:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  22°C bezchmurnie

Dalej jest noc - losy Żydów

Publikacje - recenzje, Dalej Żydów - zdjęcie, fotografia

„Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” to nowa pozycja na rynku wydawniczym dotycząca sytuacji Żydów na polskich ziemiach w latach 1939-45 i zaraz po wojnie. Książka pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego składa się z dwóch tomów. W jednym z nich opisano powiat bielski.

       Prace nad wydaniem książki trwały kilka lat, a jej publikacja była możliwa dzięki projektowi badawczemu Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN pt. Strategie przetrwania Żydów podczas okupacji w Generalnym Gubernatorstwie 1942-1945, który wspierało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dziewięciu badaczy, wśród których znaleźli się m.in. Alina Skibińska, historyczka i przedstawicielka United States Holocaust Memorial Museum w Warszawie; Dariusz Libionka, szef działu naukowego Państwowego Muzeum na Majdanku czy Jean-Charles Szurek, socjolog, profesor francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych, zebrało i opracowało dane z różnych regionów Polski nt. Żydów zamieszkujących 9 różnych powiatów: bielskiego, biłgorajskiego, węgrowskiego, łukowskiego, złoczowskiego, miechowskiego, nowotarskiego, dębickiego i bocheńskiego. Każdy opisany powiat tworzy oddzielny rozdział.

      Na podstawie badań polskich, izraelskich, niemieckich, ukraińskich, amerykańskich, białoruskich i rosyjskich archiwów, badacze dotarli m.in. do dokumentów żydowskich organizacji samopomocowych, dokumentów niemieckiej administracji, a także Polskiego Państwa Podziemnego czy władz emigracyjnych. Badano zarówno nagrane relacje ustne ocalałych, jak i spisane przez nich wspomnienia w dziennikach czy pamiętnikach. O ogromnym nakładzie pracy naukowców świadczy to, że sięgnęli nie tylko do akt z powojennych procesów polskich sądów, ale też sądów niemieckich. Książkę tworzą również materiały odnalezione w zbiorach prywatnych, a także w archiwach regionalnych. Wśród osób, które szczególnie przyczyniły się do zebrania wyjątkowych materiałów, autorzy wymieniają m.in. Zbigniewa Romaniuka, piszącego i zbierającego materiały historyczne nt. Brańska. W omawianej przeze mnie książce znalazły się również fotografie wykonane przez śp. Antoniego Nowickiego – fotografa i archiwistę amatora pochodzącego z Siemiatycz. Bogaty materiał badawczy oraz skala i wnikliwość poszukiwań pokazują, jak bardzo badaczom zależało na rzetelnym wykonaniu zadania. Można śmiało stwierdzić, że publikacja doskonale wpisuje się w trwającą od dawna dyskusję nt. tego, jak dużą rolę w zagładzie Żydów odegrali Polacy. Już we wstępie możemy przeczytać: W dyskusji odwoływano się nie tylko do argumentów historycznych sensu stricto, lecz także do racji emocjonalnych, głównie zaś politycznych, gdy wzywano do obrony „dobrego imienia narodu” i „polskiej racji stanu”. Sytuacja ta uzmysłowiła nam konieczność pogłębienia badań i analiz, a zwłaszcza dostarczenia znaczących ilościowo i jakościowo udokumentowanych danych, które stanowiłyby punkt wyjścia dalszych badań i debat na gruncie realiów historycznych, a nie sentymentów, resentymentów czy mitów – piszą Barbara Engelking i Jan Grabowski.

