:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Przedsiębiorczość, Lodowa historia - zdjęcie, fotografia

- Już nie tylko słony karmel czy czekolada, ale i papryka, a nawet łosoś – niemal każdy surowiec nadaje się do produkcji lodów rzemieślniczych. Od kilku lat lody tradycyjne szturmem zdobywają podniebienia Polaków. Siemiatycze też mają się czym pochwalić. W mieście produkcją takich lodów zajmuje się m.in. Józef Kosiński. I choć on i jego żona przygodę z gastronomicznym biznesem rozpoczęli od prowadzenia pierwszej w Siemiatyczach pizzerii, to z roku na rok udowadniają, że i temat lodów nie jest im obcy. Jak mówi właściciel lodziarni, żeby spróbować ich wyrobów, klienci przyjeżdżają nawet z Siedlec czy Białej Podlaskiej.

 - Kiedy założył Pan lodziarnię i skąd pomysł?

 - W dużej mierze to, że zajmuję się i pizzerią i lodami, sprawił przypadek. Do założenia pizzerii namówił mnie znajomy z Warszawy, który prowadził tam taki lokal. Początkowo planowałem otworzyć kawiarnię, co pewnie nie udałoby się, bo i na to w 2000 roku było w mieście za wcześnie. Kilka lat trzeba było walczyć o klienta, przyzwyczaić go do produktu. Dziś zbiera się owoce tej pracy. Początki były trudne, mimo że lokali w Siemiatyczach w tamtym czasie było mało. Była jeszcze stara „Oleńka”, było „Metro” i tak na dobrą sprawę to wszystko. Lodziarnię otworzyliśmy w 2013 r. Teraz mamy już 6 sezon. Najpierw były lody z automatu. Pierwszy automat kupiłem w 2002 r. Wtedy przez jeden sezon prowadziłem bar „Wodnik” i tam je sprzedawałem. Kiedy mieszkałem w Brańsku, również sprzedawałem tam lody z automatu, podobnie jak w Bielsku Podlaskim. Kiedy sprzedawałem lody w Bielsku, poznałem tam swojego konkurenta, który później stał się moim kolegą. To właśnie on podsunął mi pomysł, że może warto pójść w stronę lodów tradycyjnych. Długo zastanawiałem się czy założyć lodziarnię. Przekonały mnie dopiero targi branżowe, na które pojechałem. Zobaczyłem na jakich maszynach można pracować i jak bardzo można tę pracę ułatwić, zyskując na jakości lodów. Pomyślałem - czemu nie? Zbiegło się to w czasie z tym, kiedy nastąpił wysyp lodziarni w stylu „Grycan”. Wtedy zaświtało mi w głowie, że warto wejść w tę branżę.

 - Czym lody tradycyjne różnią się od tego, co możemy kupić w sklepie?

 - Przede wszystkim różnią się sposobem produkcji i tym, że są świeże. Po produkcji trafiają bezpośrednio do klienta. Dzięki temu nie potrzebują konserwantów. Natomiast lody przemysłowe zawierają o wiele więcej powietrza. Dlatego są sprzedawane na litry, a nie na kilogramy. Ważne są też maszyny. Kiedy stosujemy maszyny do produkcji lodów przemysłowych, nie da się uzyskać dobrej konsystencji bez używania wspomagaczy, bo smak zawsze można poprawić. Podczas produkcji lodów tradycyjnych, już na etapie mrożenia są ucierane, co sprawia, że są bardzo kremowe. W lodach przemysłowych nie ma również co liczyć na prawdziwe owoce. Do ich przygotowania wykorzystywane są półprodukty.

 - Co zawierają lody rzemieślnicze?

 - Można podzielić je na dwie kategorie: lody owocowe, tzw. sorbety i lody na bazie mleka. W owocowych głównym składnikiem są owoce, woda i cukier. Muszą też zawierać stabilizator, który wpływa na to, że lody mają odpowiednią spójność. Gdyby go nie dodać, już po kilku godzinach lody straciłyby swoje właściwości, wytrącałyby się kryształki lodu, byłyby nieprzyjemne w odbiorze. W lodach mlecznych najważniejszym składnikiem jest oczywiście świeże mleko i śmietanka.

 - Ile owoców zawierają lody przemysłowe, a ile rzemieślnicze?

 - Moje lody zawierają od 35% do 50%, w zależności od rodzaju owoców. Można też przesadzić z ich ilością. Nie każdy smak wymaga aż tak dużej porcji owoców.

 - Co stałoby się, gdybyśmy z nimi przesadzili?

