:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Przedsiębiorczość, Dolina Dolina Smrodu - zdjęcie, fotografia
Kurier Podlaski 14/02/2019 22:20

Szańków, Niemojki i Kolonia Chotycze – w tych miejscowościach mogą powstać nowe kurniki. Mieszkańcy protestują, podobnie zresztą jak w całej gminie Łosice. Chodzi nie tylko o smród i spadek wartości działek, ale też o skażenie środowiska i szkodliwy wpływ wielkopowierzchniowych ferm na zdrowie. Mieszkańcy mówią również o wylewaniu nieczystości czy wyrzucaniu padliny na okoliczne łąki. - Zamiast „Doliną Bugu”, powinniśmy nasz teren nazywać "Doliną Smrodu".

    Samorząd twierdzi, że nie może zabronić inwestorom działać, jeśli mają oni pozytywne opinie. Choć widać światełko w tunelu, w postaci planu zagospodarowania przestrzennego.

   1 lutego w Łosicach, przy szczelnie wypełnionej sali w ŁDK, odbyło się spotkanie pod hasłem "Stop fermom". Zorganizowała je grupa mieszkańców Łosic, zaniepokojonych ekspansją ferm kurzych na terenie miasta i gminy Łosice. Przynajmniej na razie nie chcą występować z imienia i nazwiska. Trochę się obawiają, bo - jak mówią - niektórzy słyszeli "lekkie przestrogi, by za mocno się w temat nie angażować". Wsparcia udzieliło Stowarzyszenie Zielone Niemojki, o działalności którego pisaliśmy już na naszych łamach. Pojawiła się też dr Małgorzata Danielak - Chomać z niedalekiego Wojnowa, która przedstawiła "walkę z kurnikarzami" na terenie gm. Mordy.

    Na spotkanie zaproszono senatora Waldemara Kraskę, Pawła Mazurkiewicza (szefa gabinetu Ministra Energii Krzysztofa Tchórzewskiego) - teoretycznie reprezentujących nasze interesy w sejmie czy senacie, które, też chyba teoretycznie, od kilku lat pracują nad ustawą odorową. Niestety, nie skorzystali z zaproszenia. Zabrakło również Grażyny Kasprowicz, Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Łosicach. Obecni za to byli starosta Katarzyna Klimiuk, kilku radnych powiatu, burmistrz Mariusz Kucewicz, radni miasta i gminy Łosice, pracownicy urzędu miasta i starostwa.

    Zagrożenia

    Organizatorzy spotkanie rozpoczęli od rzeczowego przedstawienia problemu:

   - W naszej gminie wzrasta ilość przemysłowych ferm intensywnego tuczu drobiu. Mają powstać następne. Ich działalność nie jest obojętna dla nas i my nie powinniśmy być obojętni wobec nich. A kolejne fermy niewątpliwie będą miały wpływ na pogarszające się warunki życia, bo przemysłowa hodowla zwierząt nie jest obojętna dla jakości i warunków życia ludzi, mieszkających w bliskim sąsiedztwie ferm. Dzieje się tak głównie za sprawą uciążliwych odorów oraz zanieczyszczeń wód powierzchniowych i gruntowych, w wyniku uchybień czy zaniechań bioasekuracji. Ponadto, duża koncentracja odchodów zwierzęcych stanowi zagrożenie mikrobiologiczne. Wśród bakterii, jakie mogą przedostawać się do wód lub przemieszczać wraz z powietrzem, są: gronkowce, pałeczki z grupy Coli, streptokoki fekalne, laseczki różycy, prątki gruźlicy, chorobotwórcze gronkowce i paciorkowce, wirusy pryszczycy oraz różnorakie grzyby i organizmy pasożytnicze (np. tasiemce). Można zaobserwować wzrost zachorowań na astmę, alergie, choroby grzybicze układu oddechowego, jak również choroby psychiczne i depresje, wynikające z bezsilności i frustracji. Inwestorzy zainteresowani powstaniem nowych ferm unikają dyskusji na temat ewentualnych skutków uciążliwego sąsiedztwa (na początku spotkania słychać było pojedyncze krzyki, jak domniemam zwolenników czy przedstawicieli inwestorów, że "to szaleni ekolodzy sprzeciwiają się inwestycjom", szybko jednak one ucichły - ak). Duża koncentracja zwierząt na stosunkowo niewielkich obszarach, niejednokrotnie połączona z brakiem odpowiednich zbiorników do przetrzymywania odchodów oraz niewłaściwym ich zagospodarowaniem, wpływa na pogorszenie się stanu środowiska. Przemysłowa hodowla zwierząt to minimalizowanie kosztów przy maksymalizacji zysków, co oznacza niepotrzebne obciążenie środowiska emisją gazów cieplarnianych oraz znaczące ładunki azotu i fosforu. To wszystko przejmują nasze warzywa, owoce. Mieszkańcy objęci negatywnym oddziaływaniem dużej fermy muszą się też liczyć z realnym spadkiem wartości ich nieruchomości, spowodowanym przez np. wyczuwalne okresowo przykre zapachy lub znaczące przekształcenia krajobrazu. Ponadto wpływ uciążliwych warunków powoduje niechęć młodych ludzi do wiązania przyszłości z miejscem zlokalizowanym w pobliżu ferm przemysłowych. A my chcemy, by nasze dzieci odwiedzały nas, zostawały tutaj, przejmowały nasze posiadłości. Każdy, kto sąsiaduje lub może sąsiadować z uciążliwą fermą, ma prawo głosu w sprawie jej powstania i funkcjonowania. Hasłem przewodnim naszego spotkania jest właśnie prawo każdego człowieka - prawo do czystego środowiska.

