:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

"Proszę mi tu nie jęczeć" - czyli spotkanie z ministrem

Administracja, Proszę jęczeć czyli spotkanie ministrem - zdjęcie, fotografia
Kurier Podlaski 05/09/2019 11:10
Jerzy Nowicki

22 sierpnia w Łosicach znów gościł minister środowiska Henryk Kowalczyk. Zgodnie z programem spotkania mówił o programach "Czyste powietrze", "Mój prąd", "AgroEnergia". Głównym tematem jednak był problem zaprzątający głowy (i nosy) mieszkańców gminy, czyli kurniki. Pojawiły się głosy, "by już skończyć z tymi kurnikami, myśmy przyszli tu się czegoś dowiedzieć..." Tych jednak było niewiele. Oprócz kurników mówiono o odszkodowaniach za szkody wyrządzone przez dziki i bobry.

        W lutym bieżącego roku sala w Łosickim Domu Kultury pękała w szwach, tym razem na spotkanie przyszło ok. 60 osób. Kowalczyk zażartował, że "chyba rozwiązał problem". Niestety, "nawet nie w połowie" jak odpowiedzieli zebrani. Przede wszystkim mieli pretensje o ustawę antyodorową, która ustala odległość kurników od budynków mieszkalnych na 500 m, a która, jak obiecał na lutowym spotkaniu, miała być wprowadzona w lipcu br. Jej brak minister tłumaczył protestami izb rolniczych i jak mówił - ma nadzieję, że będzie jedną z pierwszych ustaw sejmu nowej kadencji. Nadzieje ministra nie przekonały mieszkańców. Komentowali, że nawet w tej kadencji sejm, gdyby chciał, mógłby zająć się te-matem:

        - Nawet gdybyście nocą mieli głosować. Dlaczego posłowie pracują tylko dwa dni w tygodniu? My pracujemy znacznie więcej, po 12 godzin na dobę codziennie i nie za takie pieniądze.

        Poruszano inne kwestie. Kowalczyk mówił o badaniach wykonywanych do ustawy antyodorowej:

        - Ustawa przewiduje rozporządzeniem normy emisyjne związków chemicznych. Minimalna odległość nie jest jedynym kryterium. Kupujemy mobilne stacje pomiaru jakości powietrza, będziemy to badać. Nawet jeśli będzie zachowana minimalna bezpieczna odległość, to wcale nie oznacza, że potem ktoś będzie zwolniony z ograniczania emisji związków chemicznych. Też, być może, będzie wykluczać takie inwestycje - uspokajał.

        - A badanie mikroorganizmów - zapytała jedna z mieszkanek, jak się potem okazało zawodowo zajmująca się tego typu badaniami. - Ustawa antyodorowa te badania pomija. Mikroorganizmy to realne zagrożenie.

        Wg ministra Kowalczyka "to jest niemierzalne". I uciął dyskusję zapraszając mieszkankę do zespołu ekspertów.

        Piotr Pawłowski z "Zielonych Niemojek" pytał kto może być stroną w postępowaniu na temat lokalizacji inwestycji, co zmieni ustawa antyodorowa.

        - Stroną będzie mogła być osoba będąca "w strefie oddziaływania inwestycji", czyli może to być i 1.000 m. Na pewno w promieniu 100 m każdy będzie stroną - odpowiedział Kowalczyk.

        Mieszkańcy obecni na lutowym spotkaniu zapytali o kwestie wtedy podnoszone:

        - Poruszany był temat po-datku dla przedsiębiorców kurnikarzy, miał pan rozmawiać z ministrem finansów. Czy coś w tym temacie wiadomo - pytał Jerzy Waszkiewicz, również przedstawiciel Stowarzyszenia "Zielone Niemojki". - Druga sprawa - dostał pan raport od naszego lokalnego lekarza, rzetelnie skonstruowany, w którym udokumentował szkodliwy wpływ działalności kurników przemysłowych na powietrze i glebę. Czy zajął się pan tym raportem?

