:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  26°C pochmurno z przejaśnieniami

Sputnik nad Hajnówką

Kino - Film, Sputnik Hajnówką - zdjęcie, fotografia

Sputnik nad Polską to Festiwal Filmów Rosyjskich. Odbywa się od 2007 r., przede wszystkim w Warszawie, ale także dziesiątkach innych polskich miast. Od 5 lat również w Hajnówce. Główną sprawczynią Sputnika nad Hajnówką jest Katarzyna Czurak.

Celem festiwalu jest zaprezentowanie publiczności największych osiągnięć rosyjskiej kinematografii. W Rosji najlepsze polskie filmy prezentuje się na podobnym festiwalu Wisła.

Tegoroczny Sputnik wystartował w Warszawie w listopadzie 2017, okrąży 40 miast w Polsce i wyląduje w marcu 2018 r.

3 i 4 lutego 2018 r. Sputnik leciał nad Hajnówką. Seanse odbywały się w Hajnowskim Domu Kultury. Tym razem był to film „Dama Pikowa” w reżyserii Pawła Łungina oraz „Arytmia” Borisa Chlebnikowa. Kto nie widział, niech żałuje.

Organizatorem Sputnika nad Hajnówką jest Stowarzyszenie "Metamorphosis" z Katarzyną Czurak na czele i Hajnowski Dom Kultury. Stowarzyszenie "Metamorphosis" wspiera również nieformalna grupa „Dziewczyny z coolturą”, ta sama, która organizowała ”Dechy”, „Sobotnie potańcówki”.

Rościsław Kuncewicz, dyrektor Hajnowskiego Domu Kultury, od początku był bardzo przychylny festiwalowi Sputnik nad Hajnówką.

- Dziękuję, że przyszliście – zwrócił się do widzów Sputnika Rościsław Kuncewicz. - Chociaż nie za dużo, ale przyszli ludzie, którzy chcą obejrzeć najlepsze filmy kina rosyjskiego.

- Dziękuję, że państwo doceniają imprezy tego typu w naszym mieście – powiedziała Katarzyna Czurak, inicjatorka Sputnika nad Hajnówką.

- Wszystko zaczęło się od tego, że byłam z mężem na Sputniku w Białystoku. Spodobało się – opowiada Katarzyna Czurak. - Pomyślałam, że jeśli można w Białymstoku, to czemu takie filmy nie przyjadą do Hajnówki? Przeczytałam nazwy miast, które są realizatorami Sputnika, na liście zobaczyłam Michałowo i to pobudziło do działania. Jednak mała miejscowość, a ma Sputnika. Nawiązaliśmy kontakt z panią dyrektor festiwalu i tak się zaczęło. Przez te 5 lat zobaczyliśmy już kilkanaście dobrych filmów, sporo ludzi się przewinęło. Po projekcjach zawsze zostają jakieś emocje, którymi się dzielimy. Pomyśleliśmy, że może w tym roku spotkamy się po projekcji, coś na kształt dyskusyjnych klubów filmowych. Z obecnymi tutaj Ewą Moroz - Keczyńską i Anią Antypiuk - Plewą tworzymy nieformalną grupę „Dziewczyny z coolturą” i naszym marzeniem jest, żeby w Hajnówce Dyskusyjny Klub Filmowy powstał. Zobaczymy, co na to dyrekcja Hajnowskiego Domu Kultury, ale jeśli się uda, będziemy się spotykali częściej.

Kino rosyjskie nie jest kinem łatwym. Zdecydowanie różni się od produkcji amerykańskich, do których już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Nie jest też reklamowane w telewizji. Być może dlatego sala nie pękała w szwach.

Dyskusję po filmie poprowadził Mirosław Miniszewski, artysta fotograf i filozof. – Cieszę się, że mogę wziąć udział w przedsięwzięciu wydobywania kultury filmowej w Polsce – stwierdził Mirosław Miniszewski. - Kultura filmowa w Polsce jakaś istnieje, ale w obiegu kinowym to jest 10% wartościowej produkcji światowej, a i tak filmy, które się sprzedają nie wystarczyłyby kinom na utrzymanie się. Znam dyrektorkę kin Helios, mówiła, że gdyby nie popcorn, to w ogóle kin w Polsce nie byłoby, bo popcorn daje 80% dochodów kina. Z tego, co wiem, z biletu, który kosztuje 25 zł, dla kina zostaje 4 - 5 zł. To się w głowie nie mieści. Poza dużymi festiwalami, gdzie można pojechać i zobaczyć coś spoza głównego obiegu, jest dość ciężko, trzeba oglądać w internecie. Jednak oglądanie filmów na komputerze to nie ten klimat.

W ramach Sputnika nad Hajnówką odbyło się także spotkanie z reżyserem i podróżnikiem Markiem Włodzimirowem oraz z Maciejem Niewińskim z Bielska Podlaskiego. Widzowie mieli okazję zobaczyć reportaż Marka Włodzimirowa z wyprawy nad jezioro Bajkał.

- Wspaniała inicjatywa – pochwalił Sputnik nad Hajnówką Marek Włodzimirow. - Bielsk Podlaski może tylko pozazdrościć tego, co tutaj macie. Nie zapominajcie o tym. Pokażemy dzisiaj w zasadzie wspomnienia z wakacji, ale wewnętrzne. Nigdy nie myśleliśmy, żeby ten film gdziekolwiek pokazywać. To jest pierwszy i ostatni pokaz tego filmu. Film nie jest stylizowany, stąd zobaczycie większą wartość dokumentalną. Jak to wyglądało? Pojechaliśmy koleją transsyberyjską przez Irkuck do Ułan Ude. Tam wysiedliśmy i kręciliśmy się dookoła jeziora Bajkał. To było marzenie – zobaczyć dziką, niezniszczoną przemysłem przyrodę, w miarę naturalną. Nie mieliśmy wielkiego planu na tę wyprawę, po prostu takie poszwendanie się. Film jest właśnie szwendaniem się po tej okolicy.

Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot Andrzej Janiuk

Sputnik nad Hajnówką komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się