:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  13°C rozproszone chmury

155 rocznica bitwy siemiatyckiej w Powstaniu Styczniowym

Wernisaże - spotkania , rocznica bitwy siemiatyckiej Powstaniu Styczniowym - zdjęcie, fotografia

Przed nami 155 rocznica bitwy siemiatyckiej, jednej z wielu bitew toczonych w czasie Powstania Styczniowego. Powstanie to, jak i wiele innych, upadło. Pochłonęło ok. 200 tys. ofiar. Aresztowano nie tylko powstańców, ale też ich rodziny i osoby podejrzane o współpracę. Rosjanie podjęli wszelkie kroki, aby Królestwo Polskie zostało wchłonięte przez carską Rosję, a represje względem Polaków zwiększyły się nieporównywalnie.

Mimo ogromnych strat, jakie pociągnął za sobą ten zryw, podręczniki do historii niezmiennie podają, że Powstanie Styczniowe było wyrazem patriotyzmu i niezłomnego ducha polskości. Możemy przeczytać w nich, że było potrzebne, że męczeńska śmierć Polaków to powód do dumy i chwały. Dlatego warto, żeby szczególnie młodsze pokolenia sięgały po coś spoza repertuaru szkolnego. Warto poznawać inne punkty widzenia oparte na dokumentach historycznych, opracowaniach historyków i innych naukowców.

W przypadku Powstania Styczniowego taką pomocą może być książka Ernesta Szuma, pt. „Bitwa siemiatycka w powstaniu styczniowym” /wyd. 2014/. Jest to jedyne takie kompleksowe opracowanie przyczyn bitwy, jej przebiegu, skutków, a także próby ocen powstania. Treści opatrzono mapami, a na końcu książki znajdziemy krótkie biografie najaktywniejszych i najsłynniejszych powstańców związanych z bitwą siemiatycką. I tak oprócz Walentego Lewandowskiego czy Romana Rogińskiego przeczytamy np. o Karolu Frycze czy Władysławie Czarkowskim ps. „Czajka”. Na uznanie zasługuje ogrom pracy, jaki autor włożył w zebranie materiałów źródłowych, czego dowodem jest obszerna bibliografia. Cieszy również fakt, że praca ta ukazuje pozytywne oraz negatywne strony związane z przebiegiem bitwy i sensem całego Powstania Styczniowego.

Wiadomo, że bezpośrednią przyczyną powstania była masowa „branka” do wojska wyznaczona na 14 i 15 stycznia 1863 r. Pośrednią natomiast represje i umęczenie społeczeństwa polskiego. Krótko mówiąc, Polacy mieli dość ucisku cara i trzeba było coś z tym zrobić. Wśród polityków funkcjonowały dwa stronnictwa, „Czerwoni” i „Biali”. O rozpoczęciu powstania zdecydowano zaraz po otrzymaniu informacji o przymusowym wcielaniu do wojska, mimo niesprzyjających ku temu warunków pogodowych. Przypomnijmy – był styczeń, środek zimy. Ciekawe jest to, że nawet stronnictwo „Czerwonych”, które o wiele bardziej popierało walkę zbrojną niż „Biali”, chciało jednak poczekać z powstaniem do wiosny.

Brak wyobraźni polityków dobitnie podsumował po przegranych walkach Kajetan Kraszewski, brat Ignacego Kraszewskiego: „W czasie powstania (a i później) kręciło się zawsze mnóstwo tak zwanych organizatorów, czyli podżegaczy, urzędników niby powstańczych – prawdziwe śmiecie społeczne, bo ci, co szli się bić, to po większej części byli najmniej winni i nawet godni lepszego losu i uznania, ale tamci wysyłający innych na rzeź, a sami pod pozorem niby robót organizacyjnych umykający wiecznie, a rabujący wszędzie – to była istna plaga. Toteż wszystko to rekrutowało się z próżniaków, łajdaków i hołyszów”. Nawet słynny Władysław Cichorski „Zameczek” miał przyznać: „Powstanie z bronią białą, to jest z gołymi rękami, bez żadnego planu, funduszów i bez dostatecznej organizacji w całym kraju zdawało mi się nierozsądkiem i pewnikiem nie udania się.” Skoro sam dowódca oddziału operującego na Podlasiu przyznaje, że nie wierzył w powodzenie powstania, to o czym to świadczy?

W początkowej fazie walk podstawową bronią powstańców były kosy, piki, cepy, siekiery. Stanowiły one 75-80% uzbrojenia. Cepem wygrać powstanie narodowowyzwoleńcze w środku zimy? Na to mogli wpaść tylko Polacy. Brakowało wszystkiego: broni, wyszkolonego wojska, umundurowania, prowiantu, amunicji, odpowiedniej komunikacji. W zamian mogliśmy liczyć jedynie na zaangażowanie ludzi. Jednak jak pisze Ernest Szum: „(…)grupa siemiatyckiej szlachty i okolicznych ziemian wywierała presję na resztę społeczności, zdystansowaną wobec działań i pragnącą zachować bezpieczną neutralność.” Neutralność zachowali natomiast siemiatyccy Żydzi i dzięki temu, choć po przegranej bitwie 7 lutego 1863 r. Siemiatycze były pogorzeliskiem, to właśnie Żydzi otrzymali kredyt na odbudowę. Różnie można oceniać taką postawę, zwłaszcza kiedy jest się zwolennikiem „patriotycznych zrywów” i czyta się o nich siedząc wygodnie w fotelu, w czasach pokoju. Ja nazwałabym neutralność Żydów rozsądkiem sytuacyjnym.