 

    Przedsiębiorcy z podatkiem rolnym

    Odnieśli się też do koronnych argumentów zwolenników budowy ferm, czyli miejsc pracy i podatków płaconych do gminy:

   - Najczęstszym argumentem zwolenników dużych ferm są nowe miejsca pracy i dodatkowe wpływy do budżetu gminy z tytułu podatków. Niestety, dopiero po uruchomieniu instalacji okazuje się, że z kilkudziesięciu obiecanych etatów stworzonych zostaje kilka, a w najlepszym wypadku kilkanaście nowych miejsc pracy. Przemysłowe metody chowu zapewniają minimalizowanie kosztów produkcji, między innymi z tytułu mechanizacji i automatyzacji hodowli. Niejednokrotnie z obiecanych wpływów do budżetu gminy pozostaje jedynie podatek rolny od posiadanych gruntów, którego wysokość jest taka sama jak w przypadku rolnictwa tradycyjnego. Przedsiębiorcy z kurzych ferm tyle samo płacą za hektar przeliczeniowy co rolnik uprawiający zboże czy sadownik.

    Opinie pod inwestorów?

    Przeciwnicy ferm przypomnieli o procedurze pozyskania pozwolenia na budowę fermy wielkopowierzchniowej, którą opiniują cztery instytucje: Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, państwowy powiatowy/wojewódzki inspektor sanitarny i urząd marszałkowski:

    - Wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu nie rodzi jeszcze żadnych praw do realizacji inwestycji - mamy tu do czynienia z weryfikacją zamierzeń inwestora dokonywaną przez organy administracji. Decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (WZIZT) jest wiążąca dla organu wydającego pozwolenie na budowę. Organy administracji w głównej mierze opierają swoje decyzje na wynikach raportów o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko, co warto podkreślić - wykonywanych na zlecenie inwestora i przez niego opłacanych. Analizując raporty należałoby zwrócić uwagę na ich zgodność z rzeczywistością. Niektóre instytucje uczestniczące w procedurze pozyskania pozwolenia na budowę zaczęły dostrzegać wpływ uciążliwych warunków - dla porównania przedstawiamy negatywną opinię inspektora sanitarnego w Żurominie oraz... pozytywną w Łosicach.

    Zgodnie z art. 52 ust. 1 ustawy Prawo ochrony środowiska (POŚ) - raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko powinien m.in. zawierać uzasadnienie wybranego przez wnioskodawcę wariantu, ze wskazaniem jego oddziaływania na środowisko, w szczególności na ludzi, zwierzęta, rośliny, wodę i powietrze.

    - Nasuwa się pytanie do powiatowego inspektora sanitarnego jako organu odpowiadającego za ochronę zdrowia - czy i w jaki sposób została przeprowadzona analiza ryzyka wpływu planowanej inwestycji na zdrowie ludzi? Niestety, nie mamy komu zadać tego pytania.

    Ustawa odorowa i gminni wąchacze

   I tu właściwie zaczęła się prawdziwa dyskusja.