       Czy twórcy osiągnęli zamierzony efekt i czy książka wnosi nową jakość do dyskusji opinii publicznej? Zdecydowanie tak, a udało się to osiągnąć poprzez sięgnięcie do lokalnej historii każdego z przedstawianych miejsc. Dzięki ukazaniu specyfiki każdego regionu. Tylko koncentrując się na lokalnych uwarunkowaniach, stosunkach Żydów z innymi mieszkańcami, zachowaniem sił okupanta, a nawet na ukształtowaniu terenu, na tym np. czy istniała sieć dróg czy nie, czy w końcu indywidualnych predyspozycjach psychicznych ściganej ludności żydowskiej można było próbować dociekać, dlaczego np. w powiecie złoczowskim ocalały 634 osoby, a w miechowskim tylko 191. Badając szereg różnych czynników naukowcy stwierdzili, że w obrębie 9 wyżej wspomnianych powiatów przeżyło ok. 30% ukrywających się Żydów, ponad 60% zostało zabitych. A trzeba powiedzieć, że są to bardzo ostrożne dane oparte na szacowaniu. Wielokrotnie z powodu niemożności zweryfikowania danych czy też ich uzyskania, naukowcy musieli szacować ilu ludzi zginęło czy ocalało.

       Jaki był w tym udział Polaków i czy tylko Polaków? Sprawdzone i potwierdzone przypadki, zdaniem badaczy, potwierdzają, że duża część próbujących ratować się Żydów „zginęła z rąk polskich bądź też została zabita przy współudziale Polaków.” Wyjątek stanowią tu powiaty złoczowski i bielski, które były zamieszkiwane również przez Ukraińców i Białorusinów, stąd jeśli w dokumentach nie padała konkretna narodowość a określenie „sąsiad”, nie można było ocenić tego wystarczająco dokładnie.

        2 na 3 Żydów ginęło, ale nie oznacza to, że byli oni bierni. Jedyną decyzję, jaką sami mogli podjąć to: ukrywać się w gettcie czy z niego uciekać. Każde ich działanie podjęte w celu przeżycia było formą strategii przetrwania [przyp. red. Tak jak każde takie działanie, na terenie obozu pracy czy obozu koncentracyjnego było ruchem oporu, nawet ukrywanie jedzenia]. W książce zostają wyróżnione następujące strategie: ukrywanie się grup Żydów u jednego gospodarza przez dłuższy czas, ukrywanie się w kilku/kilkunastu miejscach (w tym w lasach i na polach), ukrywanie się w leśnych bunkrach, posiadanie fałszywych aryjskich dokumentów, wyjazd do obozu pracy dla Żydów. O tym czy dana strategia się powiodła, decydowały dwa główne czynniki: zachowanie strony aryjskiej lub przypadek.

       Na podstawie zebranych materiałów trudno ocenić wpływ narodowości czy wyznania na szanse przeżycia Żydów w powiecie bielskim. Warto dodać, że wg szacunków w 1942r. powiat bielski zamieszkiwało ok. 40 tys. Żydów, jednak końcowe wyliczenia i wnioski zawarte w publikacji, odnoszą się do liczby 22,5 tys. Żydów, którzy byli w gettach na terenie Polski już po przesunięciu jej wschodnich granic. Wg szacunków po likwidacji gett miało ukrywać się 1300 ludzi, o 974 osobach udało się odnaleźć szczegółowe dane, np. imię i nazwisko. Tak więc na 22,5 tys. Żydów okupację przeżyło 322. Najczęściej przebywając dłuższy czas w jednym miejscu, wędrując po wsiach lub ukrywając się w leśnych bunkrach, czemu sprzyjało otoczenie lasów. 608 zginęło, w tym 265 zabili Niemcy, kolejne 241 osób zostało złapanych przez sąsiadów i wydanych Niemcom, 40 ginęło w partyzantce, 5 zabiło polskie podziemie, 5 zginęło śmiercią naturalną, 32 Żydów zabili sąsiedzi. Powodów śmierci kolejnych 20 nie znamy, a co stało się z pozostałymi 50 Żydami - nie wiadomo.

