:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  13°C słabe opady deszczu

Mam pomysł na tę gminę

Wybory samorządowe 2018, pomysł gminę - zdjęcie, fotografia

Aldona Skirgiełło ma 41 lat. Urodziła się w Warszawie, w niej też spędziła dużą część swojego życia, ale jak sama mówi miasto ją przytłaczało i nie pozwalało się odnaleźć. Istotnym elementem jej biografii jest też 8-letni okres emigracji w Anglii, do której wyjechała w celu zdobycia pieniędzy na realizację marzenia, jakim było posiadanie gospodarstwa rolnego i hodowla koni. Kilka lat temu sprowadziła się na Podlasie.

         Zamieszkała we wsi Wyczółki, w gm. Nurzec-Stacja i wspólnie z mężem Anglikiem zajęła się hodowlą tradycyjnych koni cygańskich oraz prowadzeniem gospodarstwa agroturystycznego. Gospodarstwo się rozrastało i z czasem areał w Wyczółkach stał się za ciasny. Wkrótce polsko-angielskie małżeństwo przeniosło się wraz ze swoim dobytkiem do pobliskiej wsi Stołbce, również w gm. Nurzec, na kilkunastohektarową powierzchnię. Niespełna rok temu moja rozmówczyni owdowiała. I choć agroturystyką już się nie zajmuje, do dziś jednak mieszka „na Stołbcach” (jak się powszechnie mawia w tamtych okolicach) i w dalszym ciągu zajmuje się hodowlą tradycyjnych koni cygańskich. Tematem mojej rozmowy nie będzie jednak miłość do koni, a zdeklarowany zamiar pani Aldony ubiegania się w najbliższych wyborach samorządowych o stanowisko wójta gminy Nurzec-Stacja.

      

        - Proszę powiedzieć kilka słów o sobie.

       - Korzenie mojej rodziny sięgają Litwy i terenów obecnej Białorusi. Jestem drugim pokoleniem urodzonym po zachodniej stronie Bugu, moja prababcia przyjechała na repatriacje przed wojną, jako wdowa z trojgiem dzieci. Najpierw do Poznania, później do Łodzi, a potem do Warszawy, gdzie zastała moich przodków wojna. Moja mama urodziła się w Warszawie, ja też. Odkąd jednak pamiętam ciągnęło mnie na wieś, w mieście się dusiłam. Moim marzeniem było posiadanie własnego gospodarstwa. Z myślą o zarobieniu na nie wyjechałam do Anglii. Spędziłam tam ponad 8 lat. W tym czasie m.in. prowadziłam stadninę koni. Z wykształcenia jestem hipologiem. Przez kilkanaście lat pracowałam jako jeździec zawodowy na Służewcu. Kiedy podjęłam decyzję o powrocie do Polski, wiedziałam, że nie chcę wracać do miasta.

        - Czy ma pani jakieś doświadczenie w działalności samorządowej lub chociaż społecznej?

        - Nie.

        - Skąd zatem pomysł, by kandydować na wójta?

        - Dużo rozmawiam z ludźmi mieszkającymi na tym terenie i uważnie ich słucham. Słyszę częste głosy niezadowolenia z obecnych władz, że nic nie robią. Jeśli robią drogi, to nie tam gdzie potrzeba. I dlatego doszłam do wniosku, że trzeba byłoby spróbować kandydować i coś wreszcie zrobić w tej gminie. Turystycznie jesteśmy czarną dziurą pomiędzy Mielnikiem a Białowieżą czy nawet Czeremchą, bo taka Czeremcha ma fantastyczne festiwale i wydarzenia. U nas też można byłoby zrobić coś równie interesującego, bo potencjał tych terenów jest niesamowity, ale zupełnie niewykorzystany. Pomyślałam, że dzięki świeżemu spojrzeniu, trochę też zachodniemu, mogę tu coś zdziałać.

      - Jak długo mieszka pani w gminie?

      - Niedługo miną 4 lata.

       - To chyba niewiele, by mieć wystarczająco dobre rozeznanie na temat mieszańców i ich problemów?  

       - Proszę mi wierzyć, że wystarczająco dużo. Podstawową sprawą jest słuchać ludzi i mieć z nimi dobry kontakt.

       - W jednym z haseł swojego programu wyborczego, który trafił już w ręce mieszkańców gminy w formie ulotek, pisze pani o utworzeniu nowych miejsc pracy.

       - By to osiągnąć, trzeba przyciągnąć jakiegoś inwestora.

        - Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Obecnie urzędujący wójt używał tego hasła, przekonując do swojej kandydatury, zarówno w ostatniej kampanii wyborczej, jak i poprzedniej. I z realizacją jak widać najlepiej nie jest.  

        - Doskonale to wiem, ale jestem człowiekiem dużej wiary i wierzę w to, że jest to możliwe. Sporo mam kontaktów wśród ludzi biznesu, więc nie powinno być z tym problemu. Poza tym muszę zrobić konsultację społeczną, żeby mieć rozeznanie i wiedzieć, czego ludzie potrzebują, gdzie byłoby to zapotrzebowanie na pracowników, jak by to wyglądało od strony zapotrzebowania na pracodawcę. Przecież nie ma sensu ściągać firmy IT, jeśli nikt nie umie obsługiwać serwerów. Chodzi o to, żeby się wgrać w to, czego ludzie potrzebują.