 - Nie poprawi to ich smaku, testowałem to. Będą wtedy zbyt suche. Niektóre owoce mają w sobie dużo cukru, jeśli dołożymy ich zbyt wiele, wtedy jego proporcje w mieszance będą zaburzone.

 - Skąd czerpie Pan inspirację na nowe smaki? Podpatruje Pan, sprawdza innych?

 - Na pewno podpatruję, choć samo próbowanie lodów u konkurencji jeszcze niczego nie wnosi. Co roku są organizowane targi branżowe w Warszawie, więc staram się na nich być. Zawsze mogę wtedy porozmawiać z technologami o nowych maszynach. Staram się również jeździć na warsztaty praktyczne. W ostatnich dwóch latach byłem na warsztatach prowadzonych przez Włocha. Czasami nawet klienci sugerują nowe smaki. Dobrze jest, kiedy mamy możliwość uzyskania ciekawych surowców z własnego ogródka, tak jak ostatnio winogron i śliwek węgierek.

 - Jak na przestrzeni lat zmieniały się sposoby produkcji i jak Pan rozwinął się sam w tej branży?

  - Od 2013 roku wymieniłem już trzeci komplet maszyn. Pierwsza zmiana była w celu zwiększenia wydajności produkcji, a w tym roku chciałem poprawić jakość produktu. To ciągła inwestycja. Podejrzewam, że w przyszłym roku znowu będę musiał coś dokupić, bo ruch w lokalu wzrasta.

 - Jak zmieniają się trendy w branży lodów?

 - W ostatnich latach zmieniło się to, że powstaje mnóstwo lodziarni tego typu, czyli „tradycyjnych”, „gałkowych”, zwał jak zwał. Obserwuję, że wielu przedsiębiorców nakręca się pod wpływem firm produkujących maszyny. Sprzedawcy obiecują im ogromne zyski, a później życie to weryfikuje. Owszem, można z tego żyć, ale kosztem dużego nakładu pracy.

 - A jakie są ciemne strony tego biznesu?

 - Na pewno problemem w takiej małej miejscowości jest ograniczona ilość klientów i dotarcie do nich. W naszym przypadku ciężko jest przekonać klientów, że oprócz pizzy, potrafimy produkować również lody. W dużych miejscowościach nie ma tego problemu. Znajomy, który jakiś czas temu otworzył lodziarnię w Krakowie, dziś ma całą sieć.

 - Czy każdy może zostać producentem lodów?

 - Tak. Myślę, że każdy, tylko trzeba do tego solidnie podejść. Po pierwszym sezonie wydawało mi się, że posiadłem już tyle wiedzy, że nie ma się po co doszkalać, ale pojechałem na warsztaty i zobaczyłem, że chyba wiem jeszcze niewiele. Potem były kolejne. Warto też rozmawiać z ludźmi z branży. Co do mnie, pizzę i lody staram się robić tak, jak mi smakują. Kiedy uważam, że na pewnym etapie już niewiele da się poprawić, wtedy odpuszczam. Dopóki widzę, że jest coś jeszcze do zrobienia, to cały czas to poprawiam.

 - Jak rozpoznać lody dobrej jakości?

 - Przede wszystkim należy zastanowić się, czy gdyby zasłonić klientowi oczy, byłby w stanie rozpoznać, jakiego smaku je lody. Nieraz jeżdżąc po terenie i próbując różnych lodów, sam mam z tym problem. Ważna jest też ich konsystencja i kolor, szczególnie owocowych. Nie mogą być bardziej intensywne niż naturalny owoc. Wszystko, co podlega mrożeniu, raczej traci kolor niż go zyskuje. Szczególnie widać to w przypadku zielonego jabłka. Moje lody robione są zarówno ze skórki, jak i z miąższu, który jest biały, dlatego lody są jasne. Nieraz widzę jednak, jak kolor lodów u innych producentów jest intensywniejszy od skórki owocu. To powinno wzbudzić czujność klienta.

 - Jakie smaki najlepiej się sprzedają?

 - Śmietankowe są numerem jeden. Na drugim miejscu jest truskawka, ale ostatnio popularnością cieszą się też lody babuni, czyli lody przypominające dla wielu smak dzieciństwa. Lody na bazie żółtek kurzych jaj. Na pewno lubiane są też czekoladowe, których produkujemy dwa rodzaje: z mlekiem lub bez mleka. Smaki te były sprzedawane przez wiele lat, więc ludzie przyzwyczaili się do nich. Wielu klientów, kiedy przychodzi, zamawia w ciemno: truskawka, śmietanka, czekolada. Oczywiście zmienia się to, bo ludzie próbują nowych smaków i widać, że są zadowoleni.