       Zdaniem Engelking o wiele istotniejsze były warstwy społeczne. Zdecydowaną większość oskarżonych o donosicielstwo lub mordowanie ukrywających się Żydów stanowili chłopi. Byli oni niepiśmienni, nie posiadali własnej tożsamości, nawykli do posłuszeństwa każdej władzy. Nieistotne czy był to Niemiec, Sowiet czy polski wójt lub pleban. Chłop nie wierzył w swoją moc sprawczą i podmiotowość, dlatego wolał „przypodobać się” władzy zarówno świeckiej, jak i kościelnej.

       Engelking zauważa, że w przeciwieństwie do chłopstwa, Żydom o wiele częściej pomagała szlachta zagrodowa. Mimo, że sytuacja materialna niewiele różniła obie klasy, to jednak w przypadku drobnej szlachty ważnym czynnikiem była świadomość odrębności, aspirowanie do bycia lepszym, odgradzanie się od stanu chłopskiego nie tyle na poziomie ekonomicznym, ile na poziomie moralnym i duchowym. Była bardziej aktywna społecznie i niezależna.

       To co przykuwa uwagę, to wielość przytaczanych wspomnień i relacji, odnalezionych w prywatnych zbiorach, w opracowaniach naukowych, w aktach sądowych. Dzięki temu przedstawiona historia nabiera wymiaru osobistego, wiemy jak plan eksterminacji ludności żydowskiej realizowano na naszych terenach. Wiemy kto i gdzie współpracował z niemiecką żandarmerią i tak np. w gminie Siemiatycze obywatelami polskimi kolaborującymi byli Józef Fleks (po wojnie wytoczono mu proces) i komendant Herman Reschke, w gminie Brańsk byli to Bolesław Falkowski, Aleksander Rzewuski, Jan Rzewuski, Józef Falkowski, Józef Wyszkowski, Markowski, Mikołaj Dalekin, Mieczysław Korzeniewski, Antoni Mucha, Stanisław Krzemień, Jerzy Antoni Niemira, Paweł Pajko. W gminie Milejczyce byli to Władysław Zelewski i Konstanty Pachwicewicz (obu wytoczono proces po wojnie). Prawie w każdej gminie znajdował się ktoś, kto był szucmanem.

       Już w latach 1935-1939 w informacjach przygotowanych przez starostę Bielska Podlaskiego dla Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku odnotowano ponad 30 antysemickich wydarzeń. Badaczka sugeruje, że antysemityzm łączył się z religią i narodowością. Zauważa, że na terenach zamieszkiwanych przez ludność prawosławną nie był aż tak silny. Powodów tego upatruje w tym, że Rusini sami zaliczali się do mniejszości na tych terenach, a poza tym mieszkali głównie na wsi, gdzie Żydów nie było wcale lub było ich mniej niż w miasteczkach. Pogorszenie się sytuacji ekonomicznej w kraju dotknęło również Żydów, którzy podobnie jak Polacy ubożeli, również musieli emigrować. Powolne zeświecczenie i rozbijanie jedności wspólnoty żydowskiej zahamowała narastająca fala antysemityzmu.

       W świetle badań przeprowadzonych przez Barbrę Engelking widać jak na przestrzeni kilkudziesięciu lat kształtowały się relacje polsko – żydowskie na okolicznych terenach i z czego one wynikały. Oczywiście dokonuje ona pewnych skrótów i uproszczeń z uwagi na ograniczone dostępne materiały. Wydaje się jednak, że dzięki dystansowi uchwyciła pewne mechanizmy, które działały na niekorzyść dobrych stosunków między nacjami.