        - Ale jeśli mówi pani, że zna specyfikę lokalnego środowiska, to powinna pani chyba już mieć to rozeznanie i wiedzieć chociażby w stronę jakiej dziedziny gospodarki czy jakiej gałęzi przemysłu to zapotrzebowanie zmierza.

        - I mam pomysł, są poczynione pewne kroki, działania, szkice, ale na razie zachowam to dla siebie, a o szczegółach poinformuję mieszkańców gminy bliżej wyborów.

        - Pani program wyborczy obejmuje również postulat rozwoju turystycznego. Jakieś konkrety?

        - Ludzie są tym zainteresowani, chcieliby świadczyć jakieś usługi agroturystyczne. Wiadomo, że gmina jest biedna, a taka działalność podniosłaby wielu mieszkańcom budżet domowy. Poza tym to mógłby być również sposób na zatrzymanie młodych ludzi w naszej gminie. Społeczeństwo starzeje się nam w potworny sposób, wszyscy młodzi uciekają.

        - Chęć prowadzenia takiej działalności to jedno, ale co pani zdaniem miałoby być tym wabikiem, który przyciągnie potencjalnego turystę i zachęci do skorzystania z oferty agroturystycznej?  

        - Piękna przyroda to walor numer jeden. To są tereny dziewicze, nie tak zadeptane jak Białowieża i okolice. Mam również kilka konkretnych pomysłów, ale o szczegółach jeszcze nie teraz.

       - Będzie pani aktywizować również seniorów. Jak?

       - Nurzec jest wypielęgnowany przez pana wójta. Zapomniał on jednak o terenach wiejskich, na których jest gorzej. Tu też żyją ludzie, potencjalni wyborcy, ale są zapomniani. Dla tych starszych trzeba organizować jakieś spotkania.

        - Ale jakieś spotkania dla seniorów, to może pani i organizować bez fotela wójta.

        - Wiem, ale z tej pozycji ma się zupełnie inne możliwości, nie tylko finansowe. Obecnie pieniądze nie są kierowane tam, gdzie być powinny.

        - Co ma pani na myśli pisząc o rozwoju rolnictwa? Przecież te tereny rolnictwem stoją.

        - Na pewno trzeba postawić na ekologię, zachęcić rolników do tego, żeby się coś działo. Dziś produkcja ekologicznej żywności jest modną i dochodową gałęzią rolnictwa. Może jakaś spółdzielnia rolnicza miałaby tu sens i powodzenie. 

        - Jakie cechy pani zdaniem powinien mieć dobry gospodarz gminy?

        - Na pewno powinien umieć słuchać ludzi i w miarę możliwości stopniowo robić to, czego oni potrzebują. Żeby ludzie byli zadowoleni, żeby mieli poczucie, że ktoś liczy się z ich głosem, a nie przypomina sobie o ich istnieniu tuż przed wyborami. Ostatecznie wójt jest dla ludzi a nie ludzie dla wójta. Ważna jest umiejętność rozmawiania z ludźmi, uprzejmość, pokora.

        - Rozumiem, że tych cech pani zdaniem brakuje na lokalnej scenie politycznej, a pani je posiada?

        - Na lokalnej scenie politycznej raczej nie chodzi o to, żeby coś robić, tylko żeby zarobić. Jeśli wójt zarabia 12 tys. zł, to to jest po prostu szokujące. Burmistrz sąsiednich Kleszczel nie zarabia nawet połowy tego, a proszę popatrzeć ile zrobił w gminie. Tak, uważam, że mi tych cech nie brakuje.

 - Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia

Ewa Magdalena Iwaniak,  fot. emi

 

 

Mam pomysł na tę gminę komentarze opinie

  • gość 2018-05-22 17:38:54

    Wojtem to powinien byc czlowiek z tamtych stron, a nie obcy,nie znajacy realiow zycia wiejskeigo.Kim jest po co chce kandydowac,czy dla tamtej spolecznosc,i czy dla posadki/

  • gość 2018-05-30 13:27:01

    Nie zgodzę się, czasami potrzebna jest nowa, świeża krew aby rozbić zastany i często betonowy sposób myślenia o miejscu, w którym się mieszka. Nie twierdzę, że akurat ta Pani będzie dobrym wójtem ale na pewno będzie miała dużo świeżych pomysłów. Czy zostaną przyjęte? Zobaczymy. Osoby, które mieszkają całe życie w danym miejscu mają problem z szerszą perspektywą, to samo się tyczy zarządzania gminą. Każda nowa osoba na terenie wnosi coś nowego do społeczności. Ale dobrze byłoby aby kandydat miał chociaż doświadczenie w pracy społecznej, ta Pani niestety mówi, że nie ma, szkoda. Dla mnie to jest strzał w stopę na dzień dobry.

Dodajesz jako: Zaloguj się