Rosjanie do ostatniej chwili nie mieli pojęcia o tym, że w Siemiatyczach trwają przygotowania do walk. Kolejnym atutem było to, że rosyjscy oficerowie liniowi nie mieli doświadczenia w walce z partyzantami. I tak partyzantka, naoczny dowód braku przygotowania powstania i panującego chaosu, była w tym przypadku zaletą. Ponadto oddziały rosyjskie były małe i rozproszone. Brak informacji, brak ich doświadczenia w takiej formie walki a także mała liczebność oddziałów dawały Polakom złudną, jak się okazało, nadzieję na powodzenie przedsięwzięcia.

Sytuacji partyzantów nie ułatwiał natomiast trudny, bagienny teren wokół Kamionki, miało to ogromne znaczenie podczas odwrotu oddziału Cichorskiego 7 lutego. Powstańcy nie zablokowali na stałe komunikacji między Warszawą a Petersburgiem, co było kluczowym celem walk. Błąd ten w naturalny sposób rzutował na powodzenie powstania. Oprócz zupełnej improwizacji, braku skoordynowanych planów, olbrzymią przeszkodą był również konflikt ambicjonalny między Rogińskim i Lewandowskim. Choć to Lewandowski został wyznaczony na głównodowodzącego walkami, nie cieszył się on poważaniem wśród podwładnych. Mimo, że odpowiedzialnością za przegraną bitwę obarcza się Cichorskiego, prawda nie jest aż tak oczywista. Przegranie bitwy siemiatyckiej to wypadkowa wielu czynników. Zaczynając od braku właściwego przepływu informacji między powstańcami, braku wyszkolonych ludzi, braku ekwipunku i prowiantu, zmęczenia powstańców (należy pamiętać, że przed dotarciem do miasta stoczyli oni wiele innych walk), możliwości uzupełnienia sił przez Rosjan, przez warunki pogodowe (drugiego dnia podczas pożarów nie spadł deszcz, który pomógł powstańcom dnia pierwszego), aż do realizowania indywidualnych planów walki poszczególnych dowódców. Ani Cichorski, ani Lewandowski, ani tym bardziej Rogiński nie potrafili się w pełni zjednoczyć i działać w ramach wspólnych wytycznych. Formalne zwierzchnictwo Lewandowskiego zostało potem wykorzystane do wzajemnego przerzucania się odpowiedzialnością za przegraną. Po przegranym pierwszym dniu bitwy, tj. 6 lutego, Rosjanie mieli silną motywację do wygrania starcia. Za wszelką cenę nie można było dopuścić, aby powstanie rozprzestrzeniło się na Litwę w tak znacznym stopniu jak w Królestwie Polskim. W nocy z 6 na 7 lutego wojska partyzanckie świętowały natomiast zwycięstwo.

Choć siemiatyczanie wspierali powstańców, to po przegranej bitwie mieszkańcy czuli się oszukani i skrzywdzeni. Na miasto nałożono kontrybucje, nasiliły się prześladowania, zapanował terror. Na samym Podlasiu rozlokowano 21 tys. rosyjskich żołnierzy.

Ernest Szum tak podsumowuje powstanie styczniowe: „Było wyrazem wiary społeczeństwa polskiego w możliwość odzyskania niepodległości poprzez wysiłek orężny i poniesione ofiary. Jednakże militarnie powstanie skazane było na porażkę. Nie miało szans osiągnięcia celu, jeśli miało nim być zbrojne wywalczenie niepodległości. Po okresie zaborów Polacy odzyskali państwo, ale stało się to wskutek rozwoju szerszych procesów politycznych. Naród polski wyzwolił się spod okupacji i uzyskał suwerenność nie tyle za sprawą czynu militarnego, ile poprzez sprawność wykazaną na polu dyplomacji.”

W historii nie powinno się „gdybać”. Co było, to było. Przeszłości nie zmienimy, nie znamy w pełni jej realiów. Jednak ciągle myślę o tym, co byłoby, gdyby wygrała koncepcja stronnictwa „Białych”, którzy promowali zjednoczenie społeczeństwa i pracę u podstaw. Powolne i spokojne rozszerzanie granic Królestwa Polskiego. Być może nawet przeniknięcie do struktur rosyjskich i wspomaganie odrodzenia państwa od środka? Namiestnik Królestwa Polskiego Konstanty Romanow, aby zapobiec powstaniom, zaczął wprowadzać reformy poszerzające autonomię Królestwa Polskiego, powoływał Polaków na stanowiska gubernatorów cywilnych. Polakom było jednak zbyt mało, zbyt wolno. Jesteśmy zbyt dumni i z wrogiem się nie układamy. Nic dziwnego, mozolna praca dzień po dniu na rzecz niepodległości jest o wiele mniej kusząca niż romantyczne zrywy i wizja opiewania bohaterskich czynów przez kolejne pokolenia.

Przeszłości nie zmienimy, ale przyszłość należy do nas. O kosztach „patriotycznego heroizmu” warto pomyśleć szczególnie dziś. W dobie, kiedy najważniejsze decyzje, również dla Polski, zapadają nie na polu bitwy, nawet nie w sali sejmowej, ale tam, gdzie nie sięga wzrok zwykłego obywatela: na rautach, prywatnych spotkaniach, zebraniach międzynarodowych, na korytarzach europejskich instytucji. Wszędzie tam, gdzie kluczową rolę odgrywa dyplomacja, rozmowa, zamiast wymachiwania cepem. Czy Polacy są dobrymi dyplomatami?

Eleni Kryńska, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Ernest Szum – doktor nauk humanistycznych, ukończył socjologię na KUL-u i politologię na UW. Do jego zainteresowań należą współczesne oraz historyczne procesy zachodzące w Polsce i na świecie. Jego rodzina pochodzi z Siemiatycz.

155 rocznica bitwy siemiatyckiej w Powstaniu Styczniowym komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się