:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Ludzie  - pasje i problemy, Ludzie mówią śpiewaj póki możesz - zdjęcie, fotografia
Kurier Podlaski 17/10/2019 20:37
Jerzy Nowicki

Zespół z Dobrowody tworzą: Nina Jawdosiuk, Walentyna Klimowicz i Barbara Jakimiuk. Śpiewają autentyczne pieśni wsi Dobrowoda koło Kleszczel, pokazują jak dawniej pracowały kobiety na wsi, a wszystko w języku także autentycznym. Z jedną z nich, Walentyną Klimowicz, udało mi się spotkać i porozmawiać.

     Rozmawiałyśmy w języku oczywiście autentycznym, gwarowym, chyba najbardziej zbliżonym do języka ukraińskiego. Ale jest to język coraz bardziej niszowy, stąd przetłumaczyłam na język polski.

     - Przy jakiejś okazji pani powiedziała mi, co w tym roku było w Lublinie. Chodzi o Jarmark Jagielloński. Tam was spotkała Katarzyna Groniec?

    - Nie, ona przyjeżdżała tutaj, do nas. Nagrywała. U mnie w chacie też uczyła się śpiewać. My uczyłyśmy się jej piosenek, a ona naszych. Na Jarmark Jagielloński pojechałyśmy dzięki Julicie Charytoniuk, która robi u nas warsztaty, od kwietnia, co miesiąc. W listopadzie będą ostatnie, koladki.

    - Wy trzy z Dobrowody od zawsze jesteście zgraną, śpiewającą grupą.

     - Śpiewałyśmy na zabawach, gdy muzykant przestawał grać, różne wesninki i zwykłe, i wojskowe. Po swojemu, po polsku, ruskie też znałyśmy.

     - Wasze stare pieśni, to te które słyszałyście w dzieciństwie?

     - Tak, tak. Chyba lubiłam śpiewać. Pamiętam, że w czasach mojego dzieciństwa, starsze kobiety śpiewały koło rzeczki. Z jednej i drugiej strony ulicy, na brzegach rzeczki były obalasy, a tam, gdzie teraz jest basen przeciwpożarowy, był wjazd. Ludzie wracali z pola, zajeżdżali nad rzeczkę, konie poili. Moczyli drewniane koła wozów, żeby się nie rozsychały. Z drugiej strony rzeczki, teraz w okolicach cerkwi, ludzie przychodzili płukać pranie, szczególnie chusty. Pamiętam, że gdy śpiewali koło rzeczki, biegałam przy nich. Podobało mi się ich śpiewanie.

     - Kto śpiewał w pani rodzinnym domu? Mama czy tato?

     - Mama i tato, oboje lubili śpiewać. Rodzice też uczyli mnie pieśni, głównie podczas kopania kartofli.

    - A pani dzieci śpiewające?

    - Słabo. Głosy mają dobre, ale nie śpiewają. Wnuki też nie chcą śpiewać.

    - Wszystkie trzy urodziłyście się tutaj, w Dobrowodzie?

    - Tak. Jesteśmy tutejsze. Urodziłyśmy się w latach 40. w Dobrowodzie.

    - Jeszcze ze 20 lat możecie pośpiewać.

    - Ludzie mówią, śpiewaj póki możesz.

    - Wcześniej śpiewałyście w zespole Lubaszki, ale nazwa Lubaszki z niczym mi się nie kojarzy. Gdy zaczęłyście śpiewać jako zespół z Dobrowody, stało się jasne, że promujecie kulturę Dobrowody.

    - Nie starałyśmy się, żeby nasz zespół jakoś ochrzcili. Jesteśmy z Dobrowody i już.

    - Pieśni z waszego bogatego repertuaru są zapisane?

    - Tak! Kopa (Stefan Kopa - muzyk, popularyzator folkloru, autor zbiorów pieśni - przyp. red.) wydał książkę z pieśniami. Nasz batiuszka, Łukasz Bartoszuk, także spisywał teksty i nagrywał nas na kasety.

    - Dobra robota, drogie panie! Różne były grupki, zespoły, ale wy stworzyłyście coś więcej, fundament na którym można budować. Obserwowałam, jak zachowywała się widownia podczas waszego pokazu na Dżerełach. Z uwagą i zainteresowaniem ludzie was oglądali, słuchali. Dziękuję, że bronicie naszej prawdziwej kultury.

     - Trzymamy! Pierwszy pokaz z lnem mieliśmy w Gródku. Pokazujemy też robienie weselnego korowaja i prace przy tkaniu.

   - Przyjaźnicie się od dziecka, macie dobre głosy, lubicie śpiewać. Wasz zespół istnieje od 1968 roku.

