:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  17°C pochmurno z przejaśnieniami

Konflikt w bibliotece. Prywatna korespondencja przekazana radnemu

17 grudnia ubiegłego roku Prokuratura Rejonowa w Hajnówce wszczęła śledztwo po doniesieniu jednej z hajnowskich bibliotekarek na kilka jej koleżanek oraz jednego radnego rady miejskiej w Hajnówce. Sprawa dotyczy prywatnej korespondencji internetowej, która wbrew prawu miała trafić w ich ręce, a następnie zostać upubliczniona.

Zanim jednak śledztwo ruszyło, od 16 listopada 2017 r. toczyło się postępowanie sprawdzające. Czynności na zlecenie prokuratury wykonywała hajnowska policja.

- W tej sprawie prowadzone jest dochodzenie, przesłuchiwani są świadkowie, gromadzony materiał dowodowy, postępowanie jest prowadzone „w sprawie”, tj. nie zostały, na dzień dzisiejszy, postawione zarzuty - informowała asp. szt. Irena Kuptel, oficer prasowy KPP w Hajnówce. Hajnowska prokuratura była również wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o konkrety w tej sprawie. - Postępowanie toczy się z artykułu 267 kodeksu karnego par. 1 i 4 – powiedział Jan Andrejczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Hajnówce.

Ten artykuł kodeksu karnego, mówiąc najkrócej, dotyczy faktu uzyskania informacji, do której nie miało się uprawnienia, a w paragrafie 4 – przekazania tej informacji innej osobie. Grozi za to nawet do dwóch lat więzienia.

Jak to mogło wyglądać w hajnowskim przypadku? Rozmawialiśmy anonimowo z kilkoma osobami, które lepiej lub gorzej znają kulisy tej historii, ale póki co, żadna z nich nie miała odwagi wypowiedzieć się pod nazwiskiem. Ze strzępów informacji uzyskanych z różnych źródeł wyłania się następujący obraz. Dwie bibliotekarki rozmawiają w swoich mieszkaniach ze sobą (po godz. 22.00) na czacie na Facebooku. Kobiety jak to kobiety, wymieniają się najnowszymi ploteczkami, m.in. dotyczącymi nowej dyrektorki jednego z hajnowskich przedszkoli.

W rozmowie między nimi pojawia się też postać radnego Bogusława Szczepana Ł., od kilku miesięcy pracownika białostockiego IPN, byłego członka PiS, kiedyś katechety w Białowieży i Narewce, współorganizatora Marszu Wyklętych organizowanego od dwóch lat w Hajnówce przez ONR. Panie w rozmowie ostro go krytykują.

Kiedy pokrzywdzona w tej sprawie loguje się na Facebooku na drugi dzień w pracy i zapomina się wylogować, do tego samego komputera siada jej starsza koleżanka. Wchodzi na portal społecznościowy i ulega pokusie przejrzenia prywatnej korespondencji. Szczególnie zainteresowała ją rozmowa między obiema jej koleżankami. A że panie nie pałają do siebie przesadną miłością, po przeczytaniu fragmentów dotyczących radnego, wraz z jeszcze innymi koleżankami z pracy, którym pokazała wydruk tego dialogu, postanowiła się zemścić.

Sprawa by pewnie nie wypłynęła na światło dzienne, gdyby nie Bogusław Szczepan Ł., który na kilku ostatnich sesjach rady miasta zaczął nagle krytykować Miejską Bibliotekę Publiczną, sugerując wraz z innym radnym złe zarządzanie instytucją oraz bliżej nieokreślone nieprawidłowości finansowe. Aluzyjnie też napomykał, że czytał prywatną korespondencję bibliotekarek, do której w świetle prawa nie powinien mieć dostępu.

Co najciekawsze, żaden z zarzutów dotyczących biblioteki nie został dotychczas potwierdzony, a krytyka radnego w swojej podstawie ma raczej osobistą urazę za nieprzychylne słowa pod jego adresem, niż bliżej niekreślone nieprawidłowości w instytucji miejskiej.

Jeśli do tego dodać fakt, iż obok trzech pań z biblioteki również na niego złożono doniesienie do prokuratury, to jego krytyka biblioteki jest zwyczajną próbą odwracania kota ogonem, gdyż przy zdeterminowanych śledczych ten członek Prawa i Sprawiedliwości „w zawieszeniu”, również może otrzymać zarzuty z art. 267 KK, co w przypadku nawet nieprawomocnego skazania, groziłoby utratą intratnego stanowiska w Instytucie Pamięci Narodowej. Jest zatem o co się „bić”... To nie pierwszy zresztą przypadek w życiu radnego, kiedy mógł on złamać przepisy tego artykułu KK.

W poprzedniej kadencji rady miasta Hajnówka żądał na jednej z sesji od byłego redaktora „Gazety Hajnowskiej” sprostowania... do kwestii poruszonej przez tegoż w mailu do posła Jacka Żalka. Dziennikarz pytał w nim o udział tego konkretnego radnego w przygotowywanym rzekomo referendum o odwołanie burmistrza Hajnówki.

Pomijając fakt, iż radny Bogusław Szczepan Ł. nie powinien w ogóle wejść w posiadanie tego elektronicznego listu, to fakt, że nie rozumiał, iż sprostowania można się domagać w przypadku opublikowanego artykułu, a nie pytań do kwestii, które mają być w nim ewentualnie poruszone, świadczy delikatnie mówiąc o sporej niekompetencji prawnej.

Do sprawy wrócimy.

Arkadiusz Panasiuk

 

Rozmowa z Allą Gryc, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Hajnówce:

- Czy jest jakiś pomysł na zażeganie konfliktu w bibliotece, mimo że „mleko się rozlało”, bo prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie czytania prywatnej korespondencji Pani pracownicy?

- Konflikt dotyczy prywatnych spraw pracowników. W tej sprawie jest prowadzone postępowanie wyjaśniające w Prokuraturze Rejonowej w Hajnówce. W ciągu roku były podejmowane polubowne próby zakończenia konfliktu. Z przykrością stwierdzam, że nie odniosły one pozytywnego skutku, w związku z tym w tym roku planuje się podjęcie innych działań.

- Jedną z osób, na które doniesienie złożyła Pani pracownica, jest znany radny miejski Ł. Ostatnio bardzo się uaktywnił i na sesjach miasta ciągle zajmuje się MBP, sugerując bez dowodów, że w bibliotece „źle się dzieje”.

- Nie jestem osobą kompetentną, aby odpowiedzieć na pytanie skierowane do pracownicy. Faktem jest, że w ciągu ubiegłego roku biblioteka była wielokrotnie kontrolowana przez różne organy, które nie wykazały uchybień dotyczących finansów i działalności merytorycznej biblioteki.

/Rozmawiał: Arkadiusz Panasiuk, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz /

Konflikt w bibliotece. Prywatna korespondencja przekazana radnemu komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się