   - Urzędnik opiera się na tym, co w aktach się znajduje, w ten sposób organ decyzję wydaje. Nie myśli, bo nie ma takiej potrzeby, tak procedura administracyjna wygląda - padło z sali. - Nie było nikogo na polu, nikt nie rozmawiał z ludźmi.

    Art. 52 ust. 1 ustawy POŚ mówi, że raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko powinien m.in. zawierać analizę możliwych konfliktów społecznych związanych z planowanym przedsięwzięciem. Padło więc pytanie do starosty, do burmistrza, czy przy wydawaniu decyzji inwestorom zostaną wzięte pod uwagę petycje mieszkańców miasta i gminy Łosice.

     Burmistrz Kucewicz zapewnił, że te są uwzględniane: - Wydaliśmy jedną decyzję negatywną, inwestor się odwołał, sprawa jest teraz w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Trwają też inne postępowania.

Kolejny głos z sali: - W imieniu mieszkańców składaliśmy wniosek o przeprowadzenie badań fizycznej jakości naszego powietrza. Zwracaliśmy się i do burmistrza, i do rady, i zostaliśmy zrobieni w bambuko. Raport nie został zrobiony, badania nie zostały wykonane. Chcieliśmy wiedzieć jaki wpływ mają na nasze powietrze istniejące kurniki czy inne odorotwórcze inwestycje. Czy będą te badania? Bo była niby była odpowiedź, że to za drogie badanie. Czyli co? Nie jesteśmy ważni? Szkoda na nas pieniędzy?

    - Wszystko kręci się wokół jednej rzeczy, a mianowicie braku ustawy odorowej - odpowiadał Kucewicz. - Problemem jest to, że nie ma określonych żadnych norm i samorząd jest w tym momencie bezsilny. Samorząd nie jest ekspertem, nie mamy praw do oceny. Jak państwo wiecie, są cztery instytucje do wydania uzgodnień albo opinii. Jeśli dostajemy cztery pozytywne opinie, to jest problem. Ustawa odorowa dałaby samorządowi możliwość oceny tych opinii, to tak jak się mówi - powołania specjalistów - wąchaczy gminnych. Teraz bazujemy na opiniach wydanych przez te uprawnione instytucje. W świetle prawa samorząd nie ma narzędzi. Do wiatraków udało się uchwalić specustawę, określającą np. odległość czy wysokość stawianych urządzeń. Nie wiem, jaki jest problem, by iść w kierunku ustawy odorowej, gdzie też np. można by było określić ile może być kurników, w jakiej odległości, ile jednostek itd., itp. I wiecie państwo, że ustawa odorowa procedowana jest od kilku lat, jeśli dobrze pamiętam od 2007 roku i przez 11 lat nie udało się jej wdrożyć. Bez tego dokumentu mamy związane ręce. Nie ma ustawy odorowej - nie ma przepisów. Porównam to do takiej sytuacji: to pani starosta wydaje prawo jazdy. Kurs nauki jazdy prowadzi kto inny, egzaminuje takiego kierowcę też kto inny. I mimo że starosta wie, że ten kierowca źle jeździ, jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa innych, to jednak ktoś inny stwierdził, że on umie jeździć, to jeśli nie wyda tego prawa jazdy - działa niezgodnie z prawem, musi je wydać. Może zbyt uprościłem tę sytuację, ale tak mniej więcej to wygląda.

    - Ale mieszkańcy chcieli badania jakości powietrza, zawartości amoniaku, aldehydów, grzybów, różnych bakterii. Żeby jakaś firma zbadała nasze łosickie powietrze. Chodzi nam o to, jak te kurniki wpływają na nasze powietrze, byłaby może podstawa do odmowy wydawania pozwoleń.

       - Co te badania by nam dały - pytał Kucewicz, dodając, że badania były zrobione, nie zostały jednak opublikowane.

- Do każdego postępowania byśmy je wykorzystywali, do dalszych odmówień inwestycji. A tak co? Mamy setkę kurników. I zapowiedź dalszych, bo samorząd bezsilny...

   - No nie, na dzień dzisiejszy mamy 42 kurniki na terenie miasta i gminy Łosice.