    - Gdy nasze dzieci już się podhodowały, przyszła pracownica z kółka rolniczego w Kleszczelach i Sławek Misiejuk. Namawiali, żeby jechać do Kleszczel śpiewać. Nas pięć czy sześć kobiet pojechało żukiem. Tam było zebranie, w świetlicy w Kleszczelach, i był Janek Krupa. On tańczył w zespole Lawonicha. Pamiętam, że wtedy zaśpiewałyśmy m.in. „Tam u poli za reczkoju”. Zorganizował nas do białoruskiego towarzystwa, tam też pojechałyśmy, śpiewałyśmy i dostałyśmy dyplomy. Ale kiedyś w chatach było dużo much, i te muchy dyplom zniszczyły, więc nie wiem w którym to było roku. Po jakimś czasie, Krupa z Michałem Wiszenko jakoś się domówili, przyjechali do nas i nas zorganizowali.

     - Gdybyście nie chciały śpiewać, nie znały pieśni, to nikt by was nie zorganizował.

     - Tak. Teraz z młodzieży nikt nie chce śpiewać. Nie zainteresowani folklorem, czy głosów nie mają? Mogliby przyjść, nauczyć się, śpiewalibyśmy razem. Ale nie ma.

     - W tym roku odbywają się spotkania muzyczne w ramach projektu stowarzyszenia Dziedzictwo Podlasia. Co miesiąc, w świetlicy w Dobrowodzie. Przychodzą młodzi?

     - Nasi nie. Podczas ubiegłego lata spotykałyśmy się raz w tygodniu. Była Mirka Ziniewicz i Marysia Klimowicz, i Paulina Sawczuk, i Basia Jakimiuk. Uczyłam ich.

    - Moja babcia też śpiewała, ale ja nie znam jej pieśni. Nie nauczyłam się. Przepadło, a wasz przekaz nie przepadnie. Zespół Hiłoczka to jak wasze dzieci. Czeremszyna także śpiewa wasze pieśni. Unowocześnione, ale wasze. Basia Kuzub – Samosiuk dziękuje wam przy każdej okazji i Irena Wiszenko.

    - Sporo od nas zaczerpnęły, i Basia, i Hiłoczka.

    - Wasze przedstawienia, jako drzewiej bywało, takie od serca, prawdziwe.

    - Prawdziwe, bo tak jak kiedyś pracowałyśmy, tak i pokazujemy.

     - Pamiętam, na któryś z pierwszych Dżerełach przywiozłyście korowaja i ciasto na korowaja.

    - W Czeremsze chyba dwa razy byłyśmy z korowajem. Gdy pieczemy korowaja w Dobrowodzie, w świetlicy, to sporo naszych i obcych ludzi przyjeżdża.

    - Jesteście prawdziwą perełką naszej kultury.

    - Po Lublinie było dużo pozytywnych komentarzy, po Warszawie też, bo i tam piekłyśmy korowaja. W Warszawie planowałyśmy, że jedna będzie opowiadać, a dwie tylko robić ciasto, ale wyszło inaczej. Przyszło 200 osób, a trzeba było tłumaczyć, pokazać jak i co, bo każdy chciał się nauczyć.

    - Warszawiaków również nauczyłyście robienia korowaja. Gdzie się pojawicie, tam ludzie się uczą jak dawniej bywało.

    - U nas w świetlicy też uczymy. Pokazy robiłyśmy też w Wysokiem Mazowieckiem i w Ciechanowcu w muzeum parę razy. Proponowali nam eksponaty do pokazów, ale my wzięłyśmy swoje. Wszystko mamy. Tylko warsztatu do tkania jeszcze nie woziłyśmy, bo jest za duży, za ciężki.

    - Sołtys Dobrowody, Irena Jawdosiuk, także chętnie was promuje.

    - To właśnie ona poznała nas z Julitą Charytoniuk. Gdy zaprosili nas do Koźlików, gdzie jest skansen Związku Ukraińców Podlasia, Irena nas woziła. Potem zaprosiła ich do nas.

    - Zespół z Dobrowody jest laureatem nagrody ministra kultury. Ma też odznaczenie „Zasłużony Działacz Kultury” oraz „Zasłużony Białostocczyźnie”. Dali chociaż trochę pieniędzy do emerytury za takie medale, za ogromny dorobek kulturalny?

    - Nie. Nic.

   - Dziękuję za rozmowę.

   Krystyna Kościewicz, fot. KK

Reklama

Ludzie mówią, śpiewaj póki możesz komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

ODDŁUŻANIE GOSPODARSTW FIRM -

MASZ PROBLEM ZE SPŁATĄ KREDYTÓW? ZAPOŻYCZASZ SIĘ ABY SPŁACAĆ RATY KREDYTÓW HIPOTECZNYCH, LEASINGÓW? POMOŻEMY W ODDŁUŻENIU ! ZAPEWNIMY ODROCZENIE..


Muzyka na imprezy

Przeboje współczesne; piosenki biesiadna; przeboje lat 60. i 70 Poprawiny, chrzciny, imieniny, choinki, bale i inne. Roman Kondraciuk - tel 693..


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"