:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  10°C bezchmurnie

Prawdziwe oblicze siemiatyckich sfinksów. Czego o nich nie wiemy?

Ludzie  - pasje i problemy, Prawdziwe oblicze siemiatyckich sfinksów Czego wiemy - zdjęcie, fotografia

Trwa renowacja siemiatyckich sfinksów. Za prace odpowiada toruńska firma Renova Konserwacja Zabytków Mariusza Gumińskiego. - Wielu ludzi przechodziło i pytało dlaczego wszystko tak długo trwa, ale nie możemy niczego przyspieszyć. Prace wymagają ogromnej ostrożności. Przede wszystkim chodzi o to, aby nie zaszkodzić pomnikom – mówi Barbara Ćwiklińska. Ona i jej mąż kolejny już tydzień starają się przywrócić dawną świetność zabytkom.

   – Jak długo zajmujecie się Państwo odnawianiem tego typu obiektów?

     M.G.: Odnawianie to może nie jest do końca precyzyjne określenie.

     – Wyjaśnijmy zatem podstawowe terminy: czym jest renowacja i konserwacja?

    B.Ć.: W Polsce „renowację” i „konserwację” najczęściej stosuje się zamiennie, natomiast nie jest to do końca to samo. Konserwacja zakłada głównie zachowanie zabytku w stanie, takim jaki był, a renowacja zapewnia przywrócenie zabytkowi wartości estetycznej oraz często doprowadzenie go do stanu pierwotnego.

     M.G.: Firma istnieje od dwóch lat, jako nasza działalność. Wcześniej pracowaliśmy w innych firmach, Basia kończyła też sześcioletnie studia konserwatorskie w Toruniu, więc to dodatkowa praktyka. Natomiast ja odpowiadam za prowadzenie całej działalności i również pracuję na obiektach.

       – Z jakich etapów składają się prace renowacyjne sfinksów?

      B.Ć.: W tym konkretnym przypadku największym problemem jest oczyszczenie obiektu. Przyjechaliśmy tutaj 2 tygodnie przed pracami, żeby ocenić wygląd i zdezynfekować pomniki. Okazało się, że rosną na nich porosty, a nawet mlecz. Najtrudniejsze było pozbycie się warstwy wierzchniej tak, żeby nie uszkodzić oryginalnego piaskowca pod spodem. Był taki moment, że zdjęliśmy jej już bardzo dużo i bardzo dużo jeszcze zostało. Dlatego wyglądało to tak, jakbyśmy nic nie zrobili. Oczyszczanie stanowi 80% pracy, dlatego że biedne sfinksy mimo tego, że tak strasznie obrywały podczas wojny, były zrekonstruowane w latach 70., z tego okresu jest sporo uzupełnień. Natomiast w późniejszych latach można powiedzieć, że były „doraźnie naprawiane” różnymi cementowymi zaprawami. Niestety, trzeba było to wszystko usunąć, bo wpływało to bardzo negatywnie na stan kamienia. Kiedy już to zrobimy, przejdziemy do wzmacniania kamienia, który jest bardzo słaby i osypuje się. Do tego mamy specjalne impregnaty. Następnie uzupełnimy wszystkie braki: szczelinki, odkruszone nosy itd. Spróbujemy popracować z farbami, ukryć nasze uzupełnienia tak, żeby nie rzucały się w oczy. Na koniec przeprowadzimy hydrofobizację, czyli uodpornimy kamień na działanie wody tak, żeby dalej nie niszczał. Widać też, że mieszkańcy są zainteresowani pracami. Wielu ludzi przechodziło i pytało dlaczego wszystko tak długo trwa, ale nie możemy niczego przyspieszyć. Prace wymagają ogromnej ostrożności. Przede wszystkim chodzi o to, aby nie zaszkodzić pomnikom.

 

     – W jakim stopniu poprzednie, nazwijmy je amatorskimi pracami naprawczymi, zaszkodziły sfinksom?

