:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Cudzoziemcy obok nas - Jak Bengalczyk trafił do Siemiatycz?

25/09/2018 19:00
Ludzie  - pasje i problemy, Cudzoziemcy Bengalczyk trafił Siemiatycz - zdjęcie, fotografia

- Ludzie mówią o szczęściu, ale nie wiem czym jest szczęście. O wszystko, co do tej pory osiągnąłem, musiałem walczyć. Fizycznie i psychicznie, za pomocą edukacji, więc czym jest szczęście? – mówi Habib Hasan, prowadzący lokal Asian Kebab&Grill w Siemiatyczach.

       Habib Hasan od dwóch lat mieszka i pracuje w Polsce. Wioska, z której pochodzi leży na wyspie. Od najmłodszych lat Habib pamięta jak wioskę odwiedzali turyści z całego świata. Będąc dzieckiem poznał też inżynierów pochodzących z Polski. Zapragnął więc, podobnie jak Amerykanie czy Europejczycy, podróżować po świecie bez ograniczeń. Po wielu próbach udało mu się w końcu wyjechać do Europy. Razem z dwójką innych Bengalczyków prowadzi bar z kebabem. W Bangladeszu Habib pracował w oddziale Światowego Programu Żywnościowego – organizacji humanitarnej walczącej z głodem, prowadzonej przez ONZ.

        Jedynym tutejszym jego znajomym jest Piotr, pomagający mu w organizacji dostaw do lokalu oraz w pozostałych sprawach w mieście. Piotr również pomaga Habibowi w nauce języka polskiego, który jego zdaniem jest jednym z piękniejszych języków Europy.

        - Dlaczego wybrałeś Polskę?

        - Właściwie przyjechałem do Europy, moim głównym celem nie była Polska. Po prostu był to pierwszy kraj, do którego trafiłem po opuszczeniu Bangladeszu, do którego dostałem wizę. Bardzo zależało mi na uregulowanym pobycie, wtedy ludzie cię szanują. Ludzie z Azji, z Bangladeszu, którzy chcą wyjechać do Europy, Ameryki czy Australii muszą spełnić wiele wymogów, stawianych jest im wiele barier, m.in. trzeba otrzymać status GTE (Genuine Temporary Entrant). Brak GTE to główny powód, dla którego państwa europejskie, Ameryka, Australia odmawiają przyznania wizy. Zawsze zastanawiało mnie dlaczego to taka bariera? Jeśli mam ochotę odwiedzić jakiś kraj, dlaczego nie mogę? Europejczycy czy Amerykanie mogą z łatwością odwiedzić mój kraj, ale jeśli ja chcę tu przyjechać, muszę spełnić wiele wymogów. Dlaczego przyjechałem do Polski? Najpierw starałem się o wizę studencką, żeby wyjechać do Australii, ale mój wniosek został odrzucony. Uznali, że nie jestem GTE. Urzędnik powiedział mi, że w ich ocenie nie mogą przyznać mi wizy.

        - Od jak dawna starałeś się wyjechać z Bangladeszu?

        - Od 2007 r. starałem się wyjechać do Australii. Kiedy mój wniosek został odrzucony, znalazłem pracę w kraju, z którego pochodzę. Po pięciu latach spróbowałem z Ameryką. W końcu poddałem się i uznałem, że nigdzie się nie nadaję. Potem ożeniłem się, znalazłem dobrą pracę w lokalnym biurze Światowego Programu Żywnościowego (World Food Programme), który ma oddział Bangladeszu. Po dwóch latach zdecydowałem, że chcę wyjechać do Europy, bo to było moje marzenie, żeby móc jeździć wszędzie bez ograniczeń. Chciałbym postarać się o to, by moje kolejne pokolenie nie miało podobnych problemów co ja. Podróż do Europy była moim celem, nie ze względów ekonomicznych, ale po to, aby poznać inną kulturę oraz aby móc podróżować po całym świecie bez ograniczeń. Pierwszym miastem, do którego trafiłem w Polsce był Kraków. Spędziłem tam rok. Byłem w Nowym Targu, a kiedy moja umowa wygasła, pojechałem do Warszawy i nawiązałem współpracę z obecną firmą.

       - Ile kosztowała podróż do Polski?