        Kowalczyk zapewnił, że rozmawiał z ministrem finansów: - W przyszłym roku będzie nowe podejście podatkowe, również do specjalnych działów produkcji rolnej.

        Raport zaś "przekazał fachowcom, którzy się nim zajmują":

        - Trzeba to zweryfikować na rzeczywistych wartościach, opomiarować - mówił minister. Przypomnijmy - mija już pół roku kiedy "fachowcy się nim zajmują". W raporcie m.in. były informacje o praktykach wylewania ścieków do Tocznej rowem melioracyjnym.

        Waszkiewicz mówił też o opieszałości, jeśli nie zupełnej bezczynności, instytucji kontrolnych.

        Minister Kowalczyk opóźnienia tłumaczył odwołaniem szefów inspektoratów ochrony środowiska w Warszawie i Mińsku Mazowieckim. Potwierdził fakty chociażby uprzedzania hodowców drobiu o kontroli, "łagodności" tych kontroli. Zapewnił, że teraz na pewno wszystko się zmieni. Szkoda, że pomimo konkretnych sygnałów już pół roku temu nie podjął decyzji o wysłaniu kontroli do gminy Łosice, na przykład z ministerstwa. Teraz też sugerował mieszkańcom ponowne składanie wniosków. I kolejne czekanie na interwencję.

 

        Na spotkaniu była delegacja gminy Sarnaki, gdzie również powoli wchodzą inwestycje drobiarskie, po-wstać ma także kilka chlewni. Głos zabrała Małgorzata Korbut:

        - Dlaczego regionalna dyrekcja ochrony środowiska, wydając postanowienia, nie zwraca uwagi na żadne wątpliwości? Sanepid wydaje też wszystkie postanowienia pozytywne. Nikt nie ma zastrzeżeń że instalacja powstaje w parku krajobrazowym, że to obszar Natury 2000? Dlaczego wydania decyzji środowiskowej nie można zaskarżyć do żadnego organu?

        - W parku nie zabrania się działalności gospodarczej i przyrodniczej. Nie ma jako takich zakazów, o ile znacząco nie wpływają negatywnie na środowisko przyrodnicze. Rozumiem, że chlewnia to dla państwa uciążliwość, ale zwierzętom i środowisku przyrodniczemu to nie przeszkadza - nonszalancko odpowiadała Dorota Starczewska naczelnik Wydziału Spraw Terenowych w Siedlcach RDOŚ w Warszawie.

        - A człowiek nie jest elementem środowiska?! Druga sprawa - raport przedstawia inwestor. On za to płaci. Czy ktoś kontroluje ten raport? Jeżeli do państwa wpływa karta informacyjna przedsięwzięcia, gdzie jest napisane, że inwentaryzacja przyrodnicza była robiona w listopadzie, grudniu, czy styczniu, to ktoś to sprawdza? Tak wszystkie karty kle-piecie?! Powiem, że miałam lepszy przypadek - w 2013 roku przy biogazowni inwentaryzacja była zrobiona na podstawie internetu...

        Mieszkańcy podnosili też temat szkód w uprawach, spowodowanych przez dziki czy bobry:

        - Dziki jak ryły tak ryją, kukurydza już jest zniszczona. Druga sprawa - walka z ASF, jak te chore dziki łażą po kukurydzy, to potem pasza z wirusem jest. Ziemniaki tak samo. Co z tego, że mam posadzone, jak muszę iść do sklepu i kupić, bo dziki wszystko zryły.

        Kowalczyk wspomniał o tegorocznych rekordowych odstrzałach dzików, ale tematu nie chciał rozwijać:

        - O szczegółach w styczniu zacząłem mówić, to pamiętacie co było. Zaraz możemy sprowadzić grupy ekologów co będą blokować odstrzały. A jeśli chodzi o odszkodowania - musicie iść do kół łowieckich.

