:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  18°C bezchmurnie

Cmentarna pustynia w Nurcu Stacji - Redakcyjna poczta

Ludzie  - pasje i problemy, Cmentarna pustynia Nurcu Stacji Redakcyjna poczta - zdjęcie, fotografia

Uczucia, których doznałem podczas obecności na nurzeckim cmentarzu w Niedzielę Palmową, nawet teraz trudno nazwać. Żal ścisnął za gardło, kiedy zobaczyłem niemal w pień wycięte wszystkie dęby rosnące nie tylko między pomnikami, ale też przy tzw. głównej alejce.

 Nie dowierzałem własnym oczom. Siekierom i piłom nie oparły się drobniejsze, mniej leciwe okazy, ale także te, które prawdopodobnie rosły w tym miejscu od momentu założenia cmentarza. Jeden z najstarszych, najpiękniejszych dębów rósł tuż przy grobie jednego z poprzednich proboszczów tej parafii, ks. Jana Pawlonki. Kapłana, którego w mojej rodzinie przez wiele lat wspominało się jak wzór księdza z powołania. Średnicy pnia nie zmierzyłem, ale na oko zbliżała się do metra. I na pewno nie był to pień chorego drzewa, co zdjęcie mam nadzieję oddaje.

Okres przed Wielkanocą, jeden z pierwszych cieplejszych dni, więc na cmentarzu po południu było sporo ludzi. Niektórych kojarzę z widzenia, większości w ogóle nie znam. Ale wielu z niedowierzaniem zatrzymywało się przy tych powalonych drzewach. Padały słowa „masakra”, „siekierezada”. Czyżby zatem ktoś wyciął te drzewa wbrew woli parafian? Jednego z panów, którzy nie kryli swojego oburzenia, podpytałem to i owo. Okazało się, że drzewa wycina proboszcz z tego powodu, że zagrażają pomnikom, koszty wycinki mają pokryć rodziny zmarłych, przy pomnikach których te drzewa się znajdują, drewno ma być sprzedane, a pieniądze przeznaczone na potrzeby parafii. Z opowieści tego człowieka wynikało, że dzieje się to za przyzwoleniem rady parafialnej.

 Naprawdę trudno w to uwierzyć, że nikomu to nie przeszkadza.  Naprawdę mieszkają tam wyłącznie zwolennicy wycinania wszystkiego co duże, piękne i zielone? „Zagrażające drzewa” to już niemal gatunek w Polsce, zwłaszcza jeśli chodzi o drzewa cmentarne. Może nie jestem na bieżąco, ale czy na tym cmentarzu przez tyle lat jego istnienia i rośnięcia tych drzew wydarzyło się coś takiego jak uszkodzenie pomnika przez drzewo? Jeśli się zdarzyło, to jak wielkie były te zniszczenia? Nie wystarczyłoby tych drzew jakoś poprzycinać, pousuwać niektórych bardziej rozrośniętych gałęzi? Idąc tym tokiem myślenia, wszystko co „może” zagrażać, trzeba zniszczyć? Jeśli samochód może się popsuć, to lepiej go nie mieć albo w ogóle nim nie jeździć? Jeśli istnieje ryzyko, że chodząc potknę się i złamię nogę, to mam od razu ją sobie usunąć? Czy może wcale nie chodzić? Ze smutkiem popatrzyłem na te kilka cienkich dębów, które zostały we wschodniej części cmentarza, wiedząc, że spotka je prawdopodobnie ten sam los. Podszedłem, obejrzałem. Nie wyglądały na chore.

       Przecież w tych drzewach był cały urok cmentarza. Wiosną śpiew ptaków (wycinka odbywała się w trwającym okresie lęgowym), 1 listopada, bez względu na pogodę, mienił się rdzawymi liśćmi i budował nastrój potrzebny do przemyśleń, zadumy, latem cień drzew dawał przyjemne schronienie. Dlaczego one Wam, nurzeccy parafianie, tak bardzo przeszkadzały? Gdybyście mogli zapytać waszych bliskich zmarłych, myślicie, że im ten pomysł by się spodobał? Chcieliby leżeć na tej lastrykowej pustyni czy woleliby miejsca takie jak nurzecki cmentarz przed realizacją tego barbarzyńskiego pomysłu? Jeśli naprawdę wierzymy, to kiedyś będziemy mieli szansę ich o to zapytać. Obyście nie musieli wtedy wstydzić się swojej bezczynności i milczącego przyzwolenia na zrobienie z nurzeckiego cmentarza przyrodniczej pustyni.

  Z poważaniem

/imię i nazwisko autora do wiadomości redakcji/

Miejsce zdarzenia mapa Podlasie - Kurier Podlaski


Cmentarna pustynia w Nurcu Stacji - Redakcyjna poczta komentarze opinie

  • Anna - niezalogowany 2018-04-16 23:06:19

    Jasne, najlepiej wyciąć wszystko - bo liście, bo gałęzie, bo korzenie. Szkoda tylko, że ludzkiej bezmyślności nie można usunąć, ona to dopiero zagraża.

  • gość 2018-04-19 10:28:28

    Groby wśród drzew - owszem ładnie, urokliwie, nastrojowo. Ale dzisiaj nagrobki kosztują co najmniej kilka tysięcy złotych. Zwalenie się dużego drzewa może spowodować poważne uszkodzenia kilku nagrobków. Wartość szkód może wynieść i kilkadziesiąt tysięcy złotych. A co będzie jak drzewo lub konar spadnie na człowieka. Parafia musi wtedy pokryć koszty naprawy zniszczonych nagrobków lub wypłacić odszkodowanie. Duże drzewa to powinny rosnąć w lasach, parkach itp. a nie wśród budynków czy wśród nagrobków. Tutaj może być zieleń niska (krzewy).

Dodajesz jako: Zaloguj się