       We wrześniu 1939 r. na skutek paktu Ribbentrop-Mołotow krótkotrwała, ale jakże straszliwa dla Żydów okupacja niemiecka, zamienia się na tutejszych terenach na okupację sowiecką. Zwłaszcza młodsza generacja Żydów łudzi się, że Sowieci pozwolą odpocząć Żydom od antysemickich ataków Polaków. Starsi Żydzi są bardziej nieufni względem nowego okupanta, obawiają się prześladowań. Dlatego przybywających Sowietów żydowscy i polscy komuniści powitali bardzo ciepło. Entuzjazm ten zostanie Żydom zapamiętany i wykorzystany w późniejszym czasie do zemsty. Młodzi Żydzi omamieni wizją komunistycznej równości zderzają się z rzeczywistością, są wcielani do Armii Czerwonej. Komunizm zakładający ateizm nie toleruje religijności Żydów, Żyd zamieszkujący miasteczko postrzegany jest jako burżuj. Własności żydowskie są przejmowane tak jak polskie: szpitale, szkoły, synagogi bezczeszczone. Żydzi współpracujący z Sowietami stanowili ok. 10% aparatu władzy i „bardzo wielu Białorusinów”. Byli oczywiście i tacy, którzy korzystali na nowym ustroju. Była to kolejna zadra w stosunkach polsko-żydowskich, bo dla Polaków obecność Sowietów była czystym złem.

       Zmiana układu sił w powiecie przyszła w 1941r. wraz z atakiem Trzeciej Rzeszy na ZSRR. Kiedy Sowieci byli w odwrocie, zarówno Niemcy, jak i Polacy (mając w pamięci początkowe sprzyjanie Żydów Sowietom) wzięli odwet na Żydach komunistach. Pozostało wiele opisów burzenia pomników Lenina, do których zmuszano Żydów, również w Siemiatyczach.

       Za pomaganie Żydom groziły surowe kary, również zbiorowe, niekoniecznie musiała to być śmierć, mogło to być np. podpalenie domu czy wysiedlenie, wysłanie na przymusowe roboty. Polacy bali się również grasujących w lasach band ukrywających się Żydów. Wzajemne szczucie Polaków na Żydów, zastraszanie jednych i drugich wychodziło Niemcom znakomicie. Z końcem 1942r. w lasach pojawiła się polska i sowiecka partyzantka, a między dwiema wrogimi siłami błąkający się i zdesperowani Żydzi, którzy mieli 2 cele: wzajemna ochrona przed donoszącymi Polakami i walka przeciw Niemcom. Pierwsze próby nawiązania współpracy z sowiecką partyzantką nie były pomyślne, Sowieci okradali i zabijali Żydów. Zmianę ich podejścia wymusiła nieznajomość terenów, które dobrze znali Żydzi. Polskie Podziemie odczytało to jako połączenie się dwóch wrogich sił, „bandytów sowiecko- żydowskich”. Również i to znalazło oddźwięk w powojennych czasach. Engelking wspomina o 12 atakach Polaków na Żydów po 1945r. W ich wyniku zginęło 13 Żydów, 4 zostało rannych. Zginęła też 1 Polka. W całej powojennej Polsce wg danych Andrzeja Żbikowskiego mogło zginąć co najmniej od 650 do 750 Żydów „w wyniku pogromów, działań podziemia, zbrojnych napaści i skrytobójczych mordów.”

        Książkę warto polecić tym, którzy chcieliby poznać dane i fakty, zamiast uprzedzeń i stereotypów. Prawdziwe źródła historyczne zarówno o tych, którzy szykanowali ludność żydowską w Polsce, jak tych, którzy jej pomagali.