    Ratunkiem plan zagospodarowania przestrzennego

    - Mówi pan, że nie ma pan instrumentów. Otóż nieprawda. Plan zagospodarowania przestrzennego daje możliwość skutecznego zablokowania takich inwestycji - mówił Janusz Kobyliński, były burmistrz, kontrkandydat Kucewicza w ostatnich wyborach samorządowych. - Może trzeba referendum zrobić na terenie gminy - niech ludzie się wypowiedzą czy chcą fermy, czy nie. Po to każdy samorząd ma urzędników, po to ma sołtysa, przewodniczącego osiedla, radnego, burmistrza, starostę, by działali w interesie tych ludzi, po to jest samorząd, by reprezentować ludzi i ich interesy.

    - I tu bardzo ważna informacja. Jesteśmy na etapie zmian studium do planu zagospodarowania przestrzennego. Do 12 lutego można składać wnioski do zmian w planie. Jesteśmy w stanie te wszystkie zmiany uwzględnić - odpowiadał Kucewicz. - Pierwsze takie przełomowe spotkanie w tej sprawie odbyło się w Niemojkach, bodajże 12 lipca z przedstawicielami miejscowości. Po 2 tygodniach wpłynęły pierwsze wnioski, by takie inwestycje blokować. Ale to nie trwa miesiąc, niemniej - zgodnie z umową w 2020 roku - będziemy mieli plan zmieniony. Dlatego zapraszam, by mieszkańcy się zgłaszali ze swoimi wnioskami. To bardzo ważne. Staramy się na każdym zebraniu w czasie trwających wyborów sołeckich o tym mówić. Na dzień dzisiejszy, niestety, plan dopuszcza budowę kurników... Na każdym terenie przeznaczonym pod uprawy polowe. Taki mamy zapis "inwestycje rolnicze", tak jakbyśmy rzodkiewkę czy sałatę sadzili. M.in. dlatego żeby powstrzymać te fermy, postanowiliśmy całościowo zmienić plan zagospodarowania. Do tej pory też ileś tam zmian żeśmy robili. Teraz robimy gruntownie, od samego początku, zaczynając od studium, które jest podstawą do wykonania planu. Musimy konkretnie określić gdzie co ma być. Każdy może złożyć takie wnioski, każdy zwykły Kowalski. Prośba też do wszystkich obecnych - informujcie sąsiadów, tych co nie przyszli.

 

    Wszystko zależy od mieszkańców, nawet referendum

    Z racji tego, że zmiana planu będzie trwała, pojawiły się pytania, czy są możliwości administracyjne wstrzymania decyzji do czasu uchwalenia nowego.

    - Jest trudno, jeżeli nic się nie zmieni w legislacji odwołań, będziemy musieli wydawać decyzje pozytywne, w 4 przypadkach są uzgodnienia pozytywne, jedna decyzja jest negatywna - odpowiadał Kucewicz.

    - 5 postępowań w sprawie wydania decyzji trwa od lipca 2018, wszystkie mają opinie pozytywne. Uwzględniane były wnioski i uwagi mieszkańców, potem wzywałem inwestora do wyjaśnień, potem po wyjaśnieniach ponownie wysyłane to było do regionalnej dyrekcji ochrony środowiska, RDOŚ ponownie wydało pozytywną decyzję. Szańków dostał ponowne uwagi do raportu, chyba po raz trzeci, na dzień dzisiejszy jeszcze nie wydałem postanowienia. W przypadku jednego kurnika z wolnym wybiegiem w Szańkowie, postępowanie trwało od 2016 roku, tam wydaliśmy negatywną decyzję, w jednym przypadku była negatywna decyzja sanepidu. Analizujemy 4 inwestycje - w Chotyczach, Kolonii Niemojki. Takie uzupełnienia, wyjaśnienia trochę trwają. Można to przeciągać, ale nie dłużej niż obowiązujące terminy, w nieskończoność - mówiła pracownica urzędu.

    - Dodam jeszcze, że dosłownie każdy mieszkaniec może składać uwagi do raportu. Mamy 30 dni na złożenie uwag. Raporty są w urzędzie gminy. Wywieszane na tablicach informacyjnych, na BIP, czy stronie www urzędu. Na ewentualne uzupełnienia też jest kolejne 30 dni. Ważne żeby mieszkańcy czytali te raporty, reagowali, interesowali się - dodał Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia "Zielone Niemojki".