      B.Ć.: Cóż, zaszkodziły, bo o ile te rekonstrukcje w latach 70. były zrobione jak najbardziej poprawnie, to dla kamienia naturalnego takie szczelne zaprawy cementowe, mocniejsze niż sam kamień, są zawsze bardzo destrukcyjne. W tym przypadku kamień pod spodem jest rzeczywiście bardzo osłabiony, osypuje się. Jest też zasolony, bo z cementu przenikają do kamienia różne szkodliwe substancje, które będziemy musieli wyekstrahować [przyp. wyodrębnić za pomocą rozpuszczalników.] Jest zaplamiony, spękany, w niektórych miejscach widać, że odkruszają się całe fragmenty. Wcześniejsze naprawy zaszkodziły dość mocno, ale wiemy, że nikt nie miał złych intencji, tak bywa. Na szczęście wszystko jest do odwrócenia.

    - Jakich środków używają Państwo podczas prac?

     M.G.: Mamy tu materiały przeznaczone konkretnie do danego kamienia, w tym wypadku do piaskowca. Bywa, że sami robimy zaprawy dobierając ich skład, ale najczęściej korzystamy z gotowych środków dostępnych dla specjalistycznych firm konserwatorskich, które mają odpowiednie certyfikaty.

     – Przed rozpoczęciem prac poszukiwali Państwo informacji nt. tych sfinksów. Czego się Państwo o nich dowiedzieli i gdzie szukali?

      M.G.: Jeżeli chodzi o samą historię, to przybliżoną datą powstania pomników jest 1777 r., kiedy powstawał pałac [przyp. Księżnej Anny Jabłonowskiej], natomiast stuprocentowego potwierdzenia nie ma. Na razie mieliśmy do dyspozycji kilka tytułów z literatury odnośnie historii Siemiatycz, m.in. publikację pani Misztal, która pisała pracę doktorską na Uniwersytecie Śląskim, na bazie tej historii [przyp. Antonina Chorobińska-Misztal]. W każdej z publikacji jest tylko wspomnienie o tym, że sfinksy są przed pałacem. Nie ma ich dokładnego opisu ani podanej osoby, która je wykonała. W latach 1961–1969 sfinksy przechodziły prace rekonstrukcyjne. Prawdopodobnie w Białymstoku, bo stamtąd pochodzi karta ewidencyjna. Cały czas jesteśmy w kontakcie z wojewódzkim konserwatorem zabytków i staramy się uzyskać dokumentację z prac rekonstrukcyjnych. To trwa, bo przeszukanie archiwów trochę zajmuje.

      B.Ć.: Tak naprawdę więcej dowiedzieliśmy się o samym pałacu i całym założeniu urbanistycznym. Byliśmy bardzo zdziwieni, że nie zachowały się żadne obrazy, ryciny dotyczące pałacu. Co jest bardzo dziwne, zwłaszcza że był to naprawdę duży, bogaty ośrodek. Przyjeżdżała tu masa znanych postaci historycznych i nigdzie nic się nie zachowało. To dla nas pewne źródło frustracji, bo bardzo chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej.

     M.G: Jest jedna prawdopodobna rycina, pochodząca ze zbiorów Szymona Bogumiła Zuga, która została użyta w jednej z publikacji, do których dotarliśmy. Natomiast nie jest to potwierdzone.

     B.Ć.: Nie skończyliśmy jeszcze poszukiwań więc może jeszcze czegoś się dowiemy.

     - Czy pomniki stały w tym samym miejscu co teraz?

     M.G.: Nie. W dokumentacji jest informacja, że sfinksy stoją na postumentach z piaskowca, potem rzeźbionych tumbach. Całość stoi na niższym poziomie, na cokole, który miał być zrobiony z cegieł i otynkowany. Natomiast jest zbudowany z betonu, co świadczy o tym, że sfinksy zostały przeniesione.

     - Gdzie mogły stać wcześniej?

      M.G: Oglądając zdjęcia podejrzewam, że stały bliżej ul. Legionów Piłsudskiego. Wcześniej nie było tej ulicy i mogły stać gdzieś w tym miejscu. Wyglądałoby to podobnie jak w przypadku pałacu w Kocku, gdzie był ten sam architekt, a posiadłość również należała do Anny Jabłonowskiej. Przeglądając archiwa dowiedzieliśmy się, że przed tamtejszym pałacem również stały dwa sfinksy. Z tego co wiem pozostałości po nich znajdują się obecnie w parku przy całym założeniu pałacowym. Rzeczywiście znajduje się tam bardzo duży ogród. Patrząc na to, że budynek siemiatyckiego starostwa stoi bliżej niż stał kiedyś pałac, a sfinksy tworzyły bramę, mogłoby się to pokrywać z tą odległością.