Eleni Kryńska, fot EK
 

Dalej jest noc - losy Żydów komentarze opinie

  • gość 2018-08-15 22:08:28

    Zastanawia mnie na ile autorka tego wpisu przemyślała to co robi. Autorzy opracowania z pewnością tak, to jest jednak osobny temat. Na ile bezkrytyczne powtarzanie po nich jest mądre pozostawię autorce do przemyślenia. W kontekście współpracy z niemiecką żandarmerią brakuje z pewnością wymienienia osób pochodzenia żydowskiego. W dużej mierze to na nich opierał się przecież aparat represji. I często to ich właśnie sami Żydzi bali się najbardziej. Wrzucanie też lekką ręką wielu różnych osób do jednego wora pod nazwą "kolaboranci" wydaje się być zbyt wielkim uproszczeniem. Sama konstrukcja zdania jest też nieco myląca. Ot choćby w takim Brańsku wymienieni są jako kolaboranci członkowie granatowej policji. W zasadzie formalnie trudno się tu przyczepić. Byli członkami tej formacji, więc ma to wszelkie znamiona kolaboracji. Kiedy się jednak przyjrzymy temu dokładniej odkryjemy, że część z tych osób, to także członkowie lokalnych struktur AK. Pozostawienie faktu takiej przynależności bez takiego komentarza jest dużą nierzetelnością. Choćby dlatego, że osoby te nie znalazły się tam przypadkowo. Oczywiście można by z tego wyciągnąć wniosek, ze AK współpracowało z Niemcami. Jeśli ktoś jednak doszedł to takiego wniosku to zachęcam gorąco do sięgnięcia po nieco szerszą literaturę przedmiotu. W skrajnych w przypadkach zaś konsultacje z dobrym psychiatrą, bądź psychologiem. Zostawmy jednak te osoby i wróćmy do poważniejszej dyskusji. Posługując się tym brańskim przykładem - oczywiście nie było różowo - zdarzali się też tacy, którzy zapisali się w historii bardzo niechlubnie, a nawet zbrodniczo. Takim przykładem będzie wymieniony tu Markowski, który rzeczywiście ma na swoim sumieniu zbrodnie. Równanie z nim innych osób, tylko przez fakt przynależności do tej formacji, to duża niesprawiedliwość - zastanawiam mnie na ile celowa, a na ile wynikająca z niewiedzy. Autorzy opracowania w dyskusji, w czasie promocji książki w muzeum Polin zwracali uwagę na to, że przykładali dużą wagę do szczegółów, do tego by ofiary odzyskiwały swoje imiona i nazwiska. To z pewnością dobra podejście. Tym ludziom trzeba przywracać pamięć i godność z których ich obrabowano. Życia przywrócić się niestety nie da. Autorzy podkreślali też, że podobnie było ze sprawiedliwymi, czy szerze - z tymi którzy pomagali. Że to nie jakiś ogół, ale konkretne osoby, które często same poniosły najwyższa ofiarę. Ok. Z tym można się zgodzić. Choć nie ma tutaj chyba zbyt wielkiej gorliwości by tych ludzi rzeczywiście odnaleźć, nazwać i docenić. Te podejście jednak jakby przestaje działać, gdy chodzi o sprawców. Tu uogólnienia są już jak najbardziej ok. I to uogólnienia szokujące, bo to już nie Niemcy, nawet nie naziści, ale Polacy - tak ogólnie. A jeśli już w szczegółach to granatowi policjanci, strażacy, chłopskie milicje, partyzanci, polscy księża, sąsiedzi.. Nasze strony nawet i w tym stronniczym opracowaniu wydają się być jakieś bardziej ludzkie. Trudno jednak znaleźć w tym pocieszenie... Na koniec jeszcze taka refleksja.. Jedna z autorek rozważała powody, przyczyny ludzkich zachowań. Nieźle radziła sobie ze zrozumieniem dlaczego ktoś postępował źle. Strach, chciwość, zawiść .. Nie potrafiła jednak zrozumieć jakie pobudki mogą stać za tymi szlachetnymi decyzjami. Wydaje mi się, ze mogę jej podpowiedzieć. To zwykła ludzka przyzwoitość, zakorzeniania przez wieki przez chrześcijańską moralność. Może nie zawsze padała na podatny grunt. Może nawet nie robiła tego zbyt często, ale trudno oprzeć się wrażeniu (pomimo tak szerokiej współcześnie propagandy), ze w Polsce i tak było z tym lepiej niż w innych rejonach Europy

Dodajesz jako: Zaloguj się