    - Czy pani starosta, pan burmistrz, może wpływać na sanepid jako organ nadrzędny? Decyzje wystawiane przez sanepid są żenujące, z internetu przepisane bzdury, sporządzone jakoby w imieniu inwestora. Kto komu sprzyja? - padło kolejne pytanie z sali, plus kilka zarzutów w stronę władz, że te nie starają się pomóc protestującym mieszkańcom.

   - Powiatowy inspektor sanitarny, mimo nazwy, nie podlega pod starostwo. Podlega pod resort krajowy, to struktura wojewódzka i krajowa. Ani ja, jako burmistrz, ani pani starosta, nie możemy mieć wpływu na decyzje jakie wydaje sanepid - w imieniu swoim i starosty odpowiadał Kucewicz. - Jesteśmy tu, razem z państwem rozmawiamy, nie uciekliśmy, a to oznacza, że nam też zależy. Pytanie - czy pan złożył wniosek o zmianę w studium? Jeśli nie, niech pan to robi jak najszybciej.

    - Możemy zrobić referendum, czy mieszkańcy chcą tych kurników?

    - Jako burmistrz nie mogę, to musi być inicjatywa mieszkańców.

    Niejako na podsumowanie dyskusji głos zabrał Jan Kowalczuk, lekarz chirurg, pediatra. Pogratulował organizatorom inicjatywy:

    - Naprawdę jestem dumny, że mogę się tu z wami spotkać. Siła jest w nas. Polska, wstępując do UE, przyjęła określone zasady i prawa o czystości powietrza i nikt nie ma prawa tego łamać, nikt nie ma prawa zatruwać powietrza, każdy z nas mam prawo oddychać powietrzem prawidłowym. To, że coś śmierdzi, to nie dowód, że jest złe, ale każdy kurnik produkuje ogromne ilości pyłów i to jest złe. To jest nasze niezbywalne prawo - ochrona środowiska.

      

    1 lutego br. do urzędu miasta Łosice wpłynęła negatywna opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie dotycząca inwestycji w Chotyczach-Kolonii. Od decyzji nie ma możliwości wniesienia zażalenia. Kurnika nie będzie.

     4 lutego zaś Burmistrz Miasta i Gminy Łosice poinformował o rozpoczęciu procedury udziału społeczeństwa w postępowaniu w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia polegającego na "Budowie zespołu hal drobiarskich o łącznej obsadzie do 150.000 szt. = do 600 DJP wraz z infrastrukturą towarzyszącą na działce nr ew. 66/2 w miejscowości Szańków, gmina Łosice". Wszyscy zainteresowani mogą zapoznać się z przedłożonym raportem o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko, aneksem do raportu oraz składać uwagi i wnioski odnośnie planowane-go przedsięwzięcia, do 6 marca br. w urzędzie gminy w Łosicach, pokój nr 16 w godzinach urzędowania: poniedziałek w godz. 9.00-17.00, wtorek - piątek w godz. 7.30-15.30. Uwagi lub wnioski złożone po upływie wyznaczonego terminu, pozostaną bez rozpatrzenia. Organem właściwym do rozpatrzenia uwag i wniosków wniesionych w wyznaczonym 30 - dniowym terminie jest burmistrz.

      Anna Kondraciuk, fot. ak

Reklama

"Dolina Bugu" czy "Dolina Smrodu"? komentarze opinie

  • gość 2019-02-15 20:23:47

    Chcemy jeść kurczaki i nie chcemy kurzych ferm, to skąd brać kurczaki?

  • gość 2019-02-16 10:05:12

    Żaden rozsądny człowiek nie powinien jeść tego świństwa, a tym bardziej karmić tym swoich dzieci

  • gość 2019-02-16 13:12:27

    Szkoda tylko, że autorka nie ma pojęcia, że Łosice nie leżą w Dolinie Bugu...

  • gość 2019-02-16 16:18:13

    Chyba jasno jest napisane, że to mieszkańcy tak mówią, a nie autorka.

  • gość 2019-02-28 09:44:35

    Łosice nie leżą nad Bugiem, ale gmina Sarnaki (pow. łosicki już tak) i wiele wiosek z gminy, to już dolina Bugu w sensie ścisłym, np. Mierzwice, więc nie ma co za bardzo przeżywać, czy Łosice leżą, czy nie. Nie o to chodzi w tym tekście. No, i dla mnie osobiście, lepiej te kurze fermy zakładać, niż np. bazę wojskową na tych terenach, bo też były takie pomysły.

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"