:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  17°C pochmurno z przejaśnieniami

26 Finał WOŚP - Pociąg Czeremcha - Cisówka

Święta i uroczystości, Finał WOŚP Pociąg Czeremcha Cisówka - zdjęcie, fotografia

Jechać mógł każdy. Wystarczyło do puszki WOŚP wrzucić 40 zł, odebrać serduszko i prawdziwy kartonowy bilet, który potem został przez konduktora sprawdzony i przedziurkowany. Najmłodsi pasażerowie otrzymali również książeczki do malowania, oczywiście o kolei, opaski odblaskowe i smycze, o co zadbali kolejarze w ramach akcji „Bezpieczny Przejazd”.

Przejazd pociągu specjalnego „Orkiestra” zorganizował Białostocki Sztab WOŚP. Pomogli kolejarze, sponsorzy i szynobus pojechał. O 9.32 wyruszył z Czeremchy. Po drodze przystanek Dobrowoda, Orzeszkowo, Hajnówka, Gnilec, Narewka, Siemianówka i Cisówka. Z Cisówki odjechał o 13.27.

Trudno załatwić taki pociąg?

- Jeżeli ktoś lubi i chce, to nie jest trudno, gorzej jeżeli ktoś nie ma samozaparcia – mówi Marcin Wróbel ze sztabu WOŚP w Białymstoku, organizator pociągu specjalnego i wielki fan kolei. - Z każdym człowiekiem trzeba umieć się dogadać. Dziwnie to może zabrzmi, ale każdy z kolejarzy, dyrektorów zarządzających jest po prostu człowiekiem. Nawet jeśli w pewnym momencie rzecz wydaje się nieosiągalna, to ostatecznie udaje się to zrobić. Mam wrażenie, że młodym ludziom czasami nie chce się rozmawiać, nie chce się podejmować jakichś wyzwań. W sztabie tak naprawdę jest pięć osób, które organizują imprezy w Białymstoku. Chcą coś robić, to robią. Nie widzą całego swojego świata w telefonie, na czacie czy Instagramie, więc jedziemy do przodu.

Ekipa ze sztabu wyjechała z Białegostoku o 6.50. Wolontariusze musieli zdążyć do Czeremchy na czas.

- Już od piątku zarywaliśmy noce, bo pociąg to tylko jedna z imprez białostockiego sztabu – dodaje Marcin Wróbel. – Kiedyś w sztabie było nas sporo, 30 osób, ale mamy przyjaciół. W pociągu są przyjaciele, którzy od lat z nami jeżdżą, którzy byli z nami w Waliłach, w Łomży, bo tam też jeździł pociąg specjalny WOŚP. Na przykład dwóch konduktorów z Ostrołęki i spod Gdyni, przyjechali specjalnie na ten pociąg. Pokonują kilkaset kilometrów tylko po to, żeby razem z nami się przejechać i pomóc.

W pociągu około 150 ludzi, w tym dużo dzieci, nawet 5-miesięczny maluszek. Dla dzieci podróżowanie pociągiem jest chyba najwygodniejsze. One bardzo lubią pociąg, bo mogą pobiegać. Na tegoroczny pociąg orkiestrowy wielu ludzi wybrało się właśnie z dziećmi. Aleksander Tyczyno, członek Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Przyjazny Transport”, pojechał z wnukami.

- Jeszcze żaden okazjonalny pociąg nie pojechał z Czeremchy bez Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Przyjazny Transport” w Czeremsze. „Przyjazny Transport” istnieje już 15 lat – opowiada Aleksander Tyczyno. - Czeremcha słynie z tego, że gdzie byś kamieniem nie rzucił, to trafisz albo w kolejarza, albo w rodzinę kolejarza. Stowarzyszenie m.in. utrzymuje tradycję. Pracy jest, ale jakby nikt nic nie robił, to nic by nie było. Przejazd WOŚP pokazuje, że można uruchomić pociągi osobowe do Cisówki, do Siemianówki. Jest po czym jeździć, tylko żeby było czym. Jest też kogo wozić. W Siemianówce otwarto tyle punktów, ludzie do pracy muszą dojeżdżać. Jednak pociąg musi być dostosowany do potrzeb. Zawieźć ludzi na godzinę 7.00, odebrać. Dlatego pociągi jeździły puste, bo rozkład nie był przystosowany do potrzeb pasażerów. Stowarzyszenie „Przyjazny Transport” stara się tak wpłynąć na decydentów, aby rozkład jazdy odpowiadał podróżującym.

Przejazd pociągiem WOŚP był też świetną okazją do spędzenia czasu wolnego, zwiedzenia urokliwych terenów Podlasia, poznania historii czy zwyczajnie integrował społeczność.

Paweł Lewsza, emerytowany naczelni stacji Siemianówka, czekał na pociąg WOŚP właśnie w Siemianówce. Opowiedział o historii PKP Siemianówka i punktów przeładunkowych. - Jest mi bardzo przyjemnie uczestniczyć w takiej wesołej, przyjemnej podróży. Mam wielkie emocje, trudno mi mówić. Cieszę z tego, że korzystam z dzisiejszego pociągu – mówił wzruszony Paweł Lewsza. - W 1969 r., gdy uruchomili Siemianówkę, zostałem tutaj szefem. Do 1992 r. pracowałem jako naczelnik stacji. Zatrudniałem ponad 450 pracowników. Było tutaj aż pięć punktów przeładunkowych.

Pociągiem jedzie się o wiele wygodniej niż samochodem. Można sobie pochodzić, a nawet poćwiczyć. Nie trzeba być przypiętym pasami. Toaleta na miejscu to też zaleta. Za wielkimi oknami krajobraz prawdziwy, nieograniczony np. szybami dźwiękochłonnymi.

Krystyna Kościewicz, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot KK

26 Finał WOŚP - Pociąg Czeremcha - Cisówka komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się