowskiej natychmiastowe stawienie się w bramach getta. Zrozumiał, że był to dowód, iż szykowano obławę, od której miała się zacząć likwidacja getta. Pan Rozencwajg powiedział nam, że nie zjawi się ponownie u komendanta i zasugerował, aby wszyscy starali się ratować na własną rękę. Polecił również obecnym przy nim policjantom żydowskim, aby powiadomili swoich sąsiadów i uprzedzili  o tym, co się szykuje.

      Obecni w naszym domu czekali na sygnał. Rodzice obudzili mnie w środku nocy i kazali mi wybiec z domu i biec w kierunku ogrodzenia z drutu kolczastego, które znajdowało się nie dalej niż w odległości 200 m. Mój ojciec, który w getcie był odpowiedzialny za kontrolę stanu ogrodzenia i w razie potrzeby jego reperację, miał ze sobą nożyce do cięcia drutu, którymi zrobił w ogrodzeniu dziury. Przez jedną z nich przepchnął najpierw mnie a potem wydostał się sam. To samo powinna była zrobić moja mama. Była bardzo ciemna noc, godzina druga. Nie wiem, jak to się stało, że mama nie pobiegła za mną i ojcem. Kilka minut później obaj zgubiliśmy się, ja jednak nie przestawałem biec.  Słyszałem tylko odgłosy szybkich kroków innych biegnących (…) . Biegłem zupełnie nie znając kierunku. Zdawałem sobie jednak sprawę, przed czym uciekałem.

      Biegłem szybko, więc dogoniłem osoby, które uciekały przede mną. Nagle znalazłem się obok ciotki Ruchli (Rachel Lisogurski – przyp. MAN), która niosła na rękach Chanale (małą córeczkę – przyp. MAN). Opuściła ją na ziemię, każde z nas wzięło ją za jedną rękę i w ten sposób mogliśmy biec szybciej. Nie znaliśmy konkretnego kierunku. Inni  także byli zdezorientowani, niektórzy mówili sami do siebie.  

       Nagle usłyszeliśmy głosy ludzkie i odgłosy strzałów. Wydaje się, że strażnicy niemieccy SS i policja pomocnicza (generalnie nie było wśród nich Polaków – przyp. MAN)- rozmieszczeni wzdłuż ogrodzenia otworzyli ogień, widząc masę uciekających Żydów. Słyszałem świst pocisków lecących w naszym kierunku. Widziałem też błyski świateł.

      Nie wiem, jak długo i daleko biegliśmy, ale w pewnym momencie znaleźliśmy się w lesie. Schroniliśmy się w nim. Był już prawie brzask. W lesie, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, powitał mnie ojciec. W jakiś sposób dotarł tam przede mną. Objęliśmy się, wycałowali i popłakali, po czym powiedział mi, że był pewny, iż mama wydostała się przez ogrodzenie. Nie znał jednak kierunku, w którym pobiegła. Bał się o nią w milczeniu. Musiał myśleć o swojej zgubionej żonie, o matce,  braciach i ich rodzinach. Przez cały czas naszej tułaczki i ukrywania się, nie pamiętam, abym chociaż raz widział u niego uśmiech.

     W lesie z nami byli wujek Awrum oraz pan Rozencwajg. Po tym, jak zorientowaliśmy się, że już nikt z rodziny do nas nie dołączy,  weszliśmy głębiej w las. Panował w nim głęboki spokój. Z daleka (albo tak mi się wydało) słyszeliśmy odgłosy strzałów. Baliśmy się. Po południu zacząłem odczuwać głód ale nie mówiłem o tym. Nie miałem odwagi. Często później zastanawiałem się, jakie były moje myśli i uczucia, kiedy zostałem wypchnięty przez otwór w ogrodzeniu z drutu kolczastego. Byłem wystarczająco duży i rozwinięty, w książce mojej ciotki przeczytałem jednak (…..), że „ drżałem ze strachu i zimna”. Jestem pewny, że się jej nie skarżyłem. Widziałem ślady pocisków na tle ciemności nocy i biegłem w milczeniu. Wiedziałem jedno - że musimy znaleźć się jak najdalej od strzelających.  To, co mnie niepokoiło, to los matki, w której zawsze miałem ochronę. Czy myślałem wtedy o moich dziadkach mieszkających z nami w getcie, o mojej babci, która była z wujostwem?  Albo o przyjaciołach i kolegach z klasy, którzy byli tak pełni niepokoju, kiedy widzieliśmy się dzień wcześniej? A może zaprzątały mnie wyłącznie myśli o sobie i o tym, jak nie dać się zabić? Każdy scenariusz jest możliwy i być może w mojej głowie kłębiły się naraz wszystkie te myśli.

      Pozostaliśmy w lesie jeszcze przez kilka dni. W tym czasie ojciec ani ja nie wymienialiśmy ze sobą żadnych myśli. Chodziliśmy w milczeniu płacząc w środku. (…) Zapadła decyzja, aby po zmroku wyruszyć w kierunku Grodziska. W tym czasie ojciec postanowił udać się w poszukiwaniu jedzenia. Miał jasną karnację, więc nie miał wyglądu Żyda. Na sobie miał  ubranie, jakie sprzedawał Polakom. Chciał spróbować znaleźć coś dzieciom do jedzenia. Rozdzierająco bolesne dla dorosłych musiało być patrzenie na głodujące dzieci. Byliśmy niedaleko Stacji Kolejowej Siemiatycze. Ojciec znał tam kogoś, kto mieszkał niedaleko i z którym robił wcześniej interesy. Wyszedł rankiem i po godzinie wrócił. Powiedział, że udawał się do osoby, którą chciał spotkać i wtedy natknął się twarzą w twarz na Niemca w mundurze wojskowym. Pozdrowili się i następnie ojciec wrócił do miejsca, w którym ukrywaliśmy się w lesie. Kiedy wreszcie nas odnalazł, był zdyszany i wystraszony.  Udało mu się dostać tylko trochę chleba.

     (…) Nie mieliśmy co jeść a w nocy panowało lodowate zimno. (…)

      Mieli przed sobą, jak się potem okazało, około dwudziestu miesięcy ukrywania się w różnych miejscach, w tym w okolicznych wsiach, u odważnych i pełnych poświęcenia rodzin gospodarzy, dzięki którym cało doczekali końca okupacji niemieckiej. 

  Tłumaczenie z języka angielskiego i opracowanie Marek Antoni Nowicki /fot Siemiatycze 1942/

Reklama

Ucieczka z getta - 1942. Notatnik Historyczny komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Muzyka na imprezy

Przeboje współczesne; piosenki biesiadna; przeboje lat 60. i 70 Poprawiny, chrzciny, imieniny, choinki, bale i inne. Roman Kondraciuk - tel 693..


ODDŁUŻANIE GOSPODARSTW FIRM -

MASZ PROBLEM ZE SPŁATĄ KREDYTÓW? ZAPOŻYCZASZ SIĘ ABY SPŁACAĆ RATY KREDYTÓW HIPOTECZNYCH, LEASINGÓW? POMOŻEMY W ODDŁUŻENIU ! ZAPEWNIMY ODROCZENIE..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"