       - Nie kosztowała dużo, bo jeśli przejdziesz pozytywnie przez system urzędu imigracyjnego, koszty są dużo niższe. Oczywiście pewni nieuczciwi ludzie próbują na tym zarobić, oszukują. Mój poprzedni pracodawca nie płacił za mnie podatków. Dowiedziałem się o tym, kiedy poszedłem do urzędu imigracyjnego. Okazało się, że próbował ominąć podatki i nie płacił mojego ubezpieczenia.

       - Jakie było Twoje pierwsze wrażenie, kiedy przyjechałeś do Europy?

        - Do Europy przyleciałem w październiku, najpierw wylądowałem w Niemczech. Pierwsze wrażenie było takie, że jest tutaj bardzo zimno, ale kiedy trafiłem do Krakowa, pomyślałem, że jest tu zbyt zimno. Potem spadł śnieg, bardzo cieszyłem się, że mogłem to zobaczyć.

       - Co najbardziej zaskoczyło cię w Polakach?

      - To, że Polacy są bardzo przyjaźni.

      - Opowiedz o jedzeniu, które sprzedajecie?

      - Pomysł kebabu przyszedł z Arabii, ale w moim regionie kebab wygląda inaczej. Kiedy tu przyjechałem i zobaczyłem całe to mięso, baraninę, kurczaka, byłem zmieszany. W Bangladeszu kebab jest podobny do tego, co wy nazywacie grillem. Mięso nadziewane jest na patyki i pieczone w piecu tandoor.

       - Myślę, że Polacy pod względem przypraw wolą neutralne w smaku dania.

       - Tak. Natomiast nasze dania są ostre. Aby przygotowywać nasze tradycyjne posiłki, kupujemy przyprawy w warszawskim sklepie Little India. Oczywiście nie na sprzedaż, ale dla nas. Dla Polaków kebab to pełne danie, dla mnie to smaczna przekąska. Nasze tradycyjne dania to np. ryba podawana z ryżem i warzywami. Ale czasami również jem kebab, gdy nie chce mi się gotować. Jedząc kebab, monitoruję również jakość naszych dań, która nieustannie rośnie. Wspieramy również lokalną hurtownię warzyw oraz piekarnię, dzięki którym nasze dania są świeże.

      - Jakie widzisz różnice między Polską a Bangladeszem.

      - Widzę je głównie w systemie prawnym i przepisach, ponieważ byliśmy bardzo długo rządzeni przez Brytyjczyków. Bardzo się cieszę, iż polskie rodziny są głęboko związane ze sobą i wpierają się wzajemnie, podobnie jest u nas. Na drogach mamy np. ruch lewostronny. Poza tym ludzie są zawsze ludźmi. Kiedy turyści przyjeżdżają do Bangladeszu, przygotowują się. Współcześnie również ich stroje niewiele różnią się od naszych. Oczywiście mamy tradycyjne stroje, np. kobiece nazywają się saree, a dla młodszych dziewczyn selwar-kameez, który wywodzi się z tradycji arabskiej. Współcześnie nasza kultura jest wymieszana, jeszcze dziesięć lat temu kobiety w Bangladeszu nie nosiły spodni, ale teraz noszą koszulki, jeansy, jak w Europie.

       - Europejczycy często nie widzą różnicy między Indiami i Bangladeszem.

       - Indie to duży kraj. Ludzie często nie mają świadomości, że kraj taki jak Bangladesz w ogóle istnieje. To, co najczęściej rozsławia Bangladesz w świecie, to nasza reprezentacja gry w krykieta, drużyna światowej klasy. Natomiast w Europie o wiele bardziej popularna jest piłka nożna. Bangladesz był podległy Pakistanowi. Odzyskaliśmy niepodległość w 1971r., a jeszcze wcześniej Brytyjczycy rządzili nami przez 200 lat. Kiedy wycofali się z regionu indyjskiego w 1947 r., utrudnili wiele rzeczy w związku z granicami krajów. Nie było jasnych granic między Indiami, Pakistanem, Bangladeszem itd. Powodowało to wiele walk.

       - Uważa się, że Bangladesz to biedny kraj.