     – Czy wiadomo dlaczego przed pałacem stały sfinksy, a nie np. lwy?

     B.Ć.: Całe założenie było w stylu klasycystycznym, projektowane przez Szymona Bogumiła Zuga. To właściwie do niego pasuje, cała ta stylistyka, wzorowana na starożytności, a w tamtych czasach przewija się moda na Egipt. Jest przecież legenda o tym, że księżna była w Egipcie, zobaczyła sfinksy i tak się zachwyciła, że musiała mieć swoje.

     - Jak oceniają Państwo wartość oryginalnej części pomników?

      M.G.: Jest bardzo ładnie wyrzeźbiona, widać anatomiczne elementy, zarys sylwetki i mięśnie. Kamień oddaje w pewien sposób to, że miał to być organizm. Wtórne elementy czy głowy zostały wykonane już z mniejszym kunsztem. Oryginalne elementy są faktycznie wysokiej klasy.

     - Jaką częścią całego pomnika są elementy dorabiane a jaką oryginalne?

       M.G.: Główna część, która się zachowała, i to też nie w idealnym stanie, to korpusy sfinksów, razem z płytą górną, na której one stoją. Natomiast podejrzewamy, że postumenty zostały wymienione. Kiedy porównywaliśmy zdjęcia, wyglądały na bardzo zniszczone, były inne, a te tutaj, po usunięciu warstw cementu, są w zasadzie w dobrym stanie. Myślę, że część tej tumby to też wtórny element i wiadomo, że płyta betonowa  również jest wtórna. Gdybym miał określić procentowo ile jest oryginalnej substancji, to może byłoby to 40%.

      – Jak opady deszczu wpływają na prace?

        B.Ć.: Na razie nam nie przeszkadzają, bo jesteśmy na etapie mycia, więc czasami nas tylko przegoni, ale technologicznie nie jest w żaden sposób szkodliwy. Jeśli moglibyśmy zamówić pogodę, to tak za dwa tygodnie raczej słoneczną.

       – Jak długo jeszcze potrwają prace?

       M.G.: Według umowy termin to koniec sierpnia i będziemy starali się do tego czasu skończyć. Zaskoczył nas stopień wymaganych napraw, których nie było wcześniej widać i chociażby płyta betonowa, której nie było w dokumentacji.

       B.Ć.: Mamy pewną niespodziankę w postaci tego, że dłuższe boki pomnika są częściowo z płyt betonowych, które bardzo chcielibyśmy wymienić na piaskowiec, bo oryginalnie był to piaskowiec. Z tym betonem trzeba byłoby coś zrobić, ale to jest jedna z takich niespodzianek, które zawsze wychodzą w trakcie prac. Zawsze jest coś, czego się nie spodziewamy, co wychodzi po oczyszczeniu. Także na niespodzianki trzeba być zawsze przygotowanym.

       Eleni Kryńska, fot EK

        Faktycznie, oprócz wzmianek, trudno znaleźć coś więcej nt. sfinksów. Wspominają o nich Michał Baliński i Tymoteusz Lipiński w książce „Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana przez Michała Balińskiego i Tymoteusza Lipińskiego”, pochodzącej z XIX w. Prawdopodobnie podczas bitwy w 1863r. sfinksy straciły oryginalne głowy i szyje. od tamtego czasu, jeden z najcenniejszych zabytków miasta rujnowały nie tylko upływ czasu, ale i warunki atmosferyczne, okoliczne ptaki, a nawet miejscowi wandale, którzy bazgrali po pomnikach farbą. Miejmy nadzieję, że na jednej renowacji się nie skończy, a władze starostwa będą kontynuowały dbanie o dobry stan pomników w przyszłych latach. Tak żeby niemi świadkowie historii, przetrwali  kolejne wieki./Eleni Kryńska/

 

Poniżej na zdjęciu  pozostałości po bramie pałacowej i  sfinksach podczas budowy biurowca w latach 60. XX wieku, fot Antoni Nowicki

Prawdziwe oblicze siemiatyckich sfinksów. Czego o nich nie wiemy? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się