 - Czy lody babuni, produkowane na bazie jajek, są bezpieczne?

 - Żółtka jaj poddawane są procesowi pasteryzacji w temp. 85 st. Celsjusza, a salmonella ginie w temp. 61-62 st. Nie ma tutaj żadnego ryzyka. Myślę, że kiedyś spożywanie tych lodów było ryzykowne.

 - W tym sezonie pojawiło się sporo nowych smaków.

- Tak. W tym sezonie, jako ciekawostka pojawił się nawet ogórkowy. Oprócz tego winogronowy, z uwagi na to, że winogrona w naszym ogrodzie wcześniej dojrzały. Pojawiły się też śliwkowe. Były bardzo chwalone przez klientów. Dobrze sprzedaje się również czarna porzeczka. Zdaje się, że w tym sezonie wyprodukowaliśmy ok. 70 smaków lodów.

 - Czy ma Pan swój ulubiony smak?

 - Mimo że zjadam dużo lodów, chyba nie. To zależy od dnia i od pogody. Nie mam jednego smaku, ale na pewno lubię lody babuni, miętowe, brownie, korzenne, mango, brzoskwiniowe. Generalnie wolę jednak owocowe.

 - A gdzie poza swoją lodziarnią jadł Pan najlepsze lody?

 - To trudne pytanie, bo do tej pory wydawało mi się, że w Chorwacji. Jednak z roku na rok smakują mi coraz mniej i zastanawiam się nad tym, czy kiedy próbowałem ich pierwszy raz faktycznie były lepsze? A może przyzwyczaiłem się już do swoich? W tym roku próbowałem też lodów w Holandii. Pojechaliśmy z żoną do Amsterdamu i wydawałoby się, że będzie tam wiele lodziarni, a pozory mylą. Znajoma zaprowadziła nas do dwóch. W jednej z nich lody mango były bardzo podobne do naszych.

 - Od czego zależy cena lodów?

 - Przede wszystkim od składników. Różnica między smakami jest ogromna. Najtaniej produkuje się lody z polskich owoców sezonowych i śmietankowe. Wszystkie inne lody produkowane na bazie śmietankowych, bardzo często kosztują 2-3 razy więcej. Np. pistacjowe są nawet do 4 razy droższe niż śmietankowe.

 - Jak ocenia Pan mijający sezon w porównaniu z tym sprzed 6 lat?

 - Ten był wyjątkowo udany. Z kilku względów, głównym oczywiście była słoneczna pogoda. Poza tym po tych sześciu sezonach udało nam się pozyskać pewną grupę klientów. W tym roku działaliśmy też intensywniej na Facebook’u. Natomiast początkowe sezony były ciężkie. Wychodziło się albo na zero, albo pod kreską. Nawet po drugim sezonie zastanawiałem się, czy nie zamknąć lodziarni.

 - Ile kilogramów lodów produkował Pan dziennie w tym sezonie?

 - Nie liczyłem tego tak dokładnie, ale pewnie ok. 70-80 kg. W szczytowych dniach, kiedy sprzedawaliśmy dodatkowo lody z samochodu, to może nawet 100 kg?

 - Jakie ma Pan dalsze plany rozwoju?

 - W przyszłym roku przenosimy produkcję lodów do nowego zakładu, ale sprzedaż pozostanie w dotychczasowym lokalu. Co do smaków, na pewno wiele wyjaśni się po kolejnych targach. Jest też wiele głosów klientów z zewnątrz, bo mamy i takich, którzy przyjeżdżają specjalnie z Siedlec czy z Białej Podlaskiej, że powinienem otworzyć nowe lodziarnie w innych miastach. Myślę, że warto zastanowić się nad tym w przyszłości. W tym roku kończymy już sezon sprzedaży lodów, ale zapraszamy na kolejny.

Eleni Kryńska, fot EK

-

Reklama

Lodowa historia komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-10-09 23:10:40

    Najlepsze lody w okolicy, kiedyś dobre były w Drohiczynie ale chytrość zwyciężyła z jakością

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Specjalista ds Sprzedaży i

Elhurt-Elmet Sp. z o. o., firma o wieloletniej tradycji w handlu artykułami z branży elektrycznej i metalowej, lider na rynku, poszukuje Kandydatek..


Zobacz ogłoszenie

Lektorzy do prowadzenia zajęć

W związku z realizacją bezpłatnych kursów języka angielskiego na terenie Łosic, Sarnak i Platerowa, poszukiwani są: lektorzy do prowadzenia zajęć z..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"