       - To nieprawda. Aktualnie Bangladesz to kraj o średnim dochodzie. Oczywiście, jeśli podróżujesz przez Indie, wydają się one bogatym, dużym krajem, ale z własnego doświadczenia wiem, że Indie są biedniejsze niż Bangladesz. Dziennie  polska rodzina wydaje na życie średnio 100 zł. Natomiast moja rodzina w Bangladeszu wydaje 2 tys. taki bangladeskiej (1 taka to 0,20 zł). Te kwoty są porównywalne. Nie ma tak dużych różnic między cenami w Polsce czy w Bangladeszu. Różnicę stanowią podatki. Kiedyś duży problem w Bangladeszu stanowili skorumpowani politycy. Teraz sytuacja jest bardziej stabilna. Mam nadzieję, że za 10 lat nikt nie powie, że Bangladesz jest biednym krajem. Do dziś w najbliższej okolicy, tam gdzie mieszkam, pracują polscy inżynierowie. Pamiętam, że już jako dziecko odwiedzałem pracujących Europejczyków. Była tam też polska para, przynosiłem im zielone kokosy.

      - W jakich sektorach ludzie najchętniej pracują?

       - Bangladesz jest typowo rolniczym krajem. Mamy również duże zasoby surowców mineralnych, tj. węgiel, metale ciężkie, itp. Ludzie w południowych regionach kraju zajmują się głównie połowem ryb oraz wydobyciem soli. Ludzie z klasy średniej wybierają najczęściej pracę w bankach i organizacjach pozarządowych lub w przemyśle odzieżowym. Kobiety często pracują w edukacji jako nauczycielki.

       - Większość mieszkańców Bangladeszu to muzułmanie.

       - Tak, ale nie jesteśmy rasistami. Jesteśmy przyjaznym narodem. W Bangladeszu mieszkają również chrześcijanie, buddyści, hinduiści. Ciekawe jest to, że nasz rząd zastrzegł pewne prawa dla mniejszości w naszym kraju. Swego czasu odbył się nawet protest dlaczego mniejszość ma większe prawa niż większość.

       - Czy chciałbyś zostać w Polsce na stałe?

       - Nie wiem. Nie myślałem o tym. Muszę wrócić do Bngladeszu, bo tam jest moja rodzina. Nie chcę żyć, gdzieś, gdzie nie ma mojej rodziny. Nie chcę też zmieniać mojej kultury.

      - A jak długo jesteś w mieście?

       - Dwa miesiące. Rozpoczęliśmy działalność 11 lipca, ale wcześniej przyjechałem zobaczyć, czy warto otwierać tu firmę, bo muszę myśleć o tym, jak zapłacić pracownikom, jak zapłacić podatki.

     - Jakie jest twoje największe marzenie?

      - Nie wiem czy jakieś mam, bo zwykle jeśli o czymś marzę, nie dostaję tego. Ludzie mówią o szczęściu, ale nie wiem czym jest szczęście. O wszystko, co do tej pory osiągnąłem, musiałem walczyć. Fizycznie i psychicznie, za pomocą edukacji, więc czym jest szczęście? Nie wiem nawet czy jutro będę żył, czy nie. Powiedzmy, że chciałbym prowadzić lepsze, spokojne życie wśród ludzi. Nie wymagam od życia wiele. Na całym świecie mówi się o terroryzmie. Nie wiem dlaczego ludzie to robią i co to za pomysł, żeby ranić innych.

      - Mówi się, że Polacy boją się terroryzmu. Nie boisz się ich reakcji?

      - Dlaczego miałbym się bać? Polacy są bardzo przyjaźni. W ciągu mojego dwuletniego pobytu w Polsce nie spotkałem kogoś, kto obwiniałby mnie za coś, oskarżał czy źle się wobec mnie zachowywał. Oczywiście słyszałem o różnych ekscesach w innych miastach, o rasizmie. Moim zdaniem to nie kwestia rasizmu, a tego, że ludzie byli pijani. A kiedy są pijani, nie są w pełni świadomi. Kiedy jestem w Bangladeszu widzę, jak ludzie piją piwo w małych ilościach, bo alkohol traktowany jest jako narkotyk. W Bangladeszu, kiedy ludzie są nietrzeźwi, staje się to przestępstwem. Rozumiem, że kiedy ktoś jest pijany, to ja muszę się kontrolować, on nie może. Tak samo jest z prowadzeniem auta. Jestem kierowcą, więc muszę uważać na innych, unikać wypadków, być czujnym. Zamykam lokal o 2-3 nad ranem i spacerując nocą nie muszę martwić się o swoje bezpieczeństwo. Ludzie tutaj są dobrzy.