        - A gdzie ich szukać?! W dzień dziki nie chodzą, a nocą myśliwi mówią, że nie będą dzików szukać. Poza tym koła łowieckie mówią, że nie mają pieniędzy.

        - Proszę mi tak nie jęczeć (sic!), że nie mają pieniędzy - przerwał Kowalczyk. - Mają. Są stosowne na to przepisy i proszę od nich wymagać.

        I przypomniał procedury zgłaszania szkody:

        - Zgłaszamy do koła łowieckiego szkodę, jeśli nie wiemy gdzie jest koło, to gmina wie na pewno, kto dzierżawi dany obwód łowiecki. Koło szacuje szkodę. Wiosną zmienialiśmy ustawę upoważniając pracownika ODR do udziału w szacowaniu szkody. Jeśli nie podoba się państwu odszkodowanie można się odwołać. W komisji odwoławczej uczestniczy nadleśniczy, członek izby rolniczej. Jeśli i to się nie podoba można iść do sądu.

        Mieszkaniec gminy Kornica mówił o szkodach wyrządzonych przez bobry:

        - Wyjadły mi 40 ary lasu, 49 sztuk grubych drzew wycięły, poza tym sadzonki. Dostałem odszkodowanie - 490 zł. Odstrzelić tych bobrów nie można?

        - Skarb państwa nie odpowiada za szkody utracone, czyli nie możemy zakładać, że drzewo rośnie 80 lat i jaką wtedy będzie miało wartość. Płacimy za szkodę tu i teraz. Poza tym te drzewa duże ścięte pan spożytkował. W siedleckim jest prawie 500 bobrów do odstrzału, dla terenu z najwyższymi szkodami, określanymi ilością wniosków o odszkodowania. Z gminy Kornica było niewiele zgłoszeń - mówiła Starczewska.

        Rolnicy krytykowali też biurokrację, wielu stron do wypełnienia we wnioskach o dopłaty. Minister powie-dział, że wynika to z przepisów unijnych, ale obiecał zmiany:

        - My to robimy dopiero trzy lata i już nie musi pan wozić ze sobą prawa jazdy (sic!), nie musi pan wozić ze sobą dowodu rejestracyjnego, a za 5 lat samochód przez internet pan zarejestruje.

        - Ale teraz trzy razy muszę przyjeżdżać do urzędu, by wniosek zrobić - skomentował mieszkaniec.

        A gwoli informacji - prawo jazdy nadal musimy ze sobą wozić...

        Anna Kondraciuk, fot. ak

Reklama

"Proszę mi tu nie jęczeć" - czyli spotkanie z ministrem komentarze opinie

  • gość 2019-09-06 22:33:51

    Ble ble pisowskie pieprzenie u nas jest kurnik praktycznie w centrum miasteczka smierdzi jak cholera wszystkie skargi i odwołania sa praktycznie umarzane jak tylko wpłyną do wośp albo ochrony środ. a straż miejska najlepiej by nie przyjeżdzała bo śmierdzi.Ja i sąsiedzi płacimy każdy z osobna 10 razy wyższe podatki ok kużacza ale on jest kryty przez pisiorów....tylko prosze mi wytłumaczyć facet nie ma praktycznie ziemi ma za to 30 tys kur to rolnik czy przedsiębiorca?

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

ODDŁUŻANIE GOSPODARSTW FIRM -

MASZ PROBLEM ZE SPŁATĄ KREDYTÓW? ZAPOŻYCZASZ SIĘ ABY SPŁACAĆ RATY KREDYTÓW HIPOTECZNYCH, LEASINGÓW? POMOŻEMY W ODDŁUŻENIU ! ZAPEWNIMY ODROCZENIE..


Wynajmę lokal 35m2, rondo

Lokal 35m2 do wynajęcia. W lokalu od kilkunastu lat mieścił się salon fryzjerski, obecnie na wypowiedzeniu. Bezpośrednio obok salon kosmetyczny...


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"