       - Jesteś tu bez rodziny i przyjaciół. Musisz czuć się samotny.

       - Nie mam tu wielu przyjaciół, jeśli mam wolny czas, nie wiem jak mógłbym go tutaj spędzić, bo ludzie potrzebują kogoś do rozmowy, wspólnej podróży. Spędzam czas jedynie z Piotrkiem. Owszem, czuję się samotny, ale wiem, że jestem tutaj tylko na określony czas. Niedługo odwiedzę swoją rodzinę. Tęsknota zawsze jest tęsknotą, ale umysł potrafi wiele ułatwić. Poza tym mamy telefony i internet. Nie mogę dotknąć swoich bliskich, ale mogę poczuć ich obecność.

      - Czy masz czas na zwiedzanie?

       - Latem chciałem pojechać do Gdańska, ale musiałem szukać pracownika do lokalu. Już dwa miesiące szukamy dziewczyny, która mogłaby z nami pracować. Były tu dwie, ale pracowały przez trzy dni. A chodzi tylko o przyjmowanie zamówień. Ludzie nie przywykli do pracy w takim lokalu. Chcą pracować od 8. 00 do 17.00, ale właśnie po 17.00 pojawiają się klienci. To wtedy najbardziej potrzebuję pracownika. Myślę, że kobiety nie podchodzą poważnie do pracy, bo rząd zapewnia im pieniądze. Może dlatego kobiety nie chcą ciężko pracować?

       - A jak jest z kobietami w Bangladeszu?

       - Kiedy byłem młodszy, nie widziałem w kobietach zainteresowania pracą. Wiązało się to ze społecznymi ograniczeniami zakazu pracy. Teraz sprawy mają się inaczej. Kobiety pracują w biurach, w przemyśle. Obecnie produkujemy najlepszą odzież w Azji.

      - Pytam o to, ponieważ uważa się, że pozycja kobiet w Bangladeszu jest gorsza.

      - To nieprawda. Moja żona jest nauczycielką. Zarabia tak samo jak ja.

      - A co z niezależnością?

      - Oczywiście, mamy pewne ograniczenia. To znaczy w ujęciu religijnym, kobiety powinny bardziej się kontrolować. Jestem muzułmaninem, ale kiedy porównuję swoją religię do chrześcijaństwa, myślę, że mamy dużo wspólnych cech. W zasadzie każda religia stworzona jest przez mężczyzn. Niektórzy myślą, że islam odbiera kobietom prawa, to nieprawda. Oczywiście, że daje im prawa. Kobietą jest moja matka, moje siostry, ciotka, babcia itd. U nas kobiety są szanowane. Wy czcicie Biblię, prawda? U nas Biblia też jest świętą księgą. Jej oryginalna nazwa w naszym wydaniu to Injeel. My również wierzymy w Jezusa, jest naszym prorokiem, gdybym w niego nie wierzył, nie byłbym muzułmaninem.

      Eleni Kryńska, fot EK  /na zdjęciach nasz rozmówca Habib Hasan i Zafrin Soltana/

     PS. W 2017 r. wydano 235,6 tys. pozwoleń na pracę dla cudzoziemców w Polsce. O 108,2 tys. więcej niż dwa lata temu. W woj. podlaskim w ponad 1/3 przypadków byli to obywatele Białorusi, natomiast w woj. warmińsko – mazurskim 6,1% stanowili obywatele Bangladeszu. 1,7% zgód dotyczyło obywateli Indii.

English version

Reklama

Cudzoziemcy obok nas - Jak Bengalczyk trafił do Siemiatycz? komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Specjalista ds Sprzedaży i

Elhurt-Elmet Sp. z o. o., firma o wieloletniej tradycji w handlu artykułami z branży elektrycznej i metalowej, lider na rynku, poszukuje Kandydatek..


Zobacz ogłoszenie

Lektorzy do prowadzenia zajęć

W związku z realizacją bezpłatnych kursów języka angielskiego na terenie Łosic, Sarnak i Platerowa, poszukiwani są: lektorzy do prowadzenia